Tak Chorosińska zachowywała się w sejmie. Ostatnio szczekała, a teraz?
Dominika Chorosińska ponownie pojawiła się na sali plenarnej Sejmu, gdzie 8 października trwały obrady poświęcone między innymi budżetowi państwa na 2027 rok. Posłanka PiS, która niedawno znalazła się w centrum medialnej burzy po incydencie podczas wystąpienia Władysława Kosiniaka-Kamysza, tym razem zwróciła uwagę swoim zachowaniem w ławach poselskich
Podczas czwartkowych obrad posłowie zajmowali się przede wszystkim projektem budżetu państwa na 2027 rok, a na sali plenarnej nie zabrakło również Dominiki Chorosińskiej. Posłanka PiS już wcześniej zwróciła na siebie uwagę nietypowym zachowaniem podczas wystąpienia Władysława Kosiniaka-Kamysza. Tamta sytuacja odbiła się szerokim echem w mediach i wywołała falę komentarzy. Tym razem uwagę przyciągnęło jednak coś zupełnie innego. Jak prezentowała się Chorosińska podczas kolejnego dnia sejmowych obrad?
Dominika Chorosińska przeszła z serialowego świata do polityki
Dominika Chorosińska nie zawsze kojarzyła się przede wszystkim z sejmowymi ławami. Zanim zaangażowała się w działalność polityczną, dała się poznać widzom jako aktorka. Ukończyła Wydział Aktorski Państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej w Krakowie w 2000 roku, zdobywając tytuł magistra sztuki. W jej zawodowym życiorysie ważne miejsce zajmuje również telewizja, a szeroka publiczność pamięta ją między innymi z serialu „M jak miłość”. Z czasem jej aktywność zaczęła jednak wykraczać daleko poza świat produkcji telewizyjnych. Dziś Chorosińska jest posłanką Prawa i Sprawiedliwości, wybraną do Sejmu w wyborach parlamentarnych w 2023 roku z okręgu warszawskiego. Zdobyła wówczas 9582 głosy. Informacje te potwierdza oficjalny profil parlamentarzystki na stronie Sejmu.
Jej droga od aktorstwa do polityki sprawia, że zainteresowanie mediów nie ogranicza się do sejmowych wystąpień i głosowań. W przypadku osób znanych wcześniej z ekranu odbiorcy często śledzą również ich publiczne zachowania, wypowiedzi i reakcje na bieżące wydarzenia. Chorosińska od lat funkcjonuje na styku tych dwóch światów, a jej nazwisko regularnie pojawia się w doniesieniach dotyczących polityki i życia publicznego.
Warto pamiętać, że mandat poselski oznacza nie tylko udział w debatach, lecz także pracę nad projektami ustaw, głosowania i reprezentowanie wyborców. To właśnie w takim kontekście należy oglądać jej kolejne wystąpienia i obecność na sali plenarnej. Tym razem posłanka uczestniczyła w obradach, podczas których politycy zajmowali się między innymi planami finansowymi państwa na kolejny rok.
Zobacz też: Brat Jana Borysewicza odebrał sobie życie. Oto co podejrzewa artysta | Świat Gwiazd

Głośne szczekanie w Sejmie. Chorosińska tłumaczyła, skąd wzięła się jej reakcja
Na początku września 2026 roku o Dominice Chorosińskiej zrobiło się wyjątkowo głośno za sprawą nagrania z sejmowej sali. Podczas wystąpienia wicepremiera i ministra obrony narodowej Władysława Kosiniaka-Kamysza kamery zarejestrowały posłankę PiS wydającą odgłosy przypominające szczekanie. Fragment nagrania szybko zaczął krążyć w internecie, a nietypowe zachowanie parlamentarzystki stało się tematem medialnych komentarzy. Nie była to wyłącznie internetowa anegdota: incydent odnotowano również w stenogramie z posiedzenia Sejmu. O sprawie informowały między innymi TVN24, Onet i Zero.pl.
