Nie żyje znany polski fotograf Grzegorz Przygodziński. "Nie wierzę, dlaczego?!"
Smutne wieści napłynęły z Częstochowy. Nie żyje ceniony fotoreporter sportowy. Miał zaledwie 57 lat, a jeszcze w piątek pracował na meczu piłkarskiej Ekstraklasy. Jego śmierć poruszyła środowisko sportowe, a koledzy po fachu nie kryją rozpaczy.
Informacja o odejściu fotografa pojawiła się w niedzielę i szybko obiegła sportowe media. Przez lata był związany z częstochowskim żużlem, ale jego aparat można było spotkać również na innych wydarzeniach sportowych. Pożegnali go przedstawiciele klubów, z którymi współpracował, oraz ludzie, którzy mieli okazję spotykać go na stadionach. Jeden z fotoreporterów nie potrafił ukryć emocji i opublikował w mediach społecznościowych przejmujące słowa: „Nie wierzę...dlaczego?”.
Ostatnie miesiące przyniosły przykre informacje
Ostatnie miesiące przyniosły smutne wiadomości ze świata polskiej kultury i sportu. Odeszły osoby, które przez lata budowały swoją pozycję i zdobywały sympatię publiczności. Wśród nich znaleźli się aktor Jan Frycz, duchowny i działacz opozycji Stanisław Małkowski oraz była reprezentantka Polski w siatkówce Ewa Góra.
Jan Frycz zmarł 15 sierpnia w wieku 72 lat, jednak jego uroczyste pożegnanie odbyło się 7 września na warszawskich Powązkach Wojskowych. Był cenionym aktorem teatralnym i filmowym, który przez dekady występował na najważniejszych polskich scenach. Współpracował między innymi z Andrzejem Wajdą i Jerzym Jarockim. Informacje o jego dorobku i ostatnim pożegnaniu opublikował Senat RP oraz TVN.
7 września zmarł Stanisław Małkowski, kapelan „Solidarności” i działacz opozycji demokratycznej w czasach PRL. Miał 82 lata. Jego pogrzeb odbył się 17 września w Warszawie, a w uroczystościach uczestniczyli duchowni, wierni i osoby związane z opozycją.
Smutne wieści dotarły również do środowiska siatkarskiego. Ewa Góra, była reprezentantka Polski, zmarła w wieku 75 lat. Przez sześć lat występowała w narodowych barwach, rozgrywając 105 spotkań w reprezentacji. Brała udział w mistrzostwach świata i Europy, zapisując się w historii polskiej siatkówki. O jej śmierci poinformował Polski Związek Piłki Siatkowej.
Każda z tych osób pozostawiła po sobie własną historię i dorobek, który na długo pozostanie w pamięci bliskich, współpracowników oraz odbiorców ich działalności.
Zobacz też: Późną nocą Jędrzejczyk przerwała milczenie po odpadnięciu z "TzG". Wzruszające słowa | Świat Gwiazd
Nie żyje Grzegorz Przygodziński. Miał zaledwie 57 lat
Bohaterem smutnych doniesień z Częstochowy jest Grzegorz Przygodziński, ceniony fotoreporter sportowy, wieloletni członek Stowarzyszenia CKM „Włókniarz” i wielki pasjonat żużla. O jego śmierci poinformował w niedzielę, 11 października, klub żużlowy z Częstochowy. Fotograf miał zaledwie 57 lat.
W komunikacie opublikowanym w mediach społecznościowych przedstawiciele Włókniarza podkreślili, jak ważną postacią był dla klubu i lokalnego środowiska sportowego.
Dotarła do nas smutna wiadomość. Zmarł Grzegorz Przygodziński — wieloletni członek Stowarzyszenia CKM "Włókniarz" i wielki pasjonat sportu żużlowego. Przez wiele lat przemierzał Polskę, podążając za Włókniarzem. Zawsze chętnie służył nam swoją pomocą. Był osobą dobrze znaną i cenioną w środowisku częstochowskich fotoreporterów. Spoczywaj w pokoju! — napisano w pożegnaniu.
