Barańska zmarła dwa lata temu, a jeszcze nie było pogrzebu w Polsce. Przykre, co się wydarzyło
Jadwiga Barańska zmarła 24 października 2024 roku w Los Angeles, a jej mąż, reżyser Jerzy Antczak, zapowiedział sprowadzenie prochów aktorki do Polski i pochówek na warszawskich Powązkach. Uroczystość miała odbyć się 21 października 2025 roku, w dniu jej 90. urodzin. Do ceremonii jednak nie doszło, a sprawa ponownie wraca przy okazji kolejnej rocznicy urodzin gwiazdy „Nocy i dni”.
Dziś Jadwiga Barańska obchodziłaby 91. urodziny. Jej kariera obejmowała zarówno teatr, jak i film oraz Teatr Telewizji. Szczególne miejsce w jej życiu zajmował mąż, Jerzy Antczak, z którym współpracowała przy najważniejszych produkcjach. Para przez wiele lat mieszkała w Stanach Zjednoczonych, z dala od Polski, ale oboje pozostali związani z ojczyzną. Plany dotyczące pożegnania aktorki miały być symbolicznym powrotem do kraju, z którym wiązała się znaczna część jej życia i dorobku.
Jadwiga Barańska zmarła w Los Angeles. Tak wyglądało ostatnie pożegnanie aktorki
Jadwiga Barańska odeszła 24 października 2024 roku, mając 89 lat. Informację o jej śmierci przekazał dzień później Jerzy Antczak, z którym przez dziesięciolecia dzieliła życie prywatne i zawodowe. Małżeństwo od lat mieszkało w Stanach Zjednoczonych, dlatego pierwsze uroczystości pożegnalne odbyły się właśnie w Los Angeles.
Wiadomość o stracie żony Antczak przekazał za pośrednictwem mediów społecznościowych.
Przed trzema godzinami Jadzia odeszła.
W krótkim komunikacie zwrócił się do osób, które towarzyszyły rodzinie w trudnych chwilach. Przyczyna śmierci aktorki nie została publicznie podana. Wiadomo było natomiast, że w ostatnim okresie życia zmagała się z problemami zdrowotnymi, a pod koniec życia dokuczały jej silne bóle brzucha.
Jak informowały media, trumnę Barańskiej udekorowano 89 żółtymi różami, nawiązującymi do wieku, w którym zmarła. Podczas uroczystości uczestnicy mogli obejrzeć film dokumentalny poświęcony jej życiu i karierze. Był to sposób na przypomnienie nie tylko dorobku artystycznego aktorki, lecz także jej drogi życiowej, która prowadziła od Łodzi przez warszawskie sceny aż do Stanów Zjednoczonych.
Rodzina nie zamierzała jednak ograniczyć pożegnania do ceremonii za oceanem. Już w listopadzie 2024 roku w Warszawie odbyła się msza w intencji zmarłej. Uroczystość zorganizowano 20 listopada w Kościele Środowisk Twórczych na placu Teatralnym. Przybyli na nią przyjaciele i współpracownicy aktorki, wśród nich Magdalena Zawadzka, która również występowała w „Nocach i dniach”. Podczas spotkania odczytano list napisany przez Jerzego Antczaka. Reżyser podkreślał w nim związek żony z Polską i zapowiadał, że jej prochy zostaną sprowadzone do kraju.
Sprawdź także: Helena Englert wypaliła o romansie w "TzG". Jej słowa już niosą się po sieci

Drugi pogrzeb Jadwigi Barańskiej na Powązkach odwołany. Stan zdrowia Jerzego Antczaka przesądził
Jerzy Antczak od początku jasno przedstawiał swoje zamiary. Chciał, by Jadwiga Barańska spoczęła również w Polsce, kraju, z którym oboje byli związani i który uważali za swoją ojczyznę. W liście odczytanym podczas warszawskiej mszy zapowiedział sprowadzenie prochów żony oraz ponowny pochówek na Powązkach. Wyznaczono nawet datę: 21 października 2025 roku, czyli dzień, w którym aktorka obchodziłaby 90. urodziny.
Chcemy z Mikołajem przywieźć do kraju prochy Jadzi, aby spoczęła na zawsze w kraju, który jest jej i moją ojczyzną.
W tej samej wypowiedzi prosił o wsparcie i dobre myśli, by mógł doczekać uroczystości. Plan zakładał, że będzie to symboliczne domknięcie pożegnania, na które czekali zarówno bliscy, jak i osoby pamiętające dorobek Barańskiej.
Do ceremonii jednak nie doszło. W październiku 2025 roku media poinformowały, że Jerzy Antczak nie przyleci do Polski. Powodem był jego stan zdrowia i obawy lekarzy o konsekwencje długiej podróży, dodatkowo obciążonej silnymi emocjami. Jak relacjonował Andrzej Pągowski podczas spotkania poświęconego reżyserowi, lekarka opiekująca się Antczakiem w Kalifornii stanowczo odradzała mu lot.
Sprawdź także: Wtargnęła do studia w trakcie programu "Szkło kontaktowe". Prowadzący zamarli
Jadwiga Barańska i Jerzy Antczak: 68 lat małżeństwa i wspólna historia polskiego kina
Choć niewypełnione plany pogrzebowe ponownie przyciągają uwagę mediów, Jadwiga Barańska pozostaje przede wszystkim aktorką, której role zapisały się w historii polskiej kultury. Urodziła się 21 października 1935 roku w Łodzi. W 1958 roku ukończyła Państwową Wyższą Szkołę Teatralną w tym mieście, a następnie rozpoczęła pracę na warszawskich scenach. Występowała w Teatrze Klasycznym, a później w Teatrze Polskim. Grała również w Teatrze Telewizji, gdzie stworzyła wiele cenionych kreacji.
Jedną z pierwszych ważnych ról filmowych Barańskiej była tytułowa postać w „Hrabinie Cosel” z 1968 roku, ekranizacji powieści Józefa Ignacego Kraszewskiego w reżyserii jej męża. Produkcja opowiadała o Annie Konstancji Cosel, faworycie Augusta II Mocnego. Film odniósł sukces frekwencyjny, a postać grana przez aktorkