"Nie mam siły". Dominika Clarke nie wytrzymała. Dramat trwa, a tu jeszcze to
Dominika Clarke od wielu miesięcy dzieli się z obserwatorami codziennością swojej dużej rodziny. Tym razem opublikowała poruszające nagranie.
Od radości do tragedii - historia rodziny Clarke
Rodzina Clarke zyskała ogólnopolską rozpoznawalność w 2023 roku, gdy media obiegła wiadomość o narodzinach pięcioraczków . Dominika i Vincent Clarke w jednej chwili stali się bohaterami dziesiątek nagłówków. Wychowują razem aż 11 dzieci , a narodziny kolejnej gromadki wywołały ogromne emocje. Szybko zaczęto o nich mówić jako o " pięcioraczkach z Horyńca” , odnosząc się do miejscowości, w której mieszkali.
Radość nie trwała jednak długo - kilka dni po porodzie zmarł jeden z chłopców , co było dla rodziny ogromnym ciosem. Niedługo później podjęli decyzję o przeprowadzce do Tajlandii , licząc na spokojniejsze życie i mniejsze koszty codziennego utrzymania.

Jak wygląda życie pięcioraczków z Horyńca?
Wyjazd do Tajlandii był podyktowany nie tylko chęcią zmiany otoczenia, ale przede wszystkim względami ekonomicznymi . Koszty życia w nowym miejscu okazały się znacznie niższe - obecnie miesięczny wydatek rodziny Clarke’ów na mieszkanie to około 4 tysiące złotych .
W centrum ich uwagi jest dziś Czaruś , najmłodszy syn, który cierpi na zespół Kabuki - rzadką chorobę genetyczną.
Czaruś to jeden z naszych niezwykłych wcześniaczków – urodzony w 28. tygodniu ciąży, od pierwszych chwil pokazał nam, czym jest waleczność. Codziennie zaraża nas swoim uśmiechem i przypomina, jak ważna jest wiara, wdzięczność i cierpliwość. Choć mierzy się z wieloma trudnościami rozwojowymi i genetycznymi, jego pogoda ducha nie ma sobie równych – piszą rodzice w mediach społecznościowych.
Chłopiec potrzebuje intensywnej rehabilitacji oraz specjalistycznego sprzętu, w tym indywidualnie dopasowanego obuwia ortopedycznego .
Koszt butków to około 2000–3000 zł (dokładna kwota będzie znana 7 kwietnia), a do tego wizyta, badanie i rehabilitacja to około 1000 zł – wyliczała Dominika Clarke.
Dominika Clarke w ogniu krytyki
Wiele osób zaczęło zarzucać rodzinie, że zbiórka była naciągana:
Zbiórka została zbojkotowana, a pieniądze zamrożone do czasu wyjaśnienia. Bardzo współczuję każdemu, kto kiedykolwiek znalazł się w podobnej sytuacji – to naprawdę bolesne - napisała Dominika.
Dominika nie kryje rozczarowania tą sytuacją. Na nagraniu wyjaśniła, że nie pisali nigdzie, że żyją w biedzie , a zbiórka była transparentna i zgodna z regulaminem platformy - każde wydane środki muszą być udokumentowane fakturami oraz zaświadczeniami lekarskimi .
Nigdy nie powiedziałam, że nie mamy pieniędzy na te buty. Chciałam tylko dać możliwość pomocy tym, którzy ją czuli w sercu. Niestety, hejt i zawiść przebiły granice mojej wytrzymałości… - napisała.
Zwróciła jednak uwagę, że mimo hejtu, skala pomocy była ogromna.
Jedno jest pewne – Wasze wsparcie przerosło nasze najśmielsze oczekiwania.
Obserwujecie życie Clarków?
