Kinga Rusin nie wytrzymała, apeluje do Karola Nawrockiego. Padły mocne słowa
Kinga Rusin zabrała głos w sprawie zmian w prawie aborcyjnym, które 20 października przyjął Sejm. Dziennikarka zwróciła się bezpośrednio do prezydenta Karola Nawrockiego, od którego podpisu może zależeć dalszy los nowych przepisów. Nie zabrakło mocnych słów.
Decyzja posłów wywołała poruszenie, a teraz sprawy mogą przybrać jeszcze ciekawszy obrót. Kinga Rusin postanowiła zabrać głos i skierowała swoje słowa do najważniejszej osoby w państwie. W jej wpisie nie zabrakło emocji, osobistych wyznań i mocnego apelu, obok którego trudno przejść obojętnie. Dziennikarka jasno dała do zrozumienia, że w tej sprawie nie zamierza milczeć.
Sejm przegłosował zmiany w prawie aborcyjnym. Co zakładają nowe przepisy?
We wtorek, 20 października 2026 roku, Sejm przyjął dwie ustawy dotyczące prawa aborcyjnego. Głosowania dotyczyły zarówno odpowiedzialności karnej za pomoc w przerwaniu ciąży, jak i możliwości jej legalnego przerwania w przypadku stwierdzenia ciężkich i nieodwracalnych wad płodu. Decyzja posłów otworzyła drogę do dalszych prac legislacyjnych, ale nie oznacza jeszcze, że nowe zasady zaczęły obowiązywać.
Pierwsza z przyjętych ustaw przewiduje częściową dekryminalizację aborcji. Zakłada zniesienie kar za przerwanie ciąży za zgodą kobiety z naruszeniem obowiązujących przepisów, a także za udzielanie jej pomocy w takim zabiegu lub nakłanianie do niego. Projekt przewiduje również wyłączenie odpowiedzialności karnej lekarzy, pielęgniarek i położnych w określonych sytuacjach medycznych, między innymi wtedy, gdy interwencja jest konieczna, by chronić zdrowie lub życie ciężarnej. Za nowelizacją Kodeksu karnego zagłosowało 217 posłów, 213 było przeciw, a trzy osoby wstrzymały się od głosu.
Druga ustawa dotyczy przywrócenia możliwości legalnego przerwania ciąży w przypadku ciężkich i nieodwracalnych wad płodu. Chodzi o odwrócenie skutków wyroku Trybunału Konstytucyjnego z 2020 roku, który wyeliminował tę przesłankę z polskiego prawa. Za przyjęciem tego projektu zagłosowało 233 posłów, przeciw było 203, a jedna osoba wstrzymała się od głosu.
Obie ustawy trafią teraz do Senatu, a następnie na biurko prezydenta Karola Nawrockiego. To właśnie jego decyzja będzie jednym z najważniejszych etapów całego procesu. Prezydent może podpisać ustawy, odmówić podpisu i skorzystać z weta albo skierować przepisy do kontroli Trybunału Konstytucyjnego. Sprawa budzi duże emocje, ponieważ dotyczy zarówno praw kobiet, jak i zasad odpowiedzialności personelu medycznego. Właśnie w tym kontekście głos zabrała Kinga Rusin, która postanowiła zaapelować do głowy państwa.

Kinga Rusin zwróciła się do Karola Nawrockiego. „Kolejne Polki będą umierać”
Kinga Rusin nie przeszła obojętnie obok decyzji Sejmu. Dziennikarka odniosła się do przyjętych ustaw w obszernym wpisie, w którym zwróciła się bezpośrednio do Karola Nawrockiego. Jej apel dotyczył przede wszystkim bezpieczeństwa kobiet i tego, jak decyzje podejmowane na najwyższych szczeblach władzy mogą przekładać się na ich życie. W swojej wypowiedzi podkreśliła, że w sytuacjach zagrożenia zdrowia lub życia lekarze powinni mieć możliwość działania bez strachu przed konsekwencjami prawnymi.
Prezenterka nie ograniczyła się do ogólnego komentarza na temat polityki. Zwróciła uwagę również na dramatyczne doświadczenia kobiet, które dowiadują się o ciężkich i nieodwracalnych wadach płodu, a także na sytuacje, w których ciąża zagraża zdrowiu lub życiu przyszłej matki. W jej ocenie brak odpowiednich regulacji może prowadzić do decyzji podejmowanych przez lekarzy pod presją obawy przed odpowiedzialnością karną. To właśnie ten aspekt stał się jednym z głównych punktów jej apelu.
