Matka synów Marcina Bosaka ma raka. Wrzuciła zdjęcie po chemioterapii
Monika Pikuła nie przerywa walki z chorobą i konsekwentnie przechodzi przez kolejne etapy terapii. Aktorka, która zmaga się z rakiem piersi, ponownie zabrała głos w mediach społecznościowych, dzieląc się z obserwatorami informacją o swoim stanie zdrowia. Opublikowane przez nią zdjęcie stało się okazją do przekazania ważnych wieści dotyczących chemioterapii. Tym razem artystka poinformowała o kolejnym istotnym momencie w trwającym leczeniu.
Monika Pikuła na początku października poinformowała, że choruje na raka piersi. Od tego czasu aktorka otwarcie opowiada o swoich doświadczeniach i kolejnych etapach mierzenia się z diagnozą. Nie ukrywa, że choroba wiąże się z wieloma trudnościami. Mimo to stara się zachować codzienny rytm życia i na bieżąco dzieli się swoimi przeżyciami z obserwatorami.
Monika Pikuła walczy z rakiem
Monika Pikuła na początku października poinformowała, że zdiagnozowano u niej raka piersi. Od tamtej pory aktorka dzieli się w mediach społecznościowych informacjami o leczeniu i zmianach, z którymi musi się mierzyć. Nie ukrywa trudności związanych z chorobą, ale jednocześnie stara się zachować codzienny rytm życia.
Aktorka wcześniej opowiadała o zmianach w wyglądzie i codziennym funkcjonowaniu. Przyznała, że w wyniku chemioterapii straciła włosy. Mimo tego nie zrezygnowała z aktywności zawodowej i nadal zaprasza widzów na spektakle.
Prywatnie była w związku z popularnym aktorem. Marcin Bosak i Monika Pikuła poznali się jeszcze podczas studiów w warszawskiej Akademii Teatralnej i przez niemal 15 lat tworzyli jeden z najbardziej skrytych związków w polskim show-biznesie. Aktorzy byli razem od początku lat 2000. aż do 2017 roku, a owocem ich długoletniej relacji jest dwóch synów — Władysław, który przyszedł na świat w 2008 roku, oraz urodzony w 2012 roku Jan.
Zobacz także: To jednak nie były plotki o Danielu Nawrockim. Smutne wieści się potwierdziły

Monika Pikuła o chemioterapii
Pikuła jest związana z warszawskim Teatrem Współczesnym, gdzie występuje między innymi w przedstawieniu „23 i pół godziny”. W swoich publikacjach odnosiła się również do niepewności związanej z przyszłością. Nie ukrywa więc przed obserwatorami, że choroba wpływa na jej życie, a jednocześnie pozostaje aktywna zawodowo.
Teraz opublikowała na Instagramie kolejny wpis dotyczący terapii. Tym razem wspomniała o „ostatnim aperolu”. Tak określiła ostatnią dawkę tak zwanej czerwonej chemii, czyli rodzaju chemioterapii stosowanego między innymi w leczeniu raka piersi. To kolejny moment terapii, którym postanowiła podzielić się ze swoimi obserwatorami.
Ostatni „aperol”. Koniec. - czytamy w podpisie zdjęcia
Zobacz także: 43-letnia Ela Romanowska przekazała szczęśliwe wieści. Wielka radość
Monika Pikuła zakończyła czerwony etap chemioterapii
Określenie „czerwona chemia” odnosi się do leczenia z wykorzystaniem antracyklin, przede wszystkim doksorubicyny lub epirubicyny. Nazwa nawiązuje do charakterystycznego czerwonego koloru leków podawanych dożylnie. Substancje te działają na komórki nowotworowe, uszkadzając ich materiał genetyczny i zaburzając proces ich namnażania.
Leki z tej grupy wykorzystuje się w terapii różnych nowotworów, w tym raka piersi. Leczenie może jednak wiązać się z działaniami niepożądanymi, takimi jak nudności, osłabienie, wypadanie włosów czy spadek liczby krwinek. Przebieg terapii i jej skutki różnią się w zależności od pacjentki oraz zastosowanego schematu leczenia.