Tak Gumulec traktuje Suryś za kulisami. Wszystko wyszło na jaw
Udział Piotra Gumulca w programie „Taniec z gwiazdami” wzbudza zainteresowanie nie tylko ze względu na jego występy na parkiecie. Kabareciarz występuje w parze z Julią Suryś, która pomaga mu doskonalić umiejętności taneczne. Widzowie zdążyli już poznać go jako osobę pełną humoru i dystansu, jednak jego zachowanie poza kamerami również może zaskakiwać. Okazuje się, że szczególną uwagę zwraca sposób, w jaki uczestnik zwraca się do swojej tanecznej partnerki podczas wspólnej pracy nad choreografiami.
Piotr Gumulec i Julia Suryś od półtora miesiąca niezmiennie walczą o Kryształową Kulę. Choć początkowo mało kto typował satyryka na faworyta jesiennej edycji „Tańca z gwiazdami”, z każdym kolejnym odcinkiem udowadnia on, że potrafi coraz więcej. Jego taneczne postępy nie pozostają niezauważone.
Jurorzy oczarowani Gumulcem
Piotr Gumulec z odcinka na odcinek coraz lepiej radzi sobie w „Tańcu z gwiazdami”. Satyryk, który początkowo nie należał do grona faworytów, w ostatnich tygodniach wyraźnie poprawił swoje wyniki. Widzowie zwrócili jednak uwagę nie tylko na jego taneczne postępy. Za kulisami programu sporo dzieje się również między nim a Julią Suryś, z którą tworzy duet na parkiecie.
Początki udziału 40-latka w show nie zapowiadały takiego obrotu spraw. W pierwszych odcinkach otrzymał zaledwie 14 i 18 punktów od jurorów, nie licząc dodatkowej dziesiątki przyznanej przez Marylę Rodowicz. Wyniki plasowały go w dolnej części tabeli. Z czasem sytuacja zaczęła się jednak zmieniać, a kolejne występy przynosiły coraz lepsze oceny.
W ostatnich odcinkach Gumulec dwukrotnie był blisko zdobycia kompletu punktów. Ważną rolę odgrywa również wsparcie publiczności, dzięki któremu satyryk pozostaje w rywalizacji. Jego poczucie humoru i dystans do siebie sprawiają, że na ekranie nie brakuje żartów, także tych dotyczących wymagającej trenerki. Relacja z Julią Suryś przyciąga uwagę nie tylko podczas występów, ale również poza parkietem.
Zobacz także: To jednak nie były plotki o Danielu Nawrockim. Smutne wieści się potwierdziły

Piotr Gumulec poprawił wyniki w „Tańcu z gwiazdami”
Choć na początku trudno było wskazywać go jako jednego z kandydatów do czołowych miejsc, kolejne tygodnie przyniosły wyraźną poprawę. Gumulec coraz lepiej odnajduje się w tanecznych zadaniach, a jego występy spotykają się z coraz większym uznaniem jurorów. Nie bez znaczenia pozostaje także sympatia widzów, którzy regularnie dają mu szansę na dalszy udział w programie.
Na ekranie satyryk często pozwala sobie na żarty z Julii Suryś i jej wymagającego podejścia do treningów. Takie wymiany zdań są częścią ich wspólnej historii w programie. W mediach społecznościowych para publikuje również wspólne nagrania i bierze udział w sesjach pytań i odpowiedzi, dzięki czemu widzowie mogą zobaczyć ich także poza telewizyjnymi występami.
Ja powiem, bo właśnie często się poprawiam. Nie przepada za tym, dlatego ja się na tym łapię. Ale tak [po imieniu - przyp. aut.] do niej mówię w zasadzie tylko w mediach, jakoś już się nauczyłem" - skwitował Gumulec w rozmowie z “Faktem”
Tak, zwykle to jest po prostu Suryś - przytaknęła Julia.
Zobacz także: 43-letnia Ela Romanowska przekazała szczęśliwe wieści. Wielka radość
Julia Suryś usłyszała od Gumulca
Ostatnio uwagę przykuło nagranie, w którym ujawniono, jak Piotr Gumulec zwraca się do swojej tanecznej partnerki podczas treningów.
Wszystko wyszło na jaw, gdy satyryk odpowiedział na pytanie o to, jak Julia lubi być nazywana. Okazało się, że temat jej nazwiska ma dodatkowy kontekst.
Tak, Suryś albo 'odejdź stąd', albo 'daj mi spokój i przestań do mnie mówić. - zastrzegając, że to oczywiście żart po czym dodał - Ja bardzo lubię, jak ktoś ma jakieś ksywki, ale nie udało mi się Julii wymyślić czegoś takiego oryginalnego, więc posługuję się ksywką nazwiskową. Często jest to po prostu 'Suryśku'. Mówię 'Suryśku', jak czegoś chcę. 'Suryśku, proszę cię, daj mi spokój'. No to wtedy mówię 'Suryśku' i chyba tak już zostanie.
25-letnia tancerka niedawno przyjęła dwuczłonowe nazwisko po ślubie z piłkarzem Marcinem Stromeckim. Jak wynika z opisu sytuacji, częste zwracanie się do niej po nazwisku miało znaczenie przy tej decyzji. Gumulec nie przepuścił przy tym okazji do kolejnego żartu.
„Daj mi spokój” — takimi słowami satyryk miał zwrócić się do Suryś, nawiązując do jej wymagającego podejścia podczas treningów. Wypowiedź wpisuje się w znaną widzom konwencję ich przekomarzania się. Wspólne nagrania pokazują, że humor pozostaje ważnym elementem ich relacji w programie, a sam Gumulec nie rezygnuje z żartów nawet wtedy, gdy temat schodzi na taneczne przygotowania.
