Zaskakujące sceny na Roztańczonym Narodowym. Przyłapali Zenka na "ucieczce"
Zenek Martyniuk zaskoczył fotoreporterów podczas jubileuszowej, 10. edycji Roztańczonego PGE Narodowego. Król disco polo najpierw kręcił piruety przed obiektywami, a chwilę później doszło do nieoczekiwanego zwrotu akcji. Reporter „Faktu” uwiecznił sceny zza kulis, których nie pokazano w telewizyjnej transmisji.
Za nami wielkie muzyczne święto na warszawskim stadionie, podczas którego nie brakowało znanych nazwisk, tanecznych hitów i widowiskowych występów. Wśród gwiazd, które pojawiły się na scenie, znalazł się oczywiście Zenek Martyniuk. Tym razem jednak to nie tylko muzyczne emocje przyciągnęły uwagę. To, co wydarzyło się po występie artysty, rozegrało się poza zasięgiem telewizyjnych kamer.
Roztańczony PGE Narodowy świętował 10. urodziny. Tłum gwiazd i scena 360 stopni
Jubileuszowa edycja Roztańczonego PGE Narodowego odbyła się 10 października 2026 roku w Warszawie. Impreza, która od dekady łączy fanów disco polo, popu, rapu i muzyki tanecznej, tym razem miała szczególną oprawę. Największą nowością była scena 360 stopni ustawiona na środku stadionowej płyty, dzięki której publiczność mogła oglądać artystów z różnych stron. Według relacji z wydarzenia na stadionie bawiło się około 60 tysięcy osób. To liczby, przy których trudno pozostać w miejscu, zwłaszcza gdy z głośników płyną dobrze znane przeboje.
Na jubileuszowej scenie spotkali się przedstawiciele różnych pokoleń i muzycznych światów. Publiczność mogła zobaczyć między innymi Marylę Rodowicz, Andrzeja Piasecznego, Golec uOrkiestrę, Roksanę Węgiel, Cleo, Young Leosię, Kizo i Skolima. Nie zabrakło również gwiazd sceny disco polo: Zenka Martyniuka, zespołów Boys, MIG, Weekend, Łobuzy, Piękni i Młodzi, a także Sławomira i Kajry. Zagranicznym gościem jubileuszu byli Gipsy Kings z Tonino Baliardo.
Wieczór obfitował w muzyczne połączenia i niespodzianki. Maryla Rodowicz i Roksana Węgiel zaśpiewały wspólnie „Damą być”, a Skolim, który dzień wcześniej świętował 30. urodziny, pojawił się na scenie w efektownym stylu przy swoim przeboju „Wyglądasz idealnie”. Z kolei Marcin Miller wystąpił z Sound’n’Grace, wykonując utwory zespołu Queen. Były też wspólne wykonania, które szczególnie ucieszyły fanów muzyki tanecznej.
Jubileuszowa impreza była transmitowana przez Polsat, ale nie wszystko, co działo się tego wieczoru, trafiło na ekran. Za kulisami również nie brakowało emocji, a jeden z najbardziej zaskakujących momentów miał związek właśnie z Zenkiem Martyniukiem.
Zobacz też: Widzowie nie mieli litości dla Maryli Rodowicz po Roztańczonym Narodowym. "To było przykre" | Świat Gwiazd

Zenek Martyniuk wystąpił na Narodowym. Razem z Łobuzami wykonał „Mandacik”
Dla Zenka Martyniuka występ na Roztańczonym PGE Narodowym to kolejna okazja, by spotkać się z publicznością, która doskonale zna jego największe przeboje. Król disco polo od lat jest jednym z najbardziej rozpoznawalnych artystów tego gatunku, a jego obecność na tak dużej imprezie trudno uznać za niespodziankę. W jubileuszowym programie również znalazło się dla niego miejsce, a widzowie mogli zobaczyć go w towarzystwie innych wykonawców sceny tanecznej.
Jednym z muzycznych punktów wieczoru był wspólny występ Zenka Martyniuka i zespołu Łobuzy z przebojem „Mandacik”. Utwór dobrze wpisywał się w charakter wydarzenia, którego publiczność oczekuje przede wszystkim energii, chwytliwych refrenów i piosenek, przy których można śpiewać razem z artystami. Na stadionie nie brakowało zresztą podobnych momentów. Weekend przypomniał „Halo tu Londyn”, a Sławomir i Kajra postawili na „Miłość w Zakopanem”.