Szczególnie poruszające są słowa Pawła Wilczyńskiego, fotoreportera, który nie potrafił pogodzić się z odejściem kolegi.
Nie wierzę....Grzesiu...dlaczego?! — napisał w mediach społecznościowych.
Krótki wpis oddaje emocje, jakie towarzyszą tej wiadomości. W środowisku, w którym ludzie regularnie spotykają się na zawodach i wspólnie dokumentują sportowe wydarzenia, relacje często wykraczają daleko poza zawodowe obowiązki.
Jak informują sportowe media, Przygodziński był znany nie tylko w Częstochowie, lecz także w innych miastach Polski i poza granicami kraju. Regularnie jeździł na mecze ligowe oraz zawody międzynarodowe, w tym turnieje cyklu Grand Prix. Współpracował też z lokalnymi redakcjami, a fotografie z wydarzeń sportowych publikował w mediach społecznościowych.
Zobacz też: Fani nie mają litości dla jury po "TzG". To im się bardzo nie spodobało | Świat Gwiazd
Jeszcze w piątek, 9 października, wykonywał swoją pracę podczas meczu PKO Ekstraklasy Rakowa Częstochowa z GKS-em Katowice. Zaledwie dwa dni później pojawiła się informacja, która zasmuciła ludzi związanych z częstochowskim sportem.
Częstochowskie kluby żegnają fotoreportera. „Grzesiu” był zawsze blisko sportu
Po informacji o śmierci Grzegorza Przygodzińskiego głosy pożegnania pojawiły się również w innych częstochowskich klubach. Fotoreporter przez lata dokumentował sportowe wydarzenia, towarzyszył drużynom podczas spotkań u siebie i na wyjazdach, a jego obecność stała się częścią lokalnego sportowego krajobrazu. Nie ograniczał się przy tym do jednej dyscypliny. Jego zdjęcia i relacje obejmowały różne wydarzenia rozgrywane w mieście.
Szczególnie poruszający wpis opublikował Raków Częstochowa, którego mecze fotografował także w ostatnich latach. Klub podkreślił, że jeszcze w piątek Przygodziński był obecny przy Limanowskiego, gdzie dokumentował piłkarskie spotkanie.
Dotarły do nas bardzo smutne wieści. Odszedł od nas Grzegorz Przygodziński, częstochowski fotograf, który przez wiele lat dokumentował domowe i wyjazdowe, nawet te najdalsze mecze Rakowa. Jeszcze w piątek był obecny przy L83. Grzegorz był zawsze pomocnym i oddanym człowiekiem, z wielkim sercem dla Rakowa — przekazano w klubowym pożegnaniu.
Słowa uznania popłynęły także ze strony siatkarskiej KS Częstochowianki. Przedstawiciele klubu wspominali, że fotograf regularnie pojawiał się na meczach z aparatem w ręku. Nie był jedynie osobą wykonującą zdjęcia, ale również kibicem, który angażował się w życie lokalnego sportu.
Pożegnanie opublikowała również Skra Częstochowa. Jej przedstawiciele przypomnieli, że fotograf towarzyszył częstochowskim klubom, relacjonował ich zmagania i potrafił być blisko sportowej społeczności. Jeszcze we wtorek, 6 października, uczestniczył w obchodach stulecia klubu.
Z dostępnych relacji wyłania się obraz człowieka, który nie traktował fotografowania wyłącznie jako pracy. Przez lata podążał za drużynami, utrwalał ich sukcesy, porażki i codzienne sportowe emocje. Właśnie dlatego jego odejście jest tak dotkliwe dla osób, które spotykały go na stadionach.
Sportowe fotografie pozostają świadectwem tych chwil, a wraz z nimi zostaje także część pracy człowieka stojącego za obiektywem. W przypadku Grzegorza Przygodzińskiego to tysiące kadrów i wspomnienia ludzi, którzy przez lata dzielili z nim pasję do sportu. Jego śmierć to bolesna strata dla częstochowskiego środowiska sportowego i fotoreporterów.