Koszmar Polaków w meczu ze Szwecją. Niewiarygodne sceny na murawie
Reprezentacja Polski mierzy się dziś ze Szwecją w drugiej kolejce Ligi Narodów. Jan Urban zdecydował się na kilka zmian w wyjściowym składzie, a spotkanie od pierwszej minuty ogląda z ławki Robert Lewandowski. Na boisku od początku nie brakuje emocji, ostrych starć i nerwów, a Biało-Czerwoni długo musieli gonić wynik.
Mecz w Solnie rozpoczął się o godz. 20:45. Dla Polaków to kolejne spotkanie ze Szwedami w tym roku, więc trudno było spodziewać się spokojnego wieczoru. Tym razem także od pierwszych minut jest gorąco, a kibice długo czekali na moment, który pozwoliłby Polakom złapać oddech.
Polacy w Lidze Narodów. Tym razem zadanie jest naprawdę wymagające
Reprezentacja Polski rozpoczęła tegoroczną Ligę Narodów od bezbramkowego remisu z Bośnią i Hercegowiną, a teraz mierzy się na wyjeździe ze Szwecją. To drugie spotkanie Biało-Czerwonych w grupie. W tej samej stawce znajdują się jeszcze Rumunia oraz Bośnia i Hercegowina, dlatego każdy punkt może mieć znaczenie w dalszej części rywalizacji.
Początek rozgrywek nie był dla Polaków wymarzony. W pierwszym spotkaniu podopieczni Jana Urbana zremisowali z Bośnią i Hercegowiną 0:0. Szwedzi rozpoczęli natomiast zmagania od zwycięstwa nad Rumunią 2:1. Przed poniedziałkowym spotkaniem to gospodarze mieli więc na koncie trzy punkty.
Dla Biało-Czerwonych mecz ze Szwecją jest okazją, żeby poprawić swoją sytuację w tabeli. Po pierwszej kolejce Polacy mieli jeden punkt, a Szwedzi trzy. Presja nie jest więc mała, zwłaszcza że w Lidze Narodów każde spotkanie może mieć znaczenie dla końcowego układu grupy.
Nie brakuje również dodatkowego smaczku. Polacy i Szwedzi mają już za sobą bardzo ważne spotkania, a rywalizacja obu reprezentacji potrafi dostarczyć kibicom sporo emocji. Tym razem stawką nie jest jednak bezpośredni awans na wielki turniej, lecz punkty w Lidze Narodów i walka o jak najlepszą pozycję w grupie.
Przed pierwszym gwizdkiem uwagę przyciągnęła również decyzja Jana Urbana dotycząca Roberta Lewandowskiego. Kapitan reprezentacji Polski tym razem nie znalazł się w podstawowej jedenastce i rozpoczął spotkanie na ławce rezerwowych. Na boisku od początku pojawili się za to inni zawodnicy, którzy mieli wziąć na siebie odpowiedzialność za wynik.
I bardzo szybko okazało się, że spokojnego wieczoru raczej nie będzie. Mecz ze Szwecją od początku był intensywny, a Biało-Czerwoni musieli mocno pracować, żeby utrzymać się w grze.
Zobacz też: Skończyło się szybciej, niż myślała. Cichopek nie kryje żalu | Świat Gwiazd
Urban zadecydował. Lewandowski zaczął mecz na ławce rezerwowych
Robert Lewandowski nie znalazł się w wyjściowym składzie Polski na mecz ze Szwecją. Jan Urban postawił tym razem na Mateusza Żukowskiego, a kapitan reprezentacji rozpoczął spotkanie wśród rezerwowych. Informacja wywołała spore poruszenie jeszcze przed pierwszym gwizdkiem.
Nie była to jednak decyzja podjęta z zaskoczenia. Jak wyjaśnił Urban przed spotkaniem, selekcjoner konsultował wybór z samym Lewandowskim. Trener mówił, że sztab analizuje sytuację po każdym meczu, a adaptacja napastnika z dnia na dzień wygląda coraz lepiej. Według Urbana Lewandowski czuje się lepiej, a w kolejnym spotkaniu powinien być już w pełni gotowy.
To ważny szczegół, bo jeszcze niedawno trudno było sobie wyobrazić reprezentację Polski bez kapitana w podstawowej jedenastce. Tym razem Urban zdecydował inaczej i postawił na rozwiązanie bez Lewandowskiego od pierwszej minuty.
Polacy wyszli więc na boisko w mocno przemeblowanym składzie. W pierwszej jedenastce znaleźli się między innymi Wiktor Nowak, Tymoteusz Puchacz, Nicola Zalewski i Mateusz Żukowski, a także Sebastian Szymański i Piotr Zieliński.
Na ławce oprócz Lewandowskiego znaleźli się między innymi Karol Świderski, Krzysztof Piątek, Michał Skóraś czy Oskar Pietuszewski.
I właśnie tutaj zaczęła się prawdziwa nerwówka. Polacy musieli radzić sobie bez swojego najbardziej rozpoznawalnego napastnika, a Szwedzi od początku nie zamierzali ułatwiać im zadania. Spotkanie szybko zrobiło się intensywne, a każde kolejne starcie tylko podkręcało temperaturę na boisku.
Zobacz też: Nigdy się nie mylił. Przepowiednia ojca Klimuszki ws. losu Polski | Świat Gwiazd
Szwedzi strzelili gola, Polacy odpowiadają! Szymański daje nadzieję
Dla Polaków mecz ze Szwecją to prawdziwy koszmar, szczególnie na samym początku. Pierwsze minuty meczu nie ułożyły się po myśli Biało-Czerwonych. Szwedzi ruszyli bardzo ostro, objęli prowadzenie, a Polacy musieli ruszyć do odrabiania strat. Zamiast spokojnego budowania akcji zrobiła się walka o każdą piłkę. Nie brakowało mocnych wejść i ostrych pojedynków, przez co atmosfera szybko zrobiła się nerwowa. Przez większość pierwszej połowy Szwedzi prowadzili 1:0.
Polacy jednak zaczęli odpowiadać. W 37. minucie Matty Cash oddał strzał z pola karnego, który obronił szwedzki bramkarz. Do odbitej piłki dopadł Sebastian Szymański, ale jego dobitka została zablokowana. Chwilę później kolejną dobrą sytuację miał Wiktor Nowak — uderzył z około 20 metrów, ale piłka przeleciała tuż obok słupka.
Było już naprawdę blisko. W 38. minucie dośrodkowanie Tymoteusza Puchacza próbował wykorzystać Mateusz Żukowski, ale jego uderzenie głową ponownie zatrzymał bramkarz gospodarzy. Polacy naciskali coraz mocniej i w końcu dopięli swego.
W 43. minucie stało się to, na co czekali kibice. Nicola Zalewski zagrał z lewej strony pola bramkowego do Sebastiana Szymańskiego. Pomocnik oddał strzał, piłka odbiła się od słupka, ale na szczęście dla Polaków wpadła do siatki.
Gol Szymańskiego oznaczał, że Biało-Czerwoni wrócili do gry jeszcze przed przerwą. Co więcej, według bieżących statystyk WP Polacy mieli w pierwszej połowie 51 proc. posiadania piłki i sześć celnych strzałów, podczas gdy Szwedzi oddali trzy celne uderzenia.
Po pierwszej połowie jest więc remis, jest nadzieja, ale spokojnie zdecydowanie nie jest. Lewandowski nadal czeka na swoją szansę na ławce, a przed Polakami druga połowa, w której wszystko może się jeszcze wydarzyć.