Zaraz po rozwodzie usłyszał, że jest gejem. Damięcki ujawnił po latach
Mateusz Damięcki w rozmowie z Żurnalistą opowiedział o swoim krótkim małżeństwie, rozwodzie oraz o informacjach na temat jego orientacji. Przyznał, że w tamtym czasie zdecydował się nie komentować krążących na jego temat informacji, choć niektóre z nich były dla niego mocno zaskakujące.
Mateusz Damięcki dziś znacznie chętniej mówi o przeszłości i doświadczeniach, które przez lata pozostawały poza światłem kamer. W rozmowie z Żurnalistą wrócił zarówno do swojego pierwszego małżeństwa, jak i do sytuacji, która rozpętała wokół niego falę informacji na temat jego orientacji.
Mateusz Damięcki dziś. Aktor wraca do przeszłości i mówi o życiu po latach
Choć nazwisko Mateusza Damięckiego od lat regularnie pojawia się w mediach, aktor zdecydowanie nie zamierza zwalniać tempa. 2026 rok jest dla niego kolejnym intensywnym czasem zawodowym. Damięcki pojawił się m.in. w serialu „Piekło kobiet”, a widzowie mogą go także zobaczyć w nowej ekranizacji „Lalki”, w której wcielił się w Kazimierza Starskiego. Sam aktor podkreślał w rozmowach dotyczących produkcji, że praca nad tym projektem była dla niego dużym i wymagającym doświadczeniem.
Damięcki ma zresztą za sobą ciekawą zawodową przemianę. Przez lata kojarzono go przede wszystkim z rolami sympatycznych bohaterów i ekranowych amantów, jednak z czasem zaczął coraz chętniej przyjmować znacznie bardziej nieoczywiste postacie. Dużym przełomem okazała się rola Goldena w „Furiozie”, która pozwoliła mu zerwać z wcześniejszym wizerunkiem. Później przyszły kolejne mocniejsze role, m.in. w „Drugiej Furiozie”.
Aktor nie ogranicza się przy tym wyłącznie do ekranu. W 2026 roku można go również spotkać na deskach teatru. W repertuarze znajduje się m.in. spektakl „Bliżej”, z którym Damięcki występuje w warszawskim Teatrze 6. piętro. Zaplanowane są kolejne przedstawienia aż do 2027 roku.
Prywatnie Damięcki jest dziś w zupełnie innym miejscu niż kilkanaście lat temu. Od 2018 roku jest mężem Pauliny Andrzejewskiej, tancerki i choreografki, z którą wychowuje dwóch synów — Franciszka i Ignacego. Para w styczniu tego roku świętowała ósmą rocznicę ślubu, a aktor z tej okazji pokazał w mediach społecznościowych archiwalne zdjęcia z żoną.
I właśnie z tej perspektywy Damięcki wraca dziś do wydarzeń sprzed kilkunastu lat. Ma za sobą nie tylko zawodową zmianę, lecz także bardzo osobiste doświadczenia, o których przez długi czas po prostu nie chciał mówić. Jednym z nich był jego pierwszy, wyjątkowo krótki związek małżeński, którego konsekwencje — przynajmniej medialne — ciągnęły się za nim jeszcze długo po rozwodzie.
Zobacz też: Wiśniewski wsiadł za kółko pod wpływem. Policja nie miała litości. Tyle miał promili | Świat Gwiazd

Pierwsze małżeństwo Mateusza Damięckiego. Ślub, szybki rozwód i komentarz byłej żony
Mateusz Damięcki w 2010 roku poślubił Patrycję Krogulską. Para stanęła na ślubnym kobiercu we wrześniu, jednak ich małżeństwo nie przetrwało długo. Zaledwie kilka miesięcy później doszło do rozwodu, a sama rozprawa miała trwać tylko 21 minut. Dziś trudno nie zauważyć, jak szybko zakończyła się relacja, która jeszcze niedawno była przypieczętowana ślubem.
