Agata Młynarska do ministra edukacji Żródło: instagram.com agata_mlynarska

Agata Młynarska wbiła niezłą szpilę ministrowi edukacji. „Proszę pomyśleć o diecie i ruchu"

6 Luty 2021 Sara OsieckaSara Osiecka

Agata Młynarska najwyraźniej zbulwersowała się słowami, jakie minister edukacji powiedział na temat powrotu dzieci do szkół. Polityk zwrócił między innymi uwagę na problem nadwagi u dziewczynek. Dziennikarka postanowiła odpowiedzieć, a przy okazji wbić szpilę Czarknowi, zwracając mu uwagę na jego tuszę.

  • Przemysław Czarnek wywołał wiele kontrowersji podczas konferencji
  • Agata Młynarska zwraca uwagę na problem psychiatrii dziecięcej w Polsce
  • Dziennikarka zwraca uwagę na tuszę polityka
  • Szef MEN tłumaczy, o co mu chodziło

Agata Młynarska postanowiła się odnieść do słów ministra edukacji z czwartku 4 lutego. Podczas konferecji, jaka się wtedy odbyła, szef MEN mówił o planach rozwoju sportowych zajęć pozalekcyjnych, aby walczyć z otyłością u dzieci. Jednak spośób, w jaki wyraził myśl, uraził wiele osób, w tym prezenterkę. Ostro odpowiedziała.

Agata Młynarska komentuje słowa ministra

Podczas wspomnianej konferencji Przemysław Czarnek mówił między innymi o szczepieniu nauczyciceli i powrocie dzieci do szkół. Jednak największa uwagę przykuły jego słowa dotyczące otyłości wśród dzieci.

- Robimy specjalny program wsparcia dla dzieci i młodzieży, żeby z tą otyłością walczyć. Część z tych zajęć już jest uruchomiona przez ministerstwo sportu, ale chcemy dołożyć dodatkowe zajęcia, zwłaszcza skierowane do dziewcząt, bo tu jest większy problem, bo w zajęciach pozalekcyjnych głównie biorą udział chłopcy- mówił.

Sformułowanie, że u dziewczynek jest większy problem, sprawiło, że wiele osób zaczęło krytykować ministra za kładzenie nacisku w złe miejsce i nieznajomość tematu. Jedną z nich jest Agata Młynarska, która postanowiła w mocnych słowach powiedzieć, na czym polega prawdziwy problem z nastolatkami.

Nie żyje legenda Hollywood. Christopher Plummer zmarł w domu rodzinnymNie żyje legenda Hollywood. Christopher Plummer zmarł w domu rodzinnymCzytaj dalej

- Panie Ministrze! Z dziewczynkami w ogóle jest problem. Mają własne zdanie, mówią, co myślą, walczą o swoje prawa, robią kariery, kochają kogo chcą i jak chcą, bywają w różnych rozmiarach, rodzą dzieci. A jak już zostaną matkami to z pazurami rzucą się, żeby je bronić. Zwłaszcza kiedy słyszą słowa tak szkodliwe dla ich psychiki - stwierdziła dziennikarka.

W dalszej części zwróciła uwagę, że to nie otyłość jest największym poblemem, z jakim muszą mierzyć się dzieci, a fatalny stan psychiatrii dziecięcej w Polsce. Podkreśliła też, że młode osoby zmagające z własną tuszą nie potrzebują dodatkowego wytykania palcami.

- Jak Pan wie, stan psychiatrii dziecięcej w Polsce jest w opłakanym stanie. Nie ma gdzie leczyć dzieci. Także z zaburzeń w odżywianiu. Niestety, nasze dzieci wyjdą z pandemii z różnymi problemami, także z otyłością. Jest ona w Polsce od dawna epidemią wśród naszych dzieci i młodzieży. Pozwoliłam sobie zrealizować film dokumentalny o tym problemie [...]. Nie dokładajmy im problemów, nie stygmatyzujmy. One bardzo cierpią i potrzebują wsparcia. Ale przede wszystkim systemowej pomocy - twierdzi.

Najmocniejszy akcent zostawiła jednak na koniec, gdzie wprost wbiła szpilę ministrowi, zwracając uwagę, że aby pouczać dzieci w kwestiach sylwetki, sam najpierw powinien wziąć się za siebie.

- Dobrze, że Pan chce, aby było więcej zajęć ruchowych w szkole. Doceniamy tę troskę. Zresztą patrząc na Pana z czystej troski zauważam początek „ciąży gastronomicznej”. Proszę pomyśleć o diecie i ruchu. Przecież przykład idzie z góry, a w zdrowym ciele zdrowy duch! Czyż nie tak? - stwierdziła.

Czarnek się tłumaczy

Równie ostro na słowa Przemysława Czarnka zareagowała pisarka Sylwia Chutnik, która podkreśliła w swoim poście na Facebooku, że ważniejszym problemem niż otylość dziewcząt jest stan psychiatrii dziecięcej.

- Minister Czarnek wiadomo: każda wypowiedź jak kulą w płot. Ale ostatnia jest jak podsumowanie dotychczasowych. Idealna do mema z napisem „Typowy dzban”. Otóż po powrocie do szkół dzieci i młodzież mogą liczyć na wsparcie rządu między innymi w walce z ich „otyłością”. Będą dodatkowe lekcje SKS-u kierowane głównie do dziewczynek „bo tam jest największy problem”.Psychiatria dziecięca leży i kwiczy, bo każdy grosz na nią musi być wyszarpywany i wykłócony. Dojrzewające dziewczynki i tak mają źle, bo zafiksowanie na cielesności i kultura fit wymaga od nich instagramowego wyglądu. I jeszcze minister będzie je odchudzał. Panie, weź się pan dwa razy zastanów, co pan plecie. Zapoznaj się pan z badaniami dotyczącymi samooceny osób do 18 roku życia. Ze statystykami samobójstw, samookaleczenia wśród dojrzewających dziewczyn.Jak pan nie wiesz, co gadać w mediach, to pan się zapisz na SKS i przestań dokopywać dzieciakom, które i tak mają źle. Między innymi przez pandemię i ten rząd - napisała.

Minister edukacji postanowił sprostować jednak swoje słowa widząc, jak wiele kontrowersji wywołały. Jak się okazuje, problem w jego wypowiedzi dotyczył zajęć sportowych dla dziewczynek, a nie samych dziewczynek.

- Nie wiem, skąd państwo bierzecie to zamieszanie informacyjne, radzę się wsłuchiwać w język polski, którym się posługuję, myślę, że dość precyzyjnie. Chcemy w tym nowym programie, żeby zajęcia kierowane były również do dziewcząt, w tych miejscach, gdzie dziewczęta rzadziej korzystają z pozalekcyjnych zajęć sportowych. Nie wiem, czy jest coś w tym złego? Chcemy, aby pozaszkolne zajęcia z kultury fizycznej trafiały do wszystkich bez względu na płeć- powiedział.

Tłumaczył, że wciąż istnieje wiele miejsc, gdzie zajęcia SKS są kierowane głównie do chłopców i właśnie z tą tendencją chce walczyć. Być może gdyby od razu tak przedstawił swoje zamiary zostałby lepiej zrozumiany.

Minister Czarnek wiadomo: każda wypowiedź jak kulą w płot. Ale ostatnia jest jak podsumowanie dotychczasowych. Idealna...

Opublikowany przez Sylwię Chutnik Czwartek, 4 lutego 2021

Artykuły polecane przez redakcję ŚwiatGwiazd.pl:

źródło: Facebook, Instagram, Radio Zet

Następny artykuł