Uwielbiany polski muzyk przyznał się do tego, że uprawiał se** w Kościele. Sąd umorzył sprawę
Znany polski muzyk i artysta, został w przeszłości bohaterem medialnej burzy po tym, jak w pewnym programie opowiedział o swoim życiu intymnym i wspomniał o sytuacji seksualnej w kościele. Wypowiedź wywołała reakcję środowisk społecznych i doprowadziła do zgłoszenia sprawy do prokuratury przez Ryszarda Nowaka z Komitetu Obrony przed Sektami i Przemocą.
Artysta, którego trudno pomylić z kimkolwiek innym
Są artyści, których trudno pomylić z kimkolwiek innym. Wystarczy kilka dźwięków akordeonu, charakterystyczny głos i specyficzne poczucie humoru, by od razu było wiadomo, że na scenie pojawił się Czesław Mozil. W świecie muzyki pełnym starannie zaplanowanych wizerunków on od lat pozostaje sobą – trochę muzykiem, trochę gawędziarzem i człowiekiem, który patrzy na rzeczywistość z ciekawością.
Czesław Mozil urodził się w 1979 roku w Zabrzu, ale jako dziecko wyemigrował do Danii, gdzie zdobywał wykształcenie muzyczne i ukończył Królewską Duńską Akademię Muzyczną w Kopenhadze. Powrót do Polski w 2008 roku przyniósł mu ogromny sukces dzięki projektowi Czesław Śpiewa i albumowi „Debiut”, który zdobył podwójną platynę. Utwór „Maszynka do świerkania” stał się jednym z jego największych przebojów.
Mozil łączy w swojej twórczości folk, rock, poezję śpiewaną i kabaret, tworząc niepowtarzalny styl. Artysta działa także w telewizji i radiu, był jurorem „X Factor”, a młodsi widzowie znają go jako głos Olafa z „Krainy lodu”.
Dla młodszych widzów pozostanie zapewne Olafem z filmu „Kraina lodu”, dla starszych – artystą, który udowodnił, że akordeon może być instrumentem współczesnym i pełnym charakteru. Co ciekawe, jego życiorys daleki jest od stereotypowej historii gwiazdy. Zanim zdobył popularność, pracował między innymi jako roznosiciel gazet, bileter kinowy, wychowawca przedszkolny czy robotnik budowlany. Sam wielokrotnie podkreślał, że doświadczenie emigracji i zwykłej pracy nauczyło go pokory wobec życia.
Być może właśnie dlatego Czesław Mozil od lat budzi sympatię słuchaczy. Nie próbuje być idolem z plakatu. Woli pozostać artystą, który zamiast kreować idealny wizerunek, opowiada historie – czasem zabawne, czasem wzruszające, ale zawsze bardzo własne.

Kontrowersyjna wypowiedź, która rozpętała burzę
Czesław Mozil przed wieloma laty chętnie opowiadał o swoim życiu prywatnym i nie unikał tematów intymnych. W programie „20 m2 Łukasza” doszło jednak do sytuacji, która odbiła się szerokim echem w mediach.
Artysta, zapytany o najdziwniejsze miejsce, w którym uprawiał seks, odpowiedział bez wahania, co wywołało ogromne poruszenie. W jego wypowiedzi padły słowa:
To jest może mało oryginalne, ale na placu zabaw i w kościele. Nie było penetracji, był taki petting. I to było w kościele św. Anny w Danii – wypalił, czym rozpoczął medialną burzę.
Sprawa szybko nabrała tempa, a głos zabrał m.in. Ryszard Nowak, który złożył zawiadomienie do prokuratury. W efekcie rozpoczęło się postępowanie dotyczące obrazy uczuć religijnych. Mozil odniósł się do całej sytuacji na Facebooku, podkreślając swoje związki z Kościołem i wychowanie religijne:
Jako chłopak byłem ministrantem w Kościele Świętej Anny w Kopenhadze. Grałem w jasełkach od szóstego roku życia. Byłem nastolatkiem i chodziłem na lekcje chóru, religii i polskiego – napisał.
Dodał również:
Po mszy świętej co niedzielę chodziłem do harcerstwa ZHP na emigracji, żeby przebywać z polską młodzieżą. 20 lat później jakiś pan po sześćdziesiątce będzie podawał sprawę do prokuratury o obrażanie uczuć religijnych….
Sądowa decyzja i reakcje po sprawie
Po analizie wszystkich okoliczności sprawa trafiła na wokandę, jednak sąd nie dopatrzył się podstaw do skazania artysty. W uzasadnieniu wskazano, że wypowiedź Czesława Mozila miała charakter prywatnej relacji z przeszłości i nie stanowiła działania ukierunkowanego na obrazę uczuć religijnych. W efekcie postępowanie zostało umorzone, co zakończyło kilkuletni spór prawny i medialny.
Cała sytuacja wywołała szeroką dyskusję w przestrzeni publicznej na temat granic wypowiedzi artystów i tego, jak daleko mogą sięgać ich osobiste wyznania w mediach. Część komentatorów podkreślała, że Mozil po prostu odpowiedział na pytanie w sposób szczery, bez zamiaru prowokacji, inni zwracali uwagę na to, że publiczne dzielenie się takimi historiami może prowadzić do nieprzewidzianych konsekwencji.
Sam artysta przez cały czas pozostawał wierny swojemu stylowi – bez nadmiernego tłumaczenia się i bez budowania dystansu wobec odbiorców. Jego kariera muzyczna nie ucierpiała na całej aferze, a koncerty i projekty artystyczne nadal cieszyły się zainteresowaniem publiczności. Wiele osób podkreślało, że mimo kontrowersji Mozil wciąż pozostaje twórcą autentycznym, który nie boi się mówić wprost o swoich doświadczeniach. Sprawa, choć głośna, ostatecznie została zamknięta, a artysta wrócił do swojej działalności muzycznej i scenicznej.
