Fatalne wieści dla polskich piłkarzy tuż przed meczem. Gorzej być nie mogło
Fatalne wieści dla polskich piłkarzy tuż przed meczem. Gorzej być nie mogło. Biało-Czerwoni od bardzo dawna nie potrafią wygrać u siebie w Lidze Narodów, a statystyka przed kolejnym spotkaniem wygląda naprawdę źle.
Reprezentacja Polski w piątek stanie przed kolejną próbą przerwania wyjątkowo nieprzyjemnej serii. Na domowe zwycięstwo w Lidze Narodów czeka już niezwykle długi czas, a pod względem długości tej przerwy Biało-Czerwonych wyprzedzają tylko dwie europejskie reprezentacje. Trudno więc o bardziej wymowny sygnał ostrzegawczy tuż przed spotkaniem w Warszawie.
1584 dni oczekiwania. Tak źle nie było od dawna
Ostatni raz reprezentacja Polski wygrała domowy mecz w Lidze Narodów 1 czerwca 2022 roku. Wtedy Biało-Czerwoni mierzyli się z Walią i po spotkaniu mogli świętować komplet punktów. Drużyna prowadzona przez Czesława Michniewicza zwyciężyła 2:1, a na listę strzelców wpisali się Jakub Kamiński oraz Karol Świderski. Od tamtego wieczoru sytuacja mocno się jednak skomplikowała.
Polacy rozegrali później przed własną publicznością sześć spotkań Ligi Narodów i ani razu nie udało im się wygrać. Bilans? Dwa remisy i cztery porażki. Na Stadionie Narodowym przyjezdni punktowali kolejno Belgowie, Holendrzy, Portugalczycy, Chorwaci, Szkoci oraz reprezentanci Bośni i Hercegowiny.
Jeszcze bardziej niepokojąco wygląda zestawienie bramek. W sześciu wspomnianych spotkaniach Polska zdobyła zaledwie 5 goli, tracąc aż 11. Tylko raz udało się objąć prowadzenie — przeciwko Chorwacji. Piotr Zieliński trafił wtedy na 1:0, ale radość gospodarzy trwała zaledwie 14 minut. Później Luka Modrić i spółka w krótkim czasie odwrócili sytuację.
To nie jest więc pojedynczy słabszy wieczór, lecz seria rozciągnięta na kilka kolejnych meczów. I właśnie dlatego piątkowe spotkanie nabiera dodatkowego znaczenia. Biało-Czerwoni mają bowiem okazję wreszcie zamknąć bardzo nieprzyjemny rozdział.
Zobacz też: Aktor wylądował na ulicy. Nie ma pieniędzy i potrzebuje pilnej pomocy | Świat Gwiazd

Polska przed Litwą i Liechtensteinem. Towarzystwo mówi samo za siebie
Sama liczba 1584 dni robi wrażenie, ale jeszcze bardziej wymowny jest fakt, gdzie reprezentacja Polski znajduje się w europejskim zestawieniu dotyczących domowych zwycięstw w Lidze Narodów. Spośród 53 zespołów uczestniczących w rozgrywkach dłużej na wygraną przed własnymi kibicami czekają tylko Litwa i Liechtenstein.
I tutaj zaczyna się statystyczna ciekawostka, która dla polskich kibiców może być mniej zabawna. Litwa w ogóle nie odniosła jeszcze zwycięstwa u siebie w Lidze Narodów. Jej bilans to cztery remisy i dziewięć porażek. Co ciekawe, Litwini zdecydowanie lepiej radzili sobie na wyjazdach — pięciokrotnie w 15 spotkaniach potrafili zgarnąć komplet punktów.
Liechtenstein również nie ma powodów do dumy. Swoje pierwsze i jak dotąd jedyne domowe zwycięstwo w historii Ligi Narodów odniósł 9 września 2018 roku, pokonując Gibraltar 2:0. Później przyszły już tylko remisy i porażki. Reprezentacja z Vaduz zanotowała na własnym terenie trzy remisy oraz sześć przegranych.
Polska rywalizuje oczywiście głównie w Dywizji A, czyli na najwyższym poziomie rozgrywek. Litwa i Liechtenstein występują natomiast w niższych dywizjach, więc porównanie nie jest idealne. Nie zmienia to jednak faktu, że Biało-Czerwoni znaleźli się w bardzo niechlubnym statystycznym gronie.
Co więcej, trudno tłumaczyć wszystko klasą przeciwników. W Lidze Narodów zespoły są bowiem przydzielane do dywizji na podstawie rankingu UEFA, a więc teoretycznie mierzą się z rywalami o zbliżonym poziomie.
Zobacz też: Nie żyje Zbigniew Grabowski. Tragiczne informacje obiegły Polskę | Świat Gwiazd
W piątek kolejna próba. Rumunia przyjeżdża do Warszawy
Na papierze sytuacja jest prosta: Polska w piątek dostanie kolejną szansę na przełamanie domowej niemocy w Lidze Narodów. Rywalem Biało-Czerwonych będzie reprezentacja Rumunii, a spotkanie zostanie rozegrane w Warszawie. Początek zaplanowano na godzinę 20:45.
Problem w tym, że poprzednie sześć domowych spotkań pokazuje, jak trudno reprezentacji przychodziło wykorzystanie atutu własnego boiska. Polacy nie wygrali żadnego z tych meczów, a w pięciu przypadkach jako pierwsi tracili gola bardzo wcześnie. Najpóźniej pierwsza bramka dla rywala padała w 26. minucie.
Szczególnie bolesne było spotkanie z Chorwacją. Polska wyszła wówczas na prowadzenie po trafieniu Piotra Zielińskiego, ale przewaga utrzymała się tylko przez 14 minut. Następnie Chorwaci zdobyli trzy bramki w zaledwie siedem minut. Ostatecznie spotkanie zakończyło się remisem 3:3, ale przebieg meczu doskonale pokazał problem Biało-Czerwonych z utrzymaniem korzystnego rezultatu.
W pozostałych spotkaniach również nie było powodów do wielkiego świętowania. Belgia wygrała w Polsce 1:0, Holandia 2:0, Portugalia 3:1, Szkocja 2:1, a Bośnia i Hercegowina wywiozła bezbramkowy remis. W sześciu meczach Polska ani razu nie zdołała zachować czystego konta i tylko raz prowadziła w trakcie spotkania.
Teraz licznik wskazuje już 1584 dni. Piątkowy mecz z Rumunią może więc zakończyć tę serię. Biało-Czerwoni doskonale wiedzą, że tym razem nie chodzi wyłącznie o trzy punkty. Chodzi również o to, by wreszcie przypomnieć sobie, jak smakuje zwycięstwo przed własną publicznością w tych rozgrywkach.
Mecz Polska–Rumunia rozpocznie się w piątek o godz. 20:45. Transmisję będzie można oglądać w TVP 1 oraz TVP Sport.