Monika Mrozowska przeżyła dramat Żródło: wikipedia.org, PomyslowyRodzic.pl, CC BY 3.0

Monika Mrozowska przeżyła ciężkie chwile na porodówce. „Była przygotowana krew do transfuzji"

24 Styczeń 2021 Sara OsieckaSara Osiecka

Monika Mrozowska pochwaliła się niedawno, że na świat przyszło jej kolejne dziecko- synek Lucek. Mama i maluch mają się świetnie, jednak nie wszystko szło gładko. Sam poród był dla aktorki bardzo stresujący. Lekarze spodziewali się nawet transfuzji krwi.

Monika Mrozowska przez całą ciążę była w kontkacie z fanami za pośrednictwem Instagrama, gdzie na bieżąco informowała ich o swoim stanie. Teraz, gdy Lucek jest już na świecie, gwiazda cały czas pokazuje światu zdjęcia maluszka. Przy okazji opowiedziała o dramacie, jaki przeżyła na porodówce.

Monika Mrozowska opowiada o ciężkich chwilach tuż przed porodem

Lucek przyszedł na świat 19 stycznia 2021 roku i jest czwartym dzieckiem gwiazdy „Rodziny zastępczej". Monika Morozowska jednak cały czas się stresowała, bowiem jej ciąża zakwalifikowano jako ciążę podwyższonego ryzyka. W jednym z instaramowych postów szczególowo opisała dramat, jakiego nie chciałaby przeżyć chyba żadna matka.

- [...] A ponieważ poród odbywał się przez cesarskie cięcie i był planowaną operacją podwyższonego ryzyka (stan po 3 cesarskich cięciach) to chciałabym przede wszystkim podziękować tym wpisem wszystkim osobom, które przyczyniły się do szczęśliwego finału, który nastąpił we wtorek dokładnie o 8:50- napisała.

Kolejnym problemem, jaki stanął przed mamą i zespołem lekarzy, była pandemia koronawirusa. Przez to porodu nie mógł odebrał doktor Wojciech Garbowski, który wspierał Monikę Mrozowską przy poprzednich ciążach.

Ojciec Małgorzaty Rozenek przerywa milczenie. Słowa o Heniu wywołują łzyOjciec Małgorzaty Rozenek przerywa milczenie. Słowa o Heniu wywołują łzyCzytaj dalej

- Przede wszystkim chciałabym mocno wyściskać dr n. med. Wojciecha Grabowskiego, który prowadził moją drugą ciąże z Jagodą, odbierał poród Józka oraz prowadził większą cześć ostatniej, czwartej ciąży. […] Zawsze potrafił mnie uspokoić, podnieść na duchu i zapewnić, że "wszystko będzie dobrze". To również on, ze względu na covidową sytuację, która uniemożliwiłaby mu samodzielne odebranie porodu, przekazał mnie w ręce dr hab. n. med. Tadeusza Issata - wyznała.

Podczas porodu lekarze byli przygotowani na wiele scenariuszy. Obawiali się między innymi, że aktorka utraci dużo krwi, jednak byli gotowi na ewentualną transfuzję. Można sobie tylko wyobrazić, jak musiała się bać Monika Mrozowska.

- Tak poprowadził cesarskie cięcie, że przy mocno ograniczonej możliwości pozytywnego finału (była przygotowana nawet krew do ewentualnej transfuzji), cała operacja zakończyła się z wynikiem mojej minimalnej utraty krwi (raptem 350 ml). 10 punktów w skali Apgar dla młodego oraz... moim totalnym wzruszeniem, „rozklejeniem się” i powtarzaniem jak mantra „dziękuję, dziękuję, dziękuję”... - opisała.

Jak się okazało, poród odbył się bez większych komplikacji, a dziś mama i synek czują się dobrze, co udowadniają ich zdjęcia na Instagramie. Na jednym z nich Monika Mrozowska karmi go piersią, na innych widać zachwyconego starszego braciszka Lucka.

-Ta nasza droga z Luckiem, nie była taka prosta, ale potrafię docenić ile mieliśmy w tym wszystkim szczęścia...- zakończyła wpis.

Fani zareagowali entuzjastycznie na post, wysyłając w komentarzach liczne gratulacje, chwaląc wybór imienia czy wygląd dziecka. Trzeba przyznać, że faktycznie aktorka miała wiele szczęścia. Nie można jednak zapominać o pracy lekarzy i położnych.

- Pobyt na oddziale... był jednym z przyjemniejszych doznań tego typu. To niesamowite jak wiele zależy od ludzi, ich empatii, wrażliwości i wsparcia. Dlatego dziękuję raz jeszcze dziękuję - napisała.

Artykuły polecane przez redakcję ŚwiatGwiazd.pl:

Źródło: Instagram

Następny artykuł