Dominika Clarke pokazała mieszkanie. Rozpętała się burza. „Posprzątaj ten syf, kobieto”
Dominika Clarke, która wraz z rodziną od pewnego czasu mieszka w Tajlandii, ponownie zmierzyła się z krytyką ze strony internautów. Tym razem obserwujący zarzucili jej, że w domu nie panuje odpowiedni porządek. Influencerka postanowiła odnieść się do uwag i pokazała, jak wygląda sytuacja z jej perspektywy. W opublikowanym materiale odpowiedziała na zarzut, który — jak wynika z jej słów — regularnie pojawia się w komentarzach.
Dom Dominiki Clarke znów znalazł się w centrum uwagi. Influencerka od lat pokazuje w sieci codzienność swojej wielodzietnej rodziny. Tym razem internauci zwrócili uwagę na porządek panujący w jej domu. Okazuje się, że ten temat wywołał spore zainteresowanie.
Rodzina Clarke opowiada o życiu w Taljandii
Dominika i Vincent Clarke’owie poznali szerszą publiczność w 2023 roku, kiedy urodziły im się pięcioraczki. Rodzina mieszkała wtedy w Horyńcu-Zdroju na Podkarpaciu. Narodziny pięciorga dzieci były dużym wydarzeniem, o którym szybko zaczęły informować media. Życiem rodziny zainteresowali się też internauci. Początek tej historii nie był jednak łatwy. Kilka dni po porodzie zmarł jeden z chłopców, Henry James. Clarke’owie mieli już wcześniej siedmioro dzieci. Po narodzinach pięcioraczków ich rodzina liczyła więc jedenaścioro dzieci.
Dominika Clarke zaczęła regularnie pokazywać w internecie, jak wygląda życie tak dużej rodziny. Na jej profilach pojawiały się zdjęcia i nagrania z domu, zakupów, podróży czy zwykłych rodzinnych dni. Z czasem media społecznościowe stały się również częścią jej pracy. W kwietniu 2024 roku Clarke’owie spakowali rodzinę i przeprowadzili się do Tajlandii. Razem z jedenaściorgiem dzieci polecieli na wyspę Koh Lanta. Podróż trwała około 36 godzin. Rodzina wynajęła tam dom i od początku pokazywała w sieci pierwsze dni w nowym kraju.
Przeprowadzka oznaczała zmianę codzienności całej trzynastoosobowej rodziny. Dzieci zaczęły chodzić do szkoły w Tajlandii, a Dominika Clarke pokazywała między innymi zakupy, ceny produktów i życie w nowym domu. Clarke’owie nadal mieszkają w Tajlandii, a Dominika regularnie publikuje materiały z życia rodziny. To właśnie dzięki mediom społecznościowym internauci mogą śledzić, jak wygląda codzienność jedenastoosobowej gromadki na Koh Lancie.
Zobacz także: Romans w "Tańcu z Gwiazdami"? Przyłapali ich na gorącym pocałunku

Dominika Clarke odpiera zarzuty
Dominika Clarke opublikowała ostatnio przemyślenia na temat jednego powtarzającego się u niej na profilu zagadnienia, czyli zarzucania jej nieporządku w domu
PRZY JEDENASTCE DZIECI BAŁAGAN MA IMIONA I KAŻDE MÓWI ŻE TO NIE ONO 😂
Ktoś napisał: "Co za syf, posprzątaj kobieto!"
No to sprzątam. Jeden kubek do zlewu. Talerzyk na miejsce. Łyżeczka znaleziona pod stołem. Mijają trzy minuty. Na blacie nowy kubek. Obok talerzyk.
Następnie wyjaśnia jak wygląda u niej częstotliwość sprzątania i z czym musi się mierzyć, sugerując, że bałagan po prostu robi się na bieżąco
W tym domu bałagan najwyraźniej powstaje samoistnie. Kubki migrują. Łyżeczki się rozmnażają. Rzeczy na chwilę osiedlają się na stałe. A winny?
Nigdy nieuchwytny.
Sprzątam wieczorem, idę spać, rano wchodzę do kuchni i mam wrażenie, że w nocy odbyła się tam impreza, na którą mnie nawet nie zaproszono.
