Bartek Wasilewski w szczerym wywiadzie ujawnił całą prawdę. Zwycięzca "Mam Talent" nie owijał w bawełnę
Jeszcze niedawno był nieśmiałym chłopakiem z wielkimi marzeniami, a obecnie coraz śmielej zaznacza swoją obecność na muzycznej scenie. Bartek „Wasyl” Wasilewski opowiedział o kulisach swojej drogi, emocjach po wygranej i planach na przyszłość. Przypominamy jego ważny wywiad, który wywołał poruszenie.
Kim jest Bartek „Wasyl” Wasilewski?
Bartek „Wasyl” Wasilewski to nazwisko, które w ostatnich miesiącach coraz częściej pojawia się w mediach i rozmowach fanów muzycznych talentów. Zwycięzca 15. edycji programu “Mam Talent!” nie trafił na scenę przypadkiem – jego historia to opowieść o pasji, determinacji i odwadze, która przyszła w odpowiednim momencie.
Muzyka była z nim od zawsze. Jak sam przyznaje, pierwsze kroki stawiał już jako siedmiolatek, kiedy zaczął pisać własne teksty i eksperymentować z dźwiękiem. To właśnie wtedy narodziła się jego zajawka, która z biegiem lat tylko rosła. W wywiadzie dla agencji Newseria w październiku ubiegłego roku Bartek „Wasyl” Wasilewski mówił:
– Ja ogólnie całe życie byłem zajawiony muzyką i próbowałem się łapać wszystkiego przed „Mam talent”. Starałem się jak najbardziej pokazać, jak były jakieś supporty, to zawsze próbowałem się wciskać, żeby ludzie mnie zobaczyli. A ogólnie „Mam talent” zaczęło się tak, że akurat wypuściłem piosenkę o mamie i pani od matematyki powiedziała, że ruszają castingi do tego programu, czy nie chcę się zgłosić.
To właśnie ten impuls – trochę spontaniczny, a trochę podszyty niepewnością – zaprowadził go na casting. Początkowo nie wierzył, że ma szansę w tak dużym formacie telewizyjnym. – Najpierw pomyślałem: wielka telewizja, gdzie tam ja – wspomina. Jednak odwaga wygrała. I jak się okazało, była to decyzja, która całkowicie odmieniła jego życie.
Dziś „Wasyl” jest nie tylko zwycięzcą programu, ale też młodym artystą, który konsekwentnie buduje swoją muzyczną tożsamość i nie boi się mówić o tym, co naprawdę czuje.

Kulisy „Mam Talent” i emocje, które zostają na długo
Udział w "Mam Talent!" to dla wielu spełnienie marzeń, ale dla Bartka był to także prawdziwy rollercoaster emocji. Od pierwszego wejścia na scenę aż po wielki finał – każdy moment miał dla niego ogromne znaczenie. I choć dziś może mówić o sukcesie, nie zapomina, jak wiele go to kosztowało.
W wywiadzie dla agencji Newseria Bartek „Wasyl” Wasilewski mówił:
– Pierwszy raz takie coś widziałem, tyle kamer, tyle sławnych osób, wcześniej widziałem ich tylko w telewizji, a tam mogłem ich zobaczyć na żywo i to było takie wow.
To właśnie kulisy programu zrobiły na nim ogromne wrażenie. Spotkania z gwiazdami, praca z ekipą produkcyjną i możliwość zobaczenia, jak powstaje telewizja „od środka”, były dla niego doświadczeniem niemal magicznym. Ale za tą magią kryła się też presja i stres, z którymi młody artysta musiał się zmierzyć.
Mimo to Bartek podchodzi do swojej wygranej z dużą pokorą. Zdobycie 300 tys. zł i rozpoznawalności nie sprawiło, że nagle poczuł się dorosły czy gotowy na wszystko. Wręcz przeciwnie – starał się zachować balans.
– „Mam talent” to bardzo ważny krok w mojej karierze, natomiast ja jestem jeszcze młody i po prostu staram się też nie być od razu dorosły, nie wywierać na sobie presji, tylko dalej być normalnym chłopakiem, bawić się życiem, ale oczywiście też jak najbardziej działać z tą muzyką, bo na to pracowałem – mówi.
To podejście sprawia, że trudno nie kibicować jego dalszym krokom. Bo za sukcesem stoi tu nie tylko talent, ale też autentyczność i zdrowy dystans.
Chylińska, wdzięczność i marzenie o wspólnym duecie
Jedną z najważniejszych osób na drodze Bartka okazała się Agnieszka Chylińska. To właśnie ona wcisnęła dla niego Złoty Przycisk, który otworzył mu drzwi do kolejnych etapów programu. Ale ich relacja nie ograniczyła się tylko do telewizyjnego występu.
W wywiadzie dla agencji Newseria Bartek „Wasyl” Wasilewski mówił:
– To od niej wszystko się zaczęło, bo ona wcisnęła mi złoty przycisk. Po prostu poczułem, że ona mnie strasznie polubiła i ja też ją polubiłem. Nawet jak nie było kamer i wchodziłem tam na backstage, to pani Agnieszka wspierała mnie i mówiła „Dasz radę”.
Ta szczera sympatia przerodziła się w coś więcej niż tylko relację juror–uczestnik. Bartek nie ukrywał swojej wdzięczności i pamięta o gestach, które wiele dla niego znaczyły. Opowiedział nawet o wyjątkowej sytuacji, kiedy po koncercie wokalistki w jego rodzinnym mieście wręczył jej bukiet kwiatów.
– Takich rzeczy się nie zapomina. Pani Agnieszka dużo mi pomogła i teraz ja będę się starał odwdzięczać, jak tylko najbardziej mogę – podkreśla.
Ale to nie wszystko. Młody artysta miał też konkretne marzenie – chciałby nagrać z nią wspólny utwór. I choć podchodzi do tego z dystansem, nie ukrywa, że bardzo mu na tym zależy.
– Takie mam plany, a czy tak będzie? Zobaczymy. W „Mam talent” też śpiewałem, że zrobię duet z panią Chylińską, jak wydam płytę. Mam nadzieję, że tak będzie, trzymam za to kciuki, bo bardzo bym chciał – dodaje.
Czy ten duet faktycznie dojdzie do skutku? Fani już trzymają kciuki, a historia pokazuje, że Bartek potrafi zamieniać marzenia w rzeczywistość.