Po latach temat powrócił za sprawą rozmowy aktora z Żurnalistą. Damięcki opowiedział o tym okresie z własnej perspektywy, ale jego była żona również wcześniej zabrała głos w tej sprawie. Patrycja Krogulska w rozmowie z Plejadą podkreślała, że od początku chciała chronić prywatność obojga.
Nigdy nie komentowałam związku z Mateuszem, bo uważam, że sprawy prywatne powinny takie pozostać. Mam dużo szacunku do przeszłości i uważam, że obie strony na ten szacunek zasługują — mówiła Patrycja Krogulska w rozmowie z Plejadą.
Jej słowa dobrze pokazują, że mimo upływu lat była para nie zamierzała publicznie rozliczać swojej przeszłości. Damięcki również przez długi czas pozostawał oszczędny w komentarzach dotyczących rozwodu.
Dopiero teraz aktor zdecydował się opowiedzieć szerzej o tym, co wydarzyło się po zakończeniu małżeństwa. Okazało się, że właśnie wtedy jego nazwisko zaczęło pojawiać się w kontekście bardzo konkretnych plotek dotyczących życia prywatnego. Pojawiły się również publikacje, które dodatkowo podsycały zainteresowanie mediów.
Damięcki przyznał, że zamiast wdawać się w medialną przepychankę, wybrał milczenie. Z perspektywy czasu uważa, że był to całkiem skuteczny sposób na poradzenie sobie z całą sytuacją.
Zobacz też: Mąż Emili Koprowskiej przeszedł badanie wariografem. Tego nikt się nie spodziewał | Świat Gwiazd
„Dowiedziałem się, że jestem gejem”. Damięcki wspomina plotki po rozwodzie
Najbardziej zaskakującym fragmentem rozmowy z Żurnalistą okazała się historia dotycząca plotek o orientacji seksualnej aktora. Damięcki wspomniał, że po rozwodzie zaczął słyszeć, że jego małżeństwo zakończyło się z konkretnego powodu. Jak sam ujął, w pewnym momencie „dowiedział się”, że jest gejem.
Sprawa miała dodatkowo nabrać rozgłosu za sprawą zdjęć opublikowanych w jednej z gejowskich gazet. Żurnalista zapytał aktora, czy widoczny na fotografiach mężczyzna był jego sobowtórem. Damięcki stanowczo temu zaprzeczył i wyjaśnił, w jaki sposób jego zdjęcia trafiły do publikacji.
Byłem osobą publiczną, więc moja gęba była dostępna, a ponieważ nie trzeba było pisać, kto jest autorem zdjęć, po prostu wzięli moje zdjęcia i wrzucili je do tego pisma. (...) To nie był ktoś inny, tylko to byłem ja, a oni twierdzili, że to jest ktoś bardzo podobny do mnie. To było konstrukcyjnie bardzo fajnie przez kogoś wymyślone — powiedział Mateusz Damięcki.
Aktor podkreślił, że nie zdecydował się wtedy na szeroką reakcję prawną ani medialną. Nie chciał nakręcać zainteresowania i prowadzić publicznej dyskusji na temat informacji dotyczących jego prywatności.
Jak ja się dowiedziałem po swoim rozwodzie, że jestem gejem i dlatego się rozstaliśmy i że to był powód, to nawet nie przychodziło mi do głowy, żeby z tym walczyć, czy żeby się powoływać na jakieś prawa dot. prywatności bądź kłamstwo — wspominał.
Damięcki szybko doszedł do wniosku, że najlepszym rozwiązaniem będzie brak komentarza.
Dość szybko zrozumiałem, że jedynym sposobem na to, żeby przestało ludzi to interesować, jest po prostu niekomentowanie sprawy. To działa — stwierdził aktor.
Po latach Damięcki najwyraźniej nadal uważa, że właśnie cisza okazała się jego najlepszą odpowiedzią na całą medialną historię.
