Wiemy, jak poszła matura synowi Kukulskiej. Stasiek wyznał bez ogródek
Matura 2026 ruszyła z hukiem, a na pierwszy ogień – jak co roku – poszedł język polski. Dla wielu uczniów to prawdziwy test nerwów i początek walki o przyszłość. Emocje sięgają zenitu, a stres wisi w powietrzu już od wczesnych godzin porannych. Jak w tym wszystkim odnajduje się Stasiek Kukulski?
Matury 2026 ruszyły. Polski na start
Egzaminy maturalne 2026 wystartowały zgodnie z tradycją – od języka polskiego na poziomie podstawowym. Dla tysięcy uczniów w całej Polsce to pierwszy poważny test po miesiącach przygotowań, powtórek i próbnych arkuszy. Już od rana pod szkołami było widać napięcie – jedni przeglądali notatki po raz ostatni, inni próbowali rozładować stres rozmową albo żartem.
W salach egzaminacyjnych nastał odpowiedni charakter wydarzenia Cisza, arkusze rozdane punktualnie i pierwsze szybkie spojrzenia na tematy. Część maturzystów reagowała spokojnie, inni potrzebowali kilku minut, żeby złapać rytm pracy. Standardowy zestaw: test czytania ze zrozumieniem i wypracowanie, które dla wielu nadal pozostaje największym wyzwaniem.
Po wyjściu z egzaminu dominowały mieszane reakcje. Jedni mówili o „dość przewidywalnym arkuszu”, inni narzekali na presję czasu. Nie brakowało też głosów, że najtrudniejsze było nie samo zadanie, a stres, który pojawia się jeszcze przed otwarciem arkusza. To dopiero początek – przed maturzystami kolejne dni i kolejne przedmioty, które będą decydować o ich dalszej edukacji.

Stasiek Kukulski mówi wprost. Stres nie odpuszcza
Wśród tegorocznych maturzystów jest Stasiek Kukulski, który nie ukrywa, że pierwszy dzień egzaminów nie należał do najłatwiejszych. Już przed wejściem na salę przyznawał, że napięcie jest odczuwalne i nie znika tak szybko, jak wielu by chciało.
Tak, jestem zadowolony. Jeden z dwóch kamieni właśnie spadł mi z serca. Drugi jeszcze na nim pobędzie do jutra. Myślę, że dałem z siebie wszystko - przyznał
Po zakończeniu egzaminu mówił wprost: stres nie kończy się wraz z oddaniem arkusza. Wręcz przeciwnie – zostaje i wpływa nie tylko na samopoczucie psychiczne, ale również fizyczne. Pojawia się zmęczenie, spadek koncentracji i napięcie, które trudno rozładować w kilka godzin.
Stresuję się bardzo, bo mówiąc szczerze, nie czuję się przygotowany tak, jak bym tego chciał. Przez cztery lata liceum szkoła i nauka nie były na pierwszym miejscu i mam różne braki - dodał
Jak podkreśla, największym wyzwaniem nie zawsze jest sama wiedza, ale opanowanie emocji. W jego przypadku to właśnie presja była najbardziej odczuwalna, szczególnie w pierwszych minutach egzaminu. Dopiero później udało się wejść w rytm i skupić na zadaniach.
Mam też teorię, że przy każdym takim stresującym wydarzeniu na coś choruję, bo tym razem znowu mnie rozłożyło. Ale to chyba koniec takiego chorowania i koniec najmniej twórczego okresu mojego życia - wyjaśnił Kukulski
Kukulski wybrał rozszerzenie. Postawił na jedno
Jeśli chodzi o dalsze egzaminy, Stasiek Kukulski podjął dość konkretną decyzję. Zamiast kilku rozszerzeń wybrał jedno, które jest bezpośrednio związane z jego zainteresowaniami i planami na przyszłość.
Właśnie chyba sobie nie radzę. Tak samo ja, jak i mój organizm. Po prostu cały czas mam w głowie, że nie mogę sobie pozwolić na niezaliczenie tych matur - uzupełnił.
To podejście coraz częściej pojawia się wśród maturzystów. Zamiast zdawać „na zapas”, wybierają konkretne ścieżki i dostosowują do nich egzaminy. W przypadku Kukulskiego decyzja była szybka i przemyślana – jedno rozszerzenie, jasno określony kierunek i pełne skupienie na przygotowaniu. Teraz pozostaje tylko przejść przez kolejne egzaminy i poczekać na wyniki, które zdecydują o tym, co dalej.
