Anna Samusionek Żródło: instagram.com/anna_samusionek

Anna Samusionek zaatakowana w centrum Warszawy. "Otoczyło nas chyba z 5 lub 6 dryblasów"

29 Styczeń 2021 Natalia NiewczasNatalia Niewczas

W sieci zawrzało po publikacji krótkiego nagrania Anny Samusionek. Aktorka zdała relację ze spotkania z warszawską policją, do którego doszło na ulicach stolicy. Gwiazda obficie opisała całe zajście w mediach społecznościowych; podczas gdy jedni komentujący stanęli za swą idolką murem, drudzy studzili narastające wokół zajścia emocje.

Anna Samusionek to polska aktorka teatralna i filmowa znana z takich produkcji jak: “Na dobre i na złe”, “Przepis na życie” czy “Zawsze warto”. W ostatnim czasie wokół gwiazdy narosło sporo medialnego szumu. Wszystko za sprawą nagrania, jakie zamieściła na oficjalnym profilu na Instagramie, skąd pochodzi wykorzystane w artykule zdjęcie. Aktorka i jej córka, jak donosi serwis Plejada, chciały dołączyć do protestów związanych z wyrokiem Trybunału Konstytucyjnego.

Szum wokół nagrania Anny Samusionek. Padły ostre słowa aktorki

Jak miała przyznać Anna Samusionek, w czwartek wieczorem wraz z córką przybyła pod Trybunał Konstytucyjny. Od środy trwa wznowiony Protest Kobiet, który ma związek z publikacją wyroku dotyczącego zakazu aborcji eugenicznej.

Na miejscu czekała już warszawska policja. Jeden z funkcjonariuszy zwrócił uwagę na maseczkę, jaką aktorka zakrywała twarz. Na materiale widniał symbol Protestu Kobiet - mała, czerwona błyskawica. W związku z powyższym mundurowy nie zgodził się puścić pań w dalszą drogę.

Anna Samusionek opisała całe zajęcie na Instagramie. Jak twierdzi, wraz z córką zamierzały wziąć udział w pokojowym proteście i przespacerować się po ulicach miasta. Na początku sytuacja wydawała się opanowana.

Nosowska zdradziła przykrą prawdę o swoim małżeństwie. Nosowska zdradziła przykrą prawdę o swoim małżeństwie. "Bardzo długo staramy się przed wszystkimi udawać"Czytaj dalej

- Liczyłyśmy, że (...) będzie można spokojnie pospacerować w ramach pokojowego protestu. Na miejscu okazało się, że szczelny kordon policji blokował już dojście. Co chwilę podchodzili do nas mundurowi, żądając oddalenia się (...), podając jak zwykle dość kuriozalne powody, ale byli w miarę grzeczni- relacjonuje gwiazda.

Atmosfera miała zagęścić się później, gdy Anna Samusionek i jej córka weszły w boczną uliczkę. Tam panie miały trafić na nieprzyjemnego funkcjonariusza, a zaraz potem, zostać otoczone przez pięciu lub sześciu policjantów. Aktorka, jak mówi, obawiała się o bezpieczeństwo swoje i córki.

- Gdy weszłyśmy w boczną uliczkę, dopadł nas policjant (...) i bez pardonu, w chamski sposób kazał nam się oddalić. Oczywiście nie podał swoich danych. Przeganiał nas dosłownie, jak bezpańskie psy, podnosząc na nas głos, napierając ciałem. Przeszłyśmy na drugą stronę całkiem pustej uliczki, ale nas dogonił. Za chwilę otoczyło nas chyba z 5 lub 6 dryblasów w mundurach i wysłuchałam tej pyskówki na "wysokim poziomie" w stylu WYGANIAM PANIĄ, BO MOGĘ…- napisała w mediach społecznościowych Anna Samusionek.

Publikacja Anny Samusionek natychmiast uaktywniła internautów. Opinie na temat całego zajścia wydają się podzielone. Podczas gdy jedni komentujący wyrażają wsparcie i podziw dla nieugiętości aktorki, drudzy interpretują jej zachowanie jako prowokacyjne.

- I po co na siłę prowokować? Jak się coś tam dzieje to policja ma obowiązek zabezpieczyć ulice i nikogo nie wpuszczac w okolice. Można pójść inna drogą - napisał jeden z obserwujących.

- Brawo Pani Aniu za odwagę i solidarność - skomentowała inna osoba.

Artykuły polecane przez redakcję ŚwiatGwiazd.pl:

Źródło: instagram.com/anna_samusionek, plejada.pl

Następny artykuł