"Nawet się nie myła, siedziała w kałużach moczu". Tak wyglądały ostatnie chwile legendarnej piosenkarki
Amerykańska piosenkarka, jedna z największych gwiazd światowej muzyki, przez lata zmagała się z uzależnieniem od narkotyków. Jej problemy stopniowo wpływały na życie prywatne i karierę, a osoby z jej najbliższego otoczenia obserwowały, jak coraz trudniej było jej funkcjonować. Po latach na jaw wyszły szczegóły dotyczące jednego z najtrudniejszych okresów jej życia.
Jej kariera przez wiele lat była pasmem sukcesów i światowej sławy. Zdobywała najważniejsze nagrody, nagrywała wielkie przeboje i występowała przed milionami widzów. Prywatnie mierzyła się jednak z problemami, o których coraz częściej informowały amerykańskie media. Wokół jej uzależnienia narastały kolejne kontrowersje, a bliscy podejmowali próby radzenia sobie z sytuacją. Dziś, wiele lat po jej śmierci, te wspomnienia pozwalają spojrzeć na ostatni etap jej życia z innej perspektywy.
Uzależnienie legendarnej piosenkarki. Szwagierka opowiedziała o jej życiu
Jej kariera była historią spektakularnego sukcesu. Zaczynała od śpiewania gospel, a później zdobyła międzynarodową publiczność i przez lata należała do najważniejszych wokalistek muzyki popularnej. Jej głos stał się znakiem rozpoznawczym, a kolejne albumy i występy umacniały jej pozycję na rynku muzycznym. Z czasem obraz wielkiej gwiazdy coraz częściej zderzał się jednak z informacjami o problemach z substancjami psychoaktywnymi. Media opisywały jej uzależnienie, a osoby z jej otoczenia mówiły o trudnym okresie, w którym artystka miała poważne problemy z codziennym funkcjonowaniem.
Jedną z osób, które zdecydowały się publicznie opowiedzieć o tym czasie, była Tina Brown, siostra Bobby'ego Browna. W 2006 roku jej relacja została opublikowana przez amerykański „National Enquirer”. Kobieta przedstawiała bardzo trudny obraz życia piosenkarki:
Całymi dniami siedziała zamknięta w sypialni w kałużach moczu, paląc crack. Nawet się nie myła, a podczas transów narkotycznych sama się okalecza. Gdy trzeźwiała, mówiła, że zaatakował ją diabeł.
W tym samym czasie zainteresowanie mediów wzbudzało także otoczenie gwiazdy. W 2006 roku „National Enquirer” opublikował zdjęcia łazienki znajdującej się w domu piosenkarki. Na fotografiach widoczne były przedmioty związane z używaniem niedozwolonych substancji. Materiał po latach ponownie zwrócił uwagę opinii publicznej, gdy zdjęcie wykorzystano na okładce albumu „Daytona” rapera Pusha T.
Problemy z uzależnieniem przez lata pozostawały jednym z najtrudniejszych tematów związanych z życiem piosenkarki. Jej bliscy podejmowali próby pomocy, a ona sama wielokrotnie próbowała odbudować swoje życie i wrócić do pracy.
Sprawdź także: Nie żyje córka znanego aktora. Miała tylko 13 lat. “Była pełną miłości młodą dziewczyną”
Ostatnie dni przed śmiercią. Gwiazda przygotowywała się do ważnego wydarzenia
Na początku lutego 2012 roku przebywała w Los Angeles. Zatrzymała się w Beverly Hilton, gdzie przygotowywała się do wydarzeń związanych z galą Grammy.
11 lutego 2012 roku doszło do tragedii. W hotelowym pokoju znaleziono ją w wannie. Jej asystentka Mary Jones miała wejść do łazienki około godziny 15:35 i zobaczyć piosenkarkę zanurzoną twarzą w wodzie. Wezwano pomoc, ale nie udało się jej uratować.
Informacja o śmierci błyskawicznie obiegła świat. Stało się jasne, że jedna z najbardziej rozpoznawalnych wokalistek swojej generacji nie pojawi się już na scenie.
Jej śmierć nastąpiła w szczególnym momencie. Dzień później miała odbyć się gala Grammy, czyli wydarzenie, z którym była związana zawodowo i które przez lata stanowiło ważny punkt kalendarza amerykańskiego przemysłu muzycznego. Zamiast kolejnego występu świat muzyki musiał zmierzyć się z wiadomością o odejściu jednej z jego największych gwiazd.
Sprawdź także: Żył w norze, nie lubił się myć. Tak mieszkał legendarny gwiazdor polskiej telewizji
Kariera Whitney Houston
Whitney Houston rozpoczęła swoją drogę muzyczną od gospel. Dorastała w rodzinie związanej z muzyką, a jej matką była wokalistka gospel Cissy Houston. Jej matką chrzestną została natomiast Aretha Franklin. Talent młodej wokalistki szybko został zauważony, a kariera, która rozpoczęła się w Stanach Zjednoczonych, wkrótce nabrała światowego wymiaru.
Whitney Houston stała się jedną z najważniejszych wokalistek popowych i R&B. Jej głos, skala oraz sposób interpretowania utworów sprawiły, że zdobywała kolejne nagrody i miliony słuchaczy. Była również jedną z artystek, które przełamywały bariery obecności czarnoskórych wykonawców w mainstreamowych mediach muzycznych.
Jej największe sukcesy przypadły na lata 80. i 90. Jednym z najważniejszych momentów kariery okazała się rola w filmie „Bodyguard”. To właśnie na potrzeby tej produkcji nagrała „I Will Always Love You”.
Piosenka stała się światowym przebojem i jednym z najbardziej rozpoznawalnych wykonań w historii muzyki popularnej. Dla wielu odbiorców właśnie ten utwór stał się symbolem jej kariery.
Życie zawodowe nie zawsze szło jednak w parze ze stabilnością prywatną. W 1992 roku Houston wyszła za Bobby'ego Browna. Para doczekała się córki Bobbi Kristiny. W 2003 roku Houston zgłosiła policji, że Bobby Brown uderzył ją w twarz. Funkcjonariusze mieli stwierdzić u niej siniak na policzku i rozciętą wargę, a Brown został oskarżony o napaść. W późniejszym wywiadzie dla Oprah Winfrey Houston również mówiła o przemocy ze strony męża, choć Brown zaprzeczał, że ją bił.
11 lutego 2012 roku Whitney Houston zmarła w Beverly Hilton w Beverly Hills. Miała 48 lat. Oficjalnie za przyczynę śmierci uznano przypadkowe utonięcie, a w organizmie wykryto kokainę.