W tym roku organizatorzy zadbali nie tylko o różnorodny skład wykonawców, lecz także o nową formę widowiska. Scena 360 stopni była jedną z najważniejszych nowości jubileuszu, a koncert połączył muzykę taneczną z popem i rapem. W takim zestawieniu Martyniuk reprezentował nurt, z którym kojarzy się od lat i który wciąż przyciąga tłumy słuchaczy. Obok niego wystąpili zarówno artyści z wieloletnim stażem, jak i młodsze gwiazdy, których utwory podbijają internet.
Występ na stadionie był jednak tylko częścią wieczoru. Po zejściu ze sceny artyści przemieszczali się za kulisy, gdzie czekali fotoreporterzy i przedstawiciele mediów. To właśnie tam można było liczyć na dodatkowe zdjęcia, krótkie rozmowy i spontaniczne sytuacje, których nie da się zaplanować w telewizyjnym scenariuszu.
W przypadku Zenka nie skończyło się na standardowym pozowaniu do zdjęć. Muzyk postanowił podejść do wizyty na ściance w sposób, który wyraźnie odbiegał od typowego celebryckiego rytuału. A kiedy wydawało się, że za chwilę wydarzy się coś jeszcze, sytuacja przybrała nieoczekiwany obrót.
Zobacz też: Roztańczony Narodowy. Burza w komentarzach po koncercie | Świat Gwiazd
Zenek Martyniuk zobaczył dziennikarzy i zwiał. „O nie, nie rozmawiam”
Po występie Zenek Martyniuk wyszedł za kulisy, gdzie czekała na niego ścianka fotograficzna. Dla gwiazd to dobrze znany punkt programu: kilka zdjęć, uśmiechy do obiektywów i szybkie spotkania z przedstawicielami mediów. Tym razem artysta postanowił jednak dodać do tej rutyny odrobinę ruchu. Zamiast spokojnie ustawiać się do kolejnych fotografii, zaczął kręcić piruety i stroić miny do aparatów. Fotoreporterzy mogli więc liczyć na kadry nieco inne niż zwykle.
Nietypowe zachowanie muzyka udało się uwiecznić reporterowi „Faktu”. Jak opisuje serwis, Martyniuk na chwilę zamienił pozowanie w mały występ, a jego obroty przyciągnęły uwagę osób znajdujących się w pobliżu. Można powiedzieć, że artysta jeszcze przez moment pozostał w koncertowym nastroju, choć tym razem nie towarzyszyła mu scena ani mikrofon. Były za to aparaty, błyski fleszy i spore zaskoczenie.
Najciekawsze wydarzyło się jednak chwilę później. Kiedy Zenek zorientował się, że niedaleko stoją dziennikarze z mikrofonami, gotowi zadać mu pytania, szybko zmienił plany. Zamiast podejść do reporterów i zatrzymać się na krótką rozmowę, postanowił oddalić się z miejsca. Cała sytuacja rozegrała się błyskawicznie, a świadkiem zdarzenia był dziennikarz „Faktu”.
Martyniuk nie pozostawił przy tym wątpliwości, że nie ma ochoty na wywiad. Rzucił krótko:
O nie, nie rozmawiam.
Po tych słowach uciekł, nie wdając się w dłuższą wymianę zdań. Nie wiadomo, co dokładnie stało za jego decyzją — najważniejsze jest to, że spotkanie z dziennikarzami zakończyło się, zanim na dobre się rozpoczęło. Nie padły odpowiedzi na pytania, nie było też dłuższego komentarza do wydarzeń wieczoru.
Cała scena miała w sobie coś z krótkiego skeczu: najpierw piruety na ściance, potem nagły zwrot i szybkie zniknięcie z pola widzenia reporterów. W telewizyjnej transmisji widzowie mogli śledzić koncertowe emocje, ale ten kulisowy epizod pozostał poza anteną. Tym razem Zenek Martyniuk zapisał się w relacji z Roztańczonego PGE Narodowego nie tylko występem z Łobuzami, lecz także błyskawiczną ucieczką przed pytaniami mediów.