Chorosińska nie pozostawiła zdarzenia bez komentarza. W mediach społecznościowych odniosła się do swojego zachowania, pisząc, że „jedyny język jaki rozumieją Donald Tusk i Władysław Kosiniak-Kamysz to szczekanie psów z Kłodzka”. W rozmowie z Zero.pl nawiązała natomiast do politycznej relacji między szefem MON a premierem, określając Kosiniaka-Kamysza jako „pieska Donalda Tuska”. Jej wyjaśnienia nie zakończyły dyskusji. Przeciwnie, sprawa nadal była komentowana przez polityków i dziennikarzy.
Do sytuacji odniósł się także marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty. W rozmowie z TVN24 skrytykował zachowanie posłanki, komentując, że podczas takich wydarzeń „myśl uciekła z tej sali sejmowej”. Cały incydent pokazał, jak szybko krótkie nagranie z parlamentu może stać się szeroko dyskutowanym tematem.
To właśnie po tym zdarzeniu Chorosińska ponownie przyciągnęła uwagę mediów, także tych zajmujących się znanymi osobami. Jej nazwisko zaczęto łączyć nie tylko z działalnością polityczną, ale również z nietypową sceną z sejmowej sali. Nic dziwnego, że kolejne kadry z jej udziałem mogą być oglądane przez odbiorców przez pryzmat tamtej sytuacji.
Zobacz też: "To moja miłość". Szpak w końcu nie wytrzymał. Pokazał wspólne zdjęcia z Ewą | Świat Gwiazd
Sejm debatował nad budżetem na 2027 rok. W ławach poselskich zasiadła również Chorosińska
Czwartek, 8 października 2026 roku, był trzecim dniem 66. posiedzenia Sejmu X kadencji. Jednym z najważniejszych punktów obrad było pierwsze czytanie projektu ustawy budżetowej na 2027 rok oraz projektu ustawy okołobudżetowej. W centrum dyskusji znalazły się setki miliardów złotych, planowane wydatki państwa i wysokość deficytu. Zgodnie z założeniami przedstawionymi w projekcie dochody budżetu miały wynieść 696,4 mld zł, wydatki 977,6 mld zł, a deficyt nie miał przekroczyć 281,2 mld zł. Wśród założeń makroekonomicznych znalazły się wzrost gospodarczy na poziomie 3 proc. i średnioroczna inflacja wynosząca 2,8 proc.
Debata przebiegała w atmosferze politycznego sporu. Przedstawiciele opozycji krytykowali przede wszystkim wysokość deficytu i rosnącego zadłużenia. Strona rządząca wskazywała natomiast na planowane wydatki, w tym nakłady na bezpieczeństwo i rozwój. Wieczorem posłowie rozstrzygnęli wniosek o odrzucenie projektu budżetu w pierwszym czytaniu. Wniosek nie uzyskał większości: 198 posłów zagłosowało za jego przyjęciem, 237 było przeciw, a pięciu wstrzymało się od głosu. Projekty miały więc być procedowane dalej.
W planie obrad znalazły się również projekty dotyczące wsparcia przedsiębiorstw z sektorów energochłonnych w związku z kosztami energii elektrycznej oraz zmian w przepisach o wspieraniu nowych inwestycji. Nie był to zatem dzień poświęcony wyłącznie politycznym przepychankom, lecz także konkretnym rozwiązaniom gospodarczym.
Wśród posłów obecnych na sali była również Dominika Chorosińska. Tym razem, jak wynika z opisywanych kadr, nie powtórzyła głośnego zachowania, które wcześniej obiegło internet. Siedziała w ławach poselskich z poważną miną, przymrużonymi oczami i skupionym wyrazem twarzy. Jej postawa mogła sprawiać wrażenie znudzenia, jednak sam wygląd nie pozwala przesądzać, co rzeczywiście myślała. W dniu, w którym Sejm debatował o finansach państwa, to właśnie kontrast z wcześniejszym incydentem stał się ciekawym elementem jej obecności na sali.