Na koniec podsumowuje, że główną przyczyną ciągłego bałaganu, który zauważają ludzie jest zwyczajnie duża liczba dzieci
Także tak. Sprzątam. Po prostu mieszkam z jedenastką dzieci i bardzo aktywnym poltergeistem. A u Was kto zostawia bałagan, a potem to nie ja?
W komentarzach zebrało się bardzo dużo osób tak naprawdę podziwiających Dominikę za to, że przy tak dużej liczbie dzieci jest w stanie utrzymywać porządek na bieżąco:
- Dominiko ja mieszkam z chorym mężem i patrząc na ciebie Podziwiam cię ja muszę posprzątać i pozmywać tylko po nas i czasami brak mi sił Moją siłą jest to że on zdrowieje nic nie odrasta czyli robię wszystko co możliwe żeby tak było TWOJA siłą są twoje dzieci i to że robisz wszystko co powinnaś
- Ja mam dwójkę dzieci i co posprzątać to od nowa ,a co tu mówić o tyłu dzieciach .Moja babcia zawsze powtarzała brudne dziecko to szczęśliwe dziecko ,a dom to nie muzeum.
- Jak ktoś nie rozróżnia brudu od bałaganu to mi go bardzo szkoda . A trudno nie mieć bałaganu przy tak dużej rodzinie .
- Ta kobieta ma dwie ręce i dwie nogi , mi nie raz ciężko przy 1 dziecku a nie 11 czy ile tam dokładnie jest, zostawcie Panią Dominikę w spokoju ludzie.
- Upominaj dzieci by naczynia odkładały gdzie trzeba. - piszą internauci
Zdarzyły się też te negatywne pokazujące, że pewnych rzeczy nie powinno się pokazywać:
- Jeżeli mam bałagan w kuchni to nie pokazuje tej sytuacji całemu światu, nie byłoby wtedy komentarzy i koniec tematu
- Nie nauczyłaś dzieci sprzątać po sobie i takie są efekty. Nigdy nie nie przestaniesz mieć bałaganu.
- Daj kobieto spokój z ta twoja rodzina. Pół internetu zajmujesz.
- Po co sprzątać? Zmarnować czas? Lepiej wypuścić filmik bez ładu i składu, przynajmniej coś się zarobi
Zobacz także: Łukasz Nowicki przekazał szczęśliwą nowinę. "Udało się"
Dominika Clarke pod lupą prokuratury?
Prokuratura w Lubaczowie sprawdziła sprawę rodziny Clarke. Chodziło o materiały publikowane w internecie, na których pojawiały się małoletnie dzieci Dominiki i Vincenta Clarke. Zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa wpłynęło do prokuratury drogą mailową. Śledczy rozpoczęli postępowanie sprawdzające. W jego ramach przeanalizowali część profili Dominiki Clarke w mediach społecznościowych. Sprawdzano, czy publikowanie zdjęć i nagrań z udziałem dzieci mogło narażać je na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu. Chodziło więc przede wszystkim o sposób pokazywania dzieci w internecie przez osoby, które sprawują nad nimi opiekę.
Zostało zakończone postanowieniem o odmowie wszczęcia dochodzenia. Proces karny nie został wszczęty, nie znaleziono ku temu przesłanek — mówi „Faktowi” prokurator Agnieszka Nieckarz-Proszek.
Prokuratura nie zdecydowała się na wszczęcie dochodzenia. Po zakończeniu postępowania sprawdzającego uznano, że nie ma wystarczających podstaw do rozpoczęcia sprawy karnej. Taką informację przekazała „Faktowi” prokurator Agnieszka Nieckarz-Proszek. To jednak nie oznacza ostatecznego końca sprawy. Decyzja prokuratury może zostać zaskarżona. Prawo do złożenia zażalenia ma reprezentant ustanowiony dla małoletnich dzieci. To on może zdecydować, czy zakwestionować postanowienie.
Odmówiono wszczęcia dochodzenia w sprawie narażenia małoletnich dzieci i rodziny Clark w sieci internet poprzez publikowanie ich wizerunków w mediach społecznościowych na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu przez osoby zobowiązane do sprawowania opieki — dodaje prokurator.
Na ten moment przeciwko rodzinie Clarke nie toczy się więc postępowanie karne. Prokuratura zakończyła jedynie sprawdzanie zawiadomienia i odmówiła wszczęcia dochodzenia.