Ewa Błaszczyk Żródło: eastnews & JAN BIELECKI

Ewa Błaszczyk wypowiedziała się na temat Polaka z Plymouth

27 Styczeń 2021 Natalia NiewczasNatalia Niewczas

Ewa Błaszczyk, założycielka fundacji “Akogo?”, która jest odpowiedzialna za budowę kliniki “Budzik”, zabrała głos w sprawie Polaka z Plymouth, który ostatecznie zmarł w szpitalu na Wyspach. W wypowiedzi aktorki nie zabrakło dosadnych słów. Jak mówi, jej zdaniem doszło do eutanazji - została ona jedynie owinięta “majestatem prawa”.

Ewę Błaszczyk doskonale znają fani takich produkcji jak “Fuga”, “Na dobre i na złe” czy “Planeta singli”. Kobieta od lat z zaangażowaniem prowadzi działania charytatywne. W 2002 roku w wyniku współpracy Ewy Błaszczyk z Wojciechem Drozdowiczem powstała fundacja “Akogo?”, dzięki której wybudowano klinikę “Budzik” oferującą terapię oraz rehabilitację dla pacjentów dotkniętych ciężkimi uszkodzeniami mózgu. Jak twierdzi kobieta, Polak z Plymouth miał szansę na wybudzenie, podobnie jak każdy z pacjentów trafiających do “Budzika”.

Poruszona Ewa Błaszczyk o Polaku z Plymouth. “Eutanazja w majestacie prawa”

Sprawą Polaka z Plymouth żyła niemal cała Polska; media relacjonowały głęboki spór, w który uwikłane zostały brytyjskie oraz polskie organy prawne i dyplomatyczne, lekarze i rodzina pacjenta - podobnie jak wiele Polek i Polaków, Ewa Błaszczyk nie potrafiła przejść wobec tego obojętnie. Wczoraj do mediów dotarła najgorsza z możliwych wieści, mężczyzna zmarł.

Przypomnijmy, że pan Sławek od kilkunastu lat mieszkał w Wielkiej Brytanii. W listopadzie 2020 zapadł wśpiączkę, do czego przyczyniło się nagłe zatrzymanie akcji serca na ok. 45 minut. W połowie grudnia zapadła decyzja brytyjskiego sądu przychylając się do możliwości odłączenia Polaka od podtrzymującej życie aparatury.

Podczas gdy żona i dzieci mężczyzny zaakceptowały decyzję, jego matka i dwie siostry stanowczo się jej sprzeciwiły. W całą sprawę włączyła się polska dyplomacja, powstała propozycja przetransportowania pacjenta do Polski, gdzie oferowano jednocześnie podjęcie leczenia. Plany nie doszły jednak do skutku, mężczyzna zmarł.

Znamy ją jako Krystynę z „Plebanii”. Czym teraz zajmuje się Bernadetta Machała-Krzemińska?Znamy ją jako Krystynę z „Plebanii”. Czym teraz zajmuje się Bernadetta Machała-Krzemińska?Czytaj dalej

Zgodę na przyjęcie pacjenta na leczenie i rehabilitację wyraziła między innymi klinika założona przez Ewę Błaszczyk. Przejęta losami Polaka z Plymouth aktorka postanowiła zabrać w tej sprawie głos. W jej ocenie pan Sławek miałby szansę na poprawę zdrowia, podobnie jak każdy trafiający do “Budzika” pacjent.

- Pacjent nie miał orzeczenia o śmierci mózgu. To znaczy, że mózg był żywy, wydolny krążeniowo oraz oddechowo. Nie wymagał więc podłączenia do żadnej aparatury. Należało pacjenta karmić, poić, troszczyć się o niego i podjąć neurorehabilitację. To był nasz klasyczny pacjent - przekonuje Ewa Błaszczyk.

Jak relacjonuje Ewa Błaszczyk, większość pacjentów przebywa w “Budziku” przez ok. rok. W tym czasie istnieje możliwość znacznej poprawy ich zdrowia. Nawet po tym czasie niekiedy dochodzi do wybudzenia, co jest jednak niestety oceniane już raczej w kategorii cudu, zdarza się bowiem niezwykle rzadko.

- Dorośli pacjenci mogą przebywać w klinice przez rok, z możliwością przedłużenia do 15 miesięcy. W tym okresie istnieje medyczna szansa na wybudzenie. Jednym to się udaje, a drugim - nie. Później wybudzenie się przechodzi w kategorię cudu, który też się zdarza- wyjaśnia aktorka.

Według dostępnych w mediach danych w klinice “Budzik” rzeczywiście zdarzały się już pozytywne zakończenia. Ze śpiączki wybudziło się 78 pacjentów dziecięcych i 27 pacjentów dorosłych. Być może właśnie te liczby sprawiły, że Ewa Błaszczyk pozostaje nieustępliwa w sprawie polaka z Playmouth - jej zdaniem doszło do obszytej w eleganckie przepisy eutanazji.

- Jeśli się kogoś głodzi, nie daje się mu pić, to nie jest to śmierć naturalna, tylkobierna eutanazja w majestacie prawa - mówi ostro kobieta.

Artykuły polecane przez redakcję ŚwiatGwiazd.pl:

Źródło: WP.pl

Następny artykuł