Wyszukaj w serwisie
newsy tylko u nas foto telewizja lifestyle quizy O nas
Swiatgwiazd.pl > Newsy > Taki widok przy ołtarzu na pogrzebie Linde-Lubaszenki. Aż trudno na to patrzeć
Klaudia Tomaszewska
Klaudia Tomaszewska 24.02.2026 11:51

Taki widok przy ołtarzu na pogrzebie Linde-Lubaszenki. Aż trudno na to patrzeć

Taki widok przy ołtarzu na pogrzebie Linde-Lubaszenki. Aż trudno na to patrzeć
KAPiF

Trwa pogrzeb Edwarda Linde-Lubaszenko. Żałobnicy powoli wchodzą do kościoła, a trumna z aktorem spoczywa już na honorowym miejscu. Mimo wielkiej popularności gwiazdora jeden szczegół przykuwa uwagę. Aż trudno oderwać oczy od widoku w samym centrum kościoła.

Kim był Edward Linde-Lubaszenko?

Dzisiaj żegnamy Edwarda Linde-Lubaszenkę. Choć dla niedzielnego widza był przede wszystkim ojcem Olafa Lubaszenki, to każdy, kto choć raz otarł się o teatr, wie, że to uproszczenie jest dla niego zwyczajnie krzywdzące. Odchodzi artysta, który nie musiał krzyczeć z okładek kolorowych pism, żeby go zauważono.

Urodzony w 1939 roku, wniósł do polskiego aktorstwa tę rzadką dziś, przedwojenną klasę. Przez dekady jego nazwisko kojarzyło się głównie z Wrocławiem. To tam, na deskach Teatru Polskiego, budował swoją legendę. Nie był typem gwiazdora uganiającego się za autografami. Wybierał ciszę, skupienie i rzemiosło, którego dziś próżno szukać u młodszych kolegów po fachu. Edward należał do starej szkoły – tej, w której aktor ma służyć tekstowi, a nie własnemu ego. W kinie i telewizji rzadko pchał się na pierwszy plan. A jednak, gdy już się pojawiał, kradł show samym spojrzeniem. Miał w sobie pewien rodzaj surowości pomieszanej z melancholią, co sprawiało, że nawet role drugoplanowe w jego wykonaniu zapadały w pamięć głębiej niż występy głównych bohaterów. Widzowie kojarzą go z dziesiątek produkcji, ale on sam najlepiej czuł się w mroku teatralnych kulis.

Właśnie teraz, gdy trwają uroczystości pogrzebowe, kończy się pewien ważny rozdział. Edward Linde-Lubaszenko zostawia po sobie pustkę, której nie wypełni żaden celebrycki blichtr. Pozostaje po nim dorobek godny mistrza i lekcja pokory, którą teraz – w dobie pogoni za lajkami – warto odrobić. Patrząc na jego drogę, widać wyraźnie: można być wielkim, pozostając skromnym człowiekiem. I tak właśnie go zapamiętamy – jako kogoś, kto kochał sztukę, a nie siebie w sztuce.

Nie żyje Edward Linde-Lubaszenko.

Dzisiaj, 24 lutego, Warszawa żegna Edwarda Linde-Lubaszenkę. To ten moment, w którym światła rampy ostatecznie gasną, a my – zamiast kolejnej recenzji – piszemy pożegnanie. Aktor spocznie w Alei Zasłużonych na Powązkach Wojskowych, co w zasadzie domyka pewną epokę w polskim kinie i teatrze.

Linde-Lubaszenko nie był typem gwiazdora z pierwszych stron gazet, który szukał poklasku. Miał w sobie coś z „dawnej szkoły” – elegancję połączoną z dystansem i tym specyficznym, ironicznym półuśmiechem. Widzowie kojarzą go głównie z ról twardzieli u Pasikowskiego czy komediowych kreacji w hitach syna, Olafa, takich jak „Chłopaki nie płaczą”. Ale to tylko wierzchołek góry lodowej. Prawdziwym domem Edwarda był Stary Teatr w Krakowie, gdzie przez dekady budował role, o których studenci aktorstwa uczą się do dziś. Co ciekawe, mimo 86 lat na karku, nie zamierzał zwalniać tempa. Jeszcze kilka miesięcy temu można było go zobaczyć w „Weselu” w Teatrze Narodowym. Dopiero w grudniu zeszłego roku oficjalnie ogłosił, że przechodzi na emeryturę. Los chciał, że ta emerytura trwała zaledwie chwilę. 8 lutego dotarła do nas wiadomość o jego śmierci, którą krótko i bez zbędnego patosu potwierdził jego syn.

Dziś, podczas uroczystości o charakterze państwowym, żegnamy nie tylko odtwórcę dziesiątek ról, ale przede wszystkim pedagoga i człowieka, który o tym zawodzie wiedział wszystko. Zostawia po sobie setki ról i setki wychowanych uczniów. Patrząc na tłumy, które zbierają się na Powązkach, widać wyraźnie, że polska kultura traci kogoś autentycznego. Kogoś, kto potrafił grać tak, jakby robił to od niechcenia, a i tak nie dało się od niego oderwać wzroku.

Przeczytaj także: https://news.swiatgwiazd.pl/uwielbiany-prezenter-odchodzi-z-tvn-wydal-przejmujace-oswiadczenie-kw-wkw-230226?mrfhud=true

Wstrząsający widok przy samym ołtarzu

Samotna trumna przy ołtarzu, a w jej sąsiedztwie zaledwie jeden wieniec. Taki widok zastał syn Edwarda Linde-Lubaszenko, gdy wszedł na pogrzeb ojca. Aż trudno było powstrzymać łzy. Aktor został odznaczony medalami, które również znajdują się obok trumny. Z kolei żałobnicy zdecydowali się na pojedyncze róże w kolorze krwistej czerwieni. Co ciekawe, nie są to typowe żałobne kwiaty. Wychodzi zatem na to, że oznaczają one coś szczególnego dla samego zmarłego.

Taki widok przy ołtarzu na pogrzebie Linde-Lubaszenki. Aż trudno na to patrzeć
Trumna Edwarda Linde-Lubaszenko
Bądź na bieżąco - najważniejsze wiadomości z kraju i zagranicy
Google News Obserwuj w Google News
Tagi: pogrzeb
Wybór Redakcji
Trump kontakty handlowe
Europejski kraj postawił się USA. Trump stracił cierpliwość. "Zerwiemy całkowicie handel"
Bożena Dykiel
Dwa miesiące po śmierci Dykiel gruchnęły smutne wieści. Władze nie mogły dłużej czekać
Marta Lipińska
Synową Marty Lipińskiej zna każdy Polak! Mało To ona związała się z synem uwielbianej aktorki
Świeczki
Nie żyje 27-letnia artystka. Wielka tragedia kilka dni przed Wielkanocą
Hanna Bieluszko
Gwiazda "M jak miłość" walczy o życie. Niepojęte, co zrobili ludzie
Torbicka
Jak dobrze znasz Grażynę Torbicką? Te pytania mogą zaskoczyć
Wybór Redakcji