Dramat Dominiki Clarke. Pilnie potrzebne pieniądze. Padają ogromne sumy
Idylla w raju nagle przerwana? Rodzina pięcioraczków z Horyńca-Zdroju, która rok temu zamieniła Polskę na Tajlandię, alarmuje internautów. Co się stało?
Rodzina Clarke- kim są?
Historia Vincenta i Dominiki Clarke w 2023 roku obiegła całą Polskę, kiedy ich rodzina powiększyła się o pięcioraczki . Para, wychowująca już wcześniej liczne potomstwo, z dnia na dzień stała się bohaterami mediów, a ich dom w Horyńcu-Zdroju zyskał miano " gniazda pięcioraczków ". Niestety, radość rodziców nie trwała długo, gdyż wkrótce po narodzinach jeden z chłopców zmarł, pogrążając rodzinę i opinię publiczną w smutku.
Pomimo tej niewyobrażalnej straty, rodzina Clarke wciąż pozostaje w centrum zainteresowania. Dominika Clarke , niezwykle aktywna w mediach społecznościowych, z pasją dokumentuje codzienne życie ich wielodzietnej rodziny. Jej wpisy i relacje dają wgląd w radości i wyzwania związane z wychowywaniem tak licznego rodzeństwa, budząc podziw i sympatię obserwatorów.

Dlaczego Rodzina Clarke wyjecvhała do Tajlandii?
Państwo Clarke postawili zdrowie swoich dzieci na pierwszym miejscu , co skłoniło ich do radykalnej zmiany życia i przeprowadzki do Tajlandii. Niższe koszty utrzymania w nowym miejscu pozwoliły im znacząco zmniejszyć miesięczne wydatki na mieszkanie , które obecnie wynoszą około 4 tysięcy złotych . Jednocześnie rodzina nie ustaje w wysiłkach, by znaleźć nabywcę na swoją okazałą, 500-metrową willę w Polsce , której wartość wyceniono na blisko 2 miliony złotych .
Osiedlenie się w Tajlandii wiąże się dla Dominiki i Vincenta z nowymi wyzwaniami, w tym z chęcią założenia własnego biznesu, co jednak komplikują lokalne przepisy wymagające zatrudniania obywateli Tajlandii i znajomości języka. Dodatkowo, na rodzinę spadły troski związane ze zdrowiem wieloraczków, a szczególną opieką wymaga najmłodszy syn, Czaruś , który w wieku dwóch lat dopiero stawia pierwsze kroki i potrzebuje intensywnej rehabilitacji. Właśnie z myślą o jego terapii rodzina Clarke zdecydowała się uruchomić zbiórkę funduszy.
Pilna zbiórka pieniędzy i dokładne wyliczenia
Pomimo podwójnego szczęścia związanego z narodzinami wieloraczków, rodzina zmaga się z wyzwaniami zdrowotnymi swoich pociech. Największe obawy budzi stan najmłodszego synka, Czarusia, który w wieku dwóch lat dopiero rozpoczyna naukę chodzenia i potrzebuje specjalistycznej rehabilitacji. W trosce o jego przyszłość i możliwość pełnego rozwoju, bliscy Czarusia zainicjowali zbiórkę środków finansowych:
Czaruś to jeden z naszych niezwykłych wcześniaczków – urodzony w 28. tygodniu ciąży, od pierwszych chwil pokazał nam, czym jest waleczność. Codziennie zaraża nas swoim uśmiechem i przypomina, jak ważna jest wiara, wdzięczność i cierpliwość. Choć mierzy się z wieloma trudnościami rozwojowymi i genetycznymi, jego pogoda ducha nie ma sobie równych – piszą rodzice w mediach społecznościowych.
Specjalista ortopeda zalecił zaopatrzenie małego pacjenta w indywidualnie dobrane, ortopedyczne obuwie. Tego rodzaju buty mają zapewnić właściwe podparcie i korekcję ewentualnych nieprawidłowości w budowie stopy.
Koszt butków to około 2000–3000 zł (dokładna kwota będzie znana 7 kwietnia), a do tego wizyta, badanie i rehabilitacja to około 1000 zł – wylicza Dominika Clarke.
Odzew internautów przeszedł najśmielsze oczekiwania, a w zaledwie kilka godzin na koncie zbiórki pojawiła się kwota 7-8 tysięcy złotych. Tak znacząca suma, znacznie przekraczająca pierwotny cel, wywołała u niektórych zdziwienie co do kosztów tego rodzaju obuwia medycznego.
- Od kiedy buty ortopedyczne kosztują 3000 zł – pytała jedna z osób.
- Buty ortopedyczne, robione na miarę, są bardzo drogie, osoby które musiały zamawiać takie obuwie doskonale o tym wiedzą, dziś 3 tys. to kwota minimalna – pisze jedna z internautek.
- Są i za 10 tys. Takie buty robi się indywidualnie i wiele czynników wpływa na ich koszt – zwraca uwagę inna osoba.
- Dobre ortezy kosztują około 5-6 tys. zł – wskazuje kolejny komentujący.
