Wiśniewski wyszedł z sali sądowej i od razu zrobił coś takiego
Michał i Pola Wiśniewscy po raz pierwszy spotkali się w sądzie podczas rozprawy rozwodowej, która odbyła się 17 czerwca w Warszawie. Posiedzenie zakończyło się decyzją o skierowaniu stron na mediacje, jednak największe zainteresowanie wzbudziły wydarzenia tuż po opuszczeniu sali rozpraw przez lidera Ich Troje. Zachowanie muzyka natychmiast przyciągnęło uwagę czekających przed sądem dziennikarzy.
Od internetowej znajomości do rozwodu. Tak potoczyła się historia Michała i Poli Wiśniewskich
Jeszcze niedawno uchodzili za jedną z bardziej zgodnych par w polskim show-biznesie. Michał Wiśniewski i Pola Wiśniewska poznali się pod koniec 2019 roku przez internet, a ich relacja rozwijała się w błyskawicznym tempie. Już w kwietniu 2020 roku para stanęła na ślubnym kobiercu, a w kolejnych latach doczekała się dwóch synów – Falco Amadeusa i Noëla Cloé. W mediach społecznościowych chętnie pokazywali wspólne chwile, rodzinne wyjazdy i codzienne życie, sprawiając wrażenie bardzo szczęśliwego małżeństwa.
Przez długi czas nic nie wskazywało na to, że w ich relacji pojawiły się poważniejsze problemy. Pola regularnie towarzyszyła mężowi podczas wydarzeń branżowych i koncertów, a sam wokalista wielokrotnie podkreślał w wywiadach, jak ważną rolę odgrywa dla niego rodzina. Fani nie kryli sympatii do jego piątej żony, która szybko zdobyła popularność i zaczęła budować własną rozpoznawalność w mediach.
Sytuacja zmieniła się na początku 2026 roku. Coraz częściej pojawiały się spekulacje o kryzysie, a internauci zwracali uwagę na brak wspólnych zdjęć i publicznych wystąpień. Ostatecznie w marcu małżonkowie potwierdzili rozstanie. Zarówno Michał, jak i Pola opublikowali oświadczenia, w których poinformowali o zakończeniu związku. Podkreślali przy tym, że najważniejsze pozostaje dla nich dobro dzieci i zachowanie wzajemnego szacunku.
Choć część fanów liczyła jeszcze na pojednanie, kolejne miesiące pokazały, że sprawa zmierza w kierunku rozwodu. Wyznaczenie pierwszego terminu rozprawy było więc formalnym początkiem nowego etapu w historii ich relacji. To właśnie 17 czerwca doszło do pierwszej bezpośredniej konfrontacji małżonków przed sądem.

Rozprawa rozwodowa. Tak wyglądały chwile przed wejściem na salę
Rozprawa rozwodowa Michała i Poli Wiśniewskich została wyznaczona na środę, 17 czerwca, w Sądzie Okręgowym w Warszawie. Posiedzenie miało rozpocząć się o godzinie 12:30 i od początku było wiadomo, że odbędzie się bez udziału publiczności. Na sali pojawili się wyłącznie małżonkowie oraz ich pełnomocnicy, a świadków nie przewidziano.
Jak relacjonowano na łamach Pudelka, Pola Wiśniewska przyjechała do sądu jeszcze przed południem. Miała na sobie białą koszulę oraz czarne, szerokie spodnie. W rękach trzymała obszerny zestaw dokumentów, który od razu zwrócił uwagę obecnych fotoreporterów. Na korytarzu nie unikała kontaktu z mediami, jednak w wypowiedziach dotyczących męża konsekwentnie używała formalnego określenia „pan Michał”, podkreślając oficjalny charakter całej sytuacji.
Atmosfera zrobiła się jeszcze bardziej nerwowa, gdy w budynku pojawili się funkcjonariusze prowadzący zatrzymanego mężczyznę. Chwilowe zamieszanie na korytarzu wywołało reakcję Poli, która miała rzucić w stronę dziennikarzy:
„Pan Michał przyszedł w asyście policji?”
Około dziesięć minut później do sądu dotarł Michał Wiśniewski. Wokalista był ubrany w białe spodnie, pasiastą koszulę i czarną marynarkę. Zamiast oczekiwać pod salą rozpraw, skierował się jednak do bufetu. Tuż przed rozpoczęciem posiedzenia doszło jeszcze do krótkiego spotkania małżonków. Według relacji świadków przywitanie miało dość niezręczny przebieg. Pola wyciągnęła rękę, natomiast Michał postawił na przytulenie i próbę rozmowy. Wiśniewska zachowała jednak powściągliwość i nie zdecydowała się na dłuższą wymianę zdań.
Ostatecznie o godzinie 12:30 oboje wraz z prawnikami weszli na salę. Pierwsze posiedzenie trwało około 45 minut i miało głównie organizacyjny charakter.
Wyszedł z sali i od razu to zrobił. Wiśniewski nie unikał pytań
Po zakończeniu rozprawy to właśnie Michał Wiśniewski znalazł się w centrum zainteresowania mediów. Muzyk nie opuścił budynku bocznym wyjściem ani nie próbował uniknąć reporterów. Wręcz przeciwnie – niemal od razu po wyjściu z sali sądowej zatrzymał się przy dziennikarzach i udzielił pierwszych komentarzy dotyczących sprawy.
Wcześniej głos zabrała pełnomocniczka Poli Wiśniewskiej, która nie pozostawiła złudzeń co do długości całego postępowania.
„Prawniczka Poli Wiśniewskiej powiedziała, że na jednej rozprawie się nie skończy, a na finał rozwodu poczekamy kilka lat” - podaje Pudelek.
To oznacza, że rozwód może okazać się znacznie bardziej skomplikowany, niż początkowo zakładano. Wiele wskazuje na to, że przed stronami jeszcze długa droga sądowa.
Chwilę później do Michała Wiśniewskiego podeszła reporterka Jastrząb Post i zadała krótkie pytanie:
„Jak się czujesz?”
Artysta odpowiedział bez wahania:
„Bardzo dobrze się czuję, sąd dał nam czas na mediacje, mam nadzieję, że te mediacje się odbędą i generalnie, jeżeli nie, to chciałbym tylko powiedzieć, że ta sprawa nie zakończy się jak Johnny Depp vs. Amber Hard. To jest dla mnie najważniejsze. Trzymam kciuki za nas”
Wiśniewski wyraźnie zaznaczył, że zależy mu na spokojnym przebiegu postępowania i uniknięciu publicznego konfliktu. Jednocześnie ujawnił, że sąd dał obu stronom czas na mediacje, które mogą odegrać ważną rolę w dalszym przebiegu rozwodu. Na razie nie wiadomo, kiedy odbędzie się kolejna rozprawa, jednak wszystko wskazuje na to, że historia Michała i Poli Wiśniewskich jeszcze przez długi czas będzie śledzona przez media i fanów.
