Jan Borysewicz ma dwie córki. Tylko z jedną jest w stałym kontakcie
Jan Borysewicz, lider Lady Pank, ma dwie córki z dwóch małżeństw, ale jego relacje z nimi znacząco się różnią. Muzyk otwarcie opowiedział o swoim ojcostwie w rozmowie z Marcinem Prokopem, a także w programie „Dzień dobry TVN”. Jedna z jego córek mieszka za granicą, a ich więź jest wyjątkowo bliska. O relacji ze starszą córką artysta mówi natomiast bez upiększania rzeczywistości.
Jan Borysewicz doczekał się dwóch córek z dwóch małżeństw. Starsza Joanna przyszła na świat w 1979 roku, a młodsza Alicja w 1997 roku. Choć obie są dla niego ważne, muzyk nie ukrywa, że jego relacje z nimi wyglądają zupełnie inaczej. W rozmowach z Marcinem Prokopem lider Lady Pank szczerze opowiedział o ojcostwie, rodzinnych doświadczeniach i więzi, która z czasem nabrała dla niego szczególnego znaczenia.
Jan Borysewicz ma za sobą trudne doświadczenia. Choroba matki i rodzinna tragedia odcisnęły na nim piętno
Jan Borysewicz to jedna z najważniejszych postaci polskiego rocka. Jako współzałożyciel i lider Lady Pank współtworzył przeboje, które od lat zna kilka pokoleń słuchaczy. „Mniej niż zero”, „Kryzysowa narzeczona” czy „Zamki na piasku” na stałe zapisały się w historii polskiej muzyki. Za scenicznym wizerunkiem gitarzysty kryje się jednak historia, w której nie brakowało trudnych chwil, rodzinnych obowiązków i bolesnych strat.
Dzieciństwo muzyka zmieniło się, gdy jego mama zachorowała na stwardnienie rozsiane. Borysewicz miał wówczas zaledwie 13 lat. Choroba sprawiła, że codzienność całej rodziny została podporządkowana opiece nad matką. Przyszły gwiazdor musiał szybko dorosnąć, a w wieku 16 lat zaczął zarabiać jako malarz pokojowy, żeby wesprzeć bliskich finansowo. Pracował również w drukarni. Zamiast beztroskiego nastoletniego życia pojawiły się obowiązki, z którymi trudno było poradzić sobie nawet dorosłym.
Kolejnym dramatycznym wydarzeniem była śmierć starszego brata Andrzeja, który popełnił samobójstwo w wieku zaledwie 20 lat. Wiadomość o tragedii dotarła do Jana, gdy przebywał na koncercie. Jak opowiadał w autobiograficznej rozmowie z Marcinem Prokopem, ta strata na długo pozostała w jego pamięci. Muzyk nie ukrywał, że wspominanie brata wciąż wywołuje w nim silne emocje.
W dorosłym życiu Borysewicza również nie brakowało zawirowań. Rockandrollowy styl życia, intensywne imprezowanie i kolejne związki wpływały na jego prywatność. Artysta był dwukrotnie żonaty, a z obu małżeństw ma córki: Joannę i Alicję. Dziś nie próbuje przedstawiać swojej historii jako idealnej. W książce „Mniej obcy” szczerze mówił o błędach popełnionych w roli ojca i o tym, jak różnie potoczyły się jego relacje z dziećmi.
To właśnie rodzinne doświadczenia sprawiają, że jego wyznania o ojcostwie brzmią szczególnie osobiście. Borysewicz nie ukrywa, że z jedną córką łączy go dziś znacznie bliższa więź niż z drugą.
Zobacz też: Brat Jana Borysewicza odebrał sobie życie. Oto co podejrzewa artysta | Świat Gwiazd

Starsza córka Jana Borysewicza. Muzyk przyznał, że ich relacja nie jest bliska
Pierwszą córką Jana Borysewicza jest Joanna, urodzona w 1979 roku. Jej matką jest pierwsza żona muzyka, Danuta. Gdy dziewczynka przyszła na świat, Borysewicz był jeszcze bardzo młody, a jego kariera nabierała rozpędu. W rozmowie z Marcinem Prokopem przyznał, że nie był wówczas gotowy na ojcostwo, a rozwój Lady Pank mocno wpłynął na jego życie rodzinne. Z czasem dystans między ojcem a córką stał się czymś, o czym artysta zaczął mówić publicznie.
Borysewicz nie udaje, że z Joanną łączy go taka sama zażyłość jak z młodszą córką. W wywiadzie opublikowanym w książce „Mniej obcy” wyjaśnił, że kiedy starsza córka dorosła, oboje przyjęli, że każde z nich będzie prowadziło własne życie. Nie przedstawiał tego jako konfliktu, lecz jako ustalony między nimi sposób funkcjonowania.
Kiedy starsza z nich stała się dorosła, to się z nią umówiłem: „Asia, masz swoje życie. Jestem twoim ojcem, kocham cię, ale musisz mieć swoje życie. Ja też chcę mieć swoje. Rozumiesz?”. Natomiast gdy się urodziła Alicja, to było tak, jakby Bóg w zamian za moją mamę dał mi to dziecko. Z nią jest inaczej. Mimo że ona studiuje i mieszka we Włoszech, codziennie po parę razy jesteśmy w kontakcie — mówił muzyk w rozmowie z Marcinem Prokopem.
Te słowa pokazują, że artysta sam dostrzega różnicę między obiema relacjami. Nie chodzi wyłącznie o odległość czy codzienne obowiązki, ale również o stopień bliskości, który ukształtował się na przestrzeni lat. Joanna ma własną rodzinę i jest mamą dwójki dzieci, a Borysewicz jest dziadkiem. Muzyk przyznawał jednak, że skoro nie utrzymuje ze starszą córką bliskiej relacji, jego kontakty z wnukami również nie są częste.
Warto przy tym pamiętać, że publiczne wypowiedzi artysty pokazują przede wszystkim jego perspektywę. Nie oznaczają, że znamy wszystkie szczegóły rodzinnej historii ani punkt widzenia Joanny. Sam Borysewicz nie próbuje jednak zakłamywać rzeczywistości. Otwarcie przyznaje, że miłość do córki nie zawsze oznacza codzienną obecność i bliską więź. To szczere, choć niełatwe wyznanie, szczególnie w świecie, w którym życie rodzinne znanych osób często przedstawiane jest w samych superlatywach.
Zobacz też: "To moja miłość". Szpak w końcu nie wytrzymał. Pokazał wspólne zdjęcia z Ewą | Świat Gwiazd
Młodsza córka mieszka w Bolonii. Jan Borysewicz rozmawia z nią nawet kilka razy dziennie
Zupełnie inaczej wyglądają relacje Jana Borysewicza z młodszą córką, Alicją, która przyszła na świat w 1997 roku. Jej matką jest druga żona muzyka, Patrycja Sinkowska. Choć córka od lat mieszka we Włoszech, odległość nie przeszkadza im w utrzymywaniu regularnego kontaktu. Wręcz przeciwnie: jak zapewniał lider Lady Pank, rozmawiają ze sobą codziennie, a niekiedy nawet kilka razy w ciągu jednego dnia.
Artysta opowiedział o tej więzi również w programie „Dzień dobry TVN”, prowadzonym przez Dorotę Wellman i Marcina Prokopa. Rozmowa zeszła na szczególną pamiątkę: jedną z gitar Borysewicza, na której odciśnięto rączkę Alicji. Dziennikarz zapytał muzyka, czy narodziny córki były momentem, w którym poczuł, że ojcostwo jest najważniejsze na świecie.
Na jednej z twoich gitar jest odciśnięta rączka twojej córki Alicji. Czy ten moment, kiedy poczułeś, że bycie ojcem to najważniejsza rzecz na świecie, to był moment, kiedy ona się urodziła? — zapytał Marcin Prokop w „Dzień dobry TVN”.
Odpowiedź Borysewicza była bardzo osobista. Muzyk wrócił pamięcią do chwili, gdy po raz pierwszy trzymał nowo narodzoną córkę na rękach.
To był w momencie, jak się urodziła, kiedy ją wynosiłem ze szpitala na rękach do samochodu. To był ten bardzo ważny moment. Zresztą z Alicją mam kontakt codziennie, dwa-trzy razy dziennie. Nie mieszka w Polsce, mieszka w Bolonii. Ma świetną pracę, jest zachwycona. Bardzo często mnie odwiedza i jesteśmy w bardzo dobrej komitywie — powiedział Jan Borysewicz w „Dzień dobry TVN”.
Z jego słów wynika, że ojcostwo nabrało dla niego szczególnego znaczenia właśnie w chwili narodzin Alicji. Nie ukrywa też dumy z tego, jak córka radzi sobie za granicą. Podkreśla, że ma ona satysfakcjonującą pracę, a wizyty w Polsce pozwalają im spędzać razem czas.
Alicja mieszka we Włoszech, ale pozostaje z ojcem w stałym kontakcie. Ich przykład pokazuje, że bliskość nie zawsze zależy od liczby kilometrów dzielących członków rodziny. W przypadku Borysewicza ważne są regularne rozmowy, wzajemne zainteresowanie i poczucie, że mogą na siebie liczyć. Choć obie córki zajmują ważne miejsce w jego życiu, sam muzyk wyraźnie przyznaje, że relacje z nimi ułożyły się zupełnie inaczej.
