Werdykt w półfinale "Must be The Music" podzielił widzów. W komentarzach wrze
W sieci zawrzało tuż po emisji pierwszego półfinału „Must Be the Music”. Decyzje jurorów wywołały prawdziwą burzę komentarzy, a internauci nie kryją rozczarowania – wielu z nich otwarcie kwestionuje, czy werdykt rzeczywiście był sprawiedliwy.
Must Be the Music: awans i emocje
Pierwszy półfinał „Must Be the Music” przyniósł dokładnie to, czego widzowie mogli się spodziewać: napięcie, mocne występy i szybkie reakcje w sieci. Na scenie pojawiło się dziewięcioro uczestników, a wieczór od początku układał się w serię krótkich, mocnych wejść. Każde nazwisko miało tu swoją stawkę, bo w półfinale nie ma już miejsca na półśrodki.
Do finału przeszli Imasleep, Duet z Pienin, Wiktoria Konończuk i Marcelina Ruczyńska. To właśnie ich nazwiska padły po emisji jako te, które zdobyły przepustkę dalej. Reszta musiała obejść się smakiem, a w przypadku kilku uczestników brak awansu od razu wywołał żywą dyskusję w komentarzach.
Najwięcej emocji wzbudził brak awansu Ringo. Wokalista wcześniej zrobił duże wrażenie na przesłuchaniach i był jednym z tych nazwisk, na które część widzów czekała najbardziej. Po półfinale pojawiło się też sporo uwag pod adresem gościnnego występu Jana Orła, który nie wszystkich przekonał. Wieczór szybko pokazał, że w tym programie sam efekt sceniczny nie wystarcza.
Ringo nie wszedł do finału
Właśnie wokół Ringo skupiło się najwięcej komentarzy po odcinku. Widzowie pamiętali jego wcześniejszy występ i to, jak bardzo zachwycił Natalię Szroeder podczas przesłuchań. Dlatego jego brak wśród finalistów został odebrany wyjątkowo mocno. Internet nie czekał długo z reakcją i po emisji odcinka pojawiło się mnóstwo opinii, że to właśnie on był jednym z najmocniejszych punktów wieczoru.
- Jak to bez Ringo? Serce mi pękło. Komu teraz mam kibicować? Tak mocno kciuki trzymałam, że aż mnie dłonie bolą.
- No nie... Ringo powinien dostać szansę! Jestem załamana.
- Wstyd i przykre, jak Polacy nie mają słuchu. Jedynie Marcycha i ta od rapu są mega oryginalne i nieprzegięte, druga dwójka na siłę... Ja bym zastąpił ich Ringo. Głos na Eurowizję- czytamy.
W sieci dominował jeden ton: rozczarowanie. Nie chodziło jednak o brak energii w odcinku, tylko o to, że część publiczności liczyła na zupełnie inny finał tej historii. I właśnie dlatego ten półfinał tak mocno wybrzmiał po emisji. Podobnie było w przypadku gościnnego występu Jana Orła
- Mam nadzieję, że nie dodacie publicznie tego występu Jana Orła. Jurorzy sami się z niego śmiali, a Miuosh to się w pewnym momencie załamał.
- Niby wszystko super, miał być poważny program muzyczny, a sami promujecie pseudomuzykę.
- Jaki był sens tego gościnnego występu pana Jana Orła?
- Przy całej sympatii do tego pana to jest to samo, co freak fighty tylko w muzyce, aby zrobić głupkowate show i oglądalność - pisali
To Karpiel-Bułecka zrobił dla Edyty Górniak
Gościem specjalnym półfinału była też Edyta Górniak, która wykonała utwór „Jak najdalej”. Jej występ od razu przyciągnął uwagę internautów, którzy komentowali nie tylko sam głos, ale też sceniczne wejście artystki. W odcinku nie zabrakło momentów, które szybko zaczęły żyć własnym życiem po emisji.
- Kocham tę piosenkę!
- Ależ ona ma głos.
- Największa i niezastąpiona diva - pisali zachwyceni Edytą Górniak
Najmocniej zapamiętano jednak to, co wydarzyło się po zejściu wokalistki ze sceny. Sebastian Karpiel-Bułecka przywitał się z nią w wyjątkowo elegancki sposób, chwytając jej dłoń i całując ją. Edyta Górniak zareagowała od razu szerokim uśmiechem, a ten fragment programu natychmiast wyłapały kamery i widzowie przed telewizorami.
KONIECZNIE OBEJRZYJ. BYŁY ZNANY SIATKARZ O UPADKACH, DEPRESJI I DEMONACH PRZESZŁOŚCI