Nie pamięta, ile miała a**rcji. Wstrząsające wyznanie gwiazdy
Popularna gwiazda popu zdecydowała się na szczere wyznanie w swoim podcaście, m.in dotyczące licznych ab*rcji. Opowiedziała o trudnych doświadczeniach z przeszłości, które przez lata wywoływały w niej wstyd. Jej słowa mogą zaskoczyć nawet wiernych fanów.
W show-biznesie nie brakuje osobistych wyznań, ale niektóre z nich szczególnie mocno zapadają w pamięć. Tym razem znana wokalistka zdecydowała się opowiedzieć o sprawach, o których wiele osób wciąż mówi z dużym skrępowaniem. W rozmowie z przyjaciółką wróciła do swojej przeszłości, nieplanowanych ciąż i decyzji, które podejmowała, zanim macierzyństwo stało się ważną częścią jej życia.
„Nie pamiętam dokładnie, ile”. Opowiedziała o aborcjach
W jednym z odcinków podcastu „Miss Me?”, który prowadzi wspólnie z Miquitą Oliver, popularna wokalistka opowiedziała o swoich doświadczeniach związanych z antykoncepcją i nieplanowanymi ciążami. Piosenkarka przyznała, że przez długi czas nie miała sytuacji pod kontrolą, a kolejne ciąże były dla niej poważnym problemem.
Cały czas zachodziłam w ciążę.
Dopiero wkładka domaciczna stała się dla niej rozwiązaniem, które pomogło uporządkować tę sferę życia. Artystka wspomniała, że obecnie korzysta już z kolejnej takiej metody antykoncepcji.
Teraz mam wkładkę domaciczną, myślę, że jestem przy trzeciej, może czwartej? Wcześniej to była kompletna katastrofa.
Największe poruszenie wywołało jednak jej wyznanie dotyczące aborcji. Allen nie ukrywała, że nie potrafi podać dokładnej liczby zabiegów, którym się poddała. Oszacowała, że mogło ich być cztery lub pięć.
Aborcje? Miałam kilka. Ale znowu, nie pamiętam dokładnie ile… Myślę, że może, chcę powiedzieć, pięć. Cztery czy pięć?
Wokalistka opowiedziała o swoich doświadczeniach bez unikania trudnych słów i bez próby upiększania przeszłości. Nie przedstawiła swojej historii jako uniwersalnego przykładu, lecz jako osobiste wspomnienie, do którego dziś podchodzi z innej perspektywy.
W rozmowie nie była zresztą jedyną osobą, która zdecydowała się na tak osobiste wyznanie. Miquita Oliver również opowiedziała o własnych doświadczeniach związanych z aborcją. Jej słowa pokazały, jak ważna może być możliwość szczerej rozmowy bez obawy przed natychmiastowym osądem.
Lily, jestem taka szczęśliwa, że mogę to powiedzieć, a ty możesz to powiedzieć i nikt nie przyszedł, żeby nas zrugać. Bez osądzania.
Zobacz też: Rafał Brzoska ostrzega Nawrockiego. Pokazał wideo z Martą Nawrocką | Świat Gwiazd

Mężczyzna zapłacił za jej ab*rcję. Kiedyś uznała to za romantyczne
Podczas rozmowy Lily Allen wróciła również do konkretnej sytuacji ze swojej przeszłości. Opowiedziała o mężczyźnie, który zapłacił za jej aborcję. Wówczas zinterpretowała jego zachowanie zupełnie inaczej, niż zrobiłaby to dzisiaj.
Pamiętam, jak kiedyś zaszłam w ciążę i mężczyzna zapłacił za moją aborcję, a ja pomyślałam, że to takie romantyczne.
Z perspektywy czasu piosenkarka nie postrzega już tego wydarzenia w ten sam sposób. Przyznała, że dziś nie uważa tego gestu za szczególnie hojny ani romantyczny.
Nie uważam, żeby to było hojne czy romantyczne.
Jej słowa pokazują, jak bardzo z biegiem lat może zmienić się spojrzenie na relacje i zachowania, które kiedyś wydawały się wyjątkowe. Allen nie próbowała ukrywać, że jej dawne przekonania różnią się od tych, które ma obecnie. Mówiła o tym z charakterystyczną dla siebie bezpośredniością, bez budowania wizerunku osoby, która zawsze podejmowała idealne decyzje.
Nie zabrakło również dosadnego komentarza na własny temat.
Szczerze mówiąc, byłam pi******ną, szaloną s**ą. Nadal jestem.
Wokalistka nie zdradziła wszystkich szczegółów dotyczących tamtej relacji, ale jej słowa wystarczyły, by pokazać zmianę perspektywy.
„Dlaczego miałabym się wstydzić?”. Lily Allen o macierzyństwie i rodzinie
Temat aborcji pojawił się również w innym odcinku podcastu „Miss Me?”. Lily Allen przyznała wówczas, że przez długi czas wstydziła się mówić o tym, że miała więcej niż jedną aborcję. Zastanawiała się jednak, dlaczego właściwie miałaby ukrywać swoje doświadczenia.
Naprawdę wstyd mi było nawet powiedzieć, że miałam więcej niż jedną aborcję. Pomyślałam sobie: 'Czemu, do cholery, miałabym się wstydzić?' Miałam ich kilka.
Piosenkarka wyjaśniła również, że przez znaczną część swoich dwudziestych i trzydziestych lat nie traktowała macierzyństwa jako życiowego priorytetu. Ważne były dla niej niezależność, rozwój i możliwość podejmowania decyzji zgodnych z własnymi potrzebami.
Byłoby mi przykro, gdybym nie miała możliwości i swobody robienia tego, co jest mi potrzebne w moim życiu.
Dziś Allen jest mamą dwóch córek, Ethel i Marnie, które ma z byłym mężem Samem Cooperem. Para pobrała się w 2011 roku, a ich małżeństwo zakończyło się w 2018 roku. Wspólne rodzicielstwo pozostaje ważną częścią historii jej życia prywatnego.
Rodzinna historia wokalistki obejmuje również bolesną stratę. W 2010 roku Allen i Cooper stracili syna George’a, który urodził się martwy. To jedno z najtrudniejszych doświadczeń, o których artystka mówiła publicznie. Jej historia związana z macierzyństwem jest więc znacznie bardziej złożona, niż sugerują krótkie nagłówki.
Wokalistka od lat znana jest z bezkompromisowego podejścia do tematów osobistych. Wyznanie Lily Allen pokazuje, że nawet po latach niektóre doświadczenia potrafią zmienić sposób, w jaki patrzymy na siebie i własne decyzje. Piosenkarka nie próbuje wybielać przeszłości ani dopasowywać swojej historii do oczekiwań innych. Tym razem postawiła na szczerość, a jej słowa stały się kolejnym dowodem na to, że nie zamierza omijać tematów, które dla wielu wciąż pozostają tabu.