Rusin zaapelowała do prezydenta, by nie blokował zmian, które przeszły przez Sejm. W emocjonalnym wpisie przedstawiła możliwe konsekwencje odmowy podpisania ustaw i zwróciła uwagę na odpowiedzialność, jaka spoczywa na osobie podejmującej ostateczną decyzję. Nie pozostawiła przy tym wątpliwości, że traktuje tę sprawę bardzo osobiście.
Panie Prezydencie Nawrocki, wkrótce będzie Pan miał na biurku życie kobiet! Jeśli Pan znów użyje weta, kolejne Polki będą umierać, bo lekarze, zamiast ratować im życie, będą się bali prokuratora! Kolejne będą zmuszane donosić ciążę, mimo ciężkich i nieodwracalnych wad płodu, rodzić martwe dzieci lub patrzeć na ich śmierć zaraz po porodzie. Bo PAN tak zdecyduje!
Słowa dziennikarki są bezpośrednim apelem do głowy państwa. Rusin nie ukrywa, że liczy na podpis prezydenta pod ustawami. Jej wpis wpisuje się w szerszą dyskusję o dostępie do aborcji w Polsce, która od lat wywołuje silne reakcje społeczne i polityczne. Tym razem uwagę przyciągnął nie tylko sam temat, ale również stanowczy ton wypowiedzi prezenterki.
Zobacz też: Księżna Kate przyjęła Sułtana Omanu. Wyglądała pięknie | Świat Gwiazd
Kinga Rusin mówi o swoich córkach. „Nie jesteśmy nieme ani ubezwłasnowolnione!”
W dalszej części wpisu Kinga Rusin rozwinęła argumentację i odniosła się do konsekwencji, jakie jej zdaniem może przynieść brak podpisu prezydenta. Dziennikarka zwróciła uwagę na kobiety, które w obliczu trudnej diagnozy prenatalnej muszą mierzyć się nie tylko z ogromnymi emocjami, ale również z niepewnością dotyczącą dostępnej pomocy medycznej. Podkreśliła także, że w jej ocenie decyzje dotyczące zdrowia i życia kobiet nie powinny być podejmowane bez uwzględnienia ich doświadczeń oraz potrzeb.
W swoim wpisie Rusin poszła o krok dalej i wprost przypisała prezydentowi odpowiedzialność za możliwe skutki politycznej decyzji. To mocne sformułowanie, które pokazuje, jak istotna jest dla niej ta kwestia. Dziennikarka nie mówiła wyłącznie o przepisach i głosowaniach, ale przede wszystkim o ludziach, których codzienność może zależeć od obowiązującego prawa.
Każda kobieta, która umrze, bo lekarz czekał, która będzie musiała donosić ciążę, wiedząc, że urodzi umierające dziecko, która w rozpaczy pojedzie przerwać ciążę za granicę — każdą z nich będzie Pan miał na sumieniu, jeśli Pan nie podpisze tych ustaw.
W dalszej części wypowiedzi prezenterka odwołała się również do własnego doświadczenia macierzyństwa. Kinga Rusin jest mamą dwóch dorosłych córek i, jak zaznaczyła, również z tej perspektywy patrzy na debatę o prawach kobiet. Wpis zakończyła pytaniami skierowanymi do Karola Nawrockiego, nawiązując do protestów i społecznych emocji, które towarzyszyły zmianom w prawie aborcyjnym w ostatnich latach.
Sama jestem matką i mam dwie dorosłe córki, o które się martwię. Nie jesteśmy nieme ani ubezwłasnowolnione! Czy sześć lat Piekła Kobiet to dla Pana wciąż za mało?
Wypowiedź Rusin pokazuje, że sprawa nowych przepisów wykracza daleko poza sejmowe głosowania. Teraz uwaga przenosi się na Senat i prezydenta, który będzie musiał zdecydować o dalszym losie ustaw. Apel dziennikarki jest jednym z głosów w trwającej debacie, w której ścierają się różne wizje prawa, odpowiedzialności państwa i ochrony zdrowia kobiet.
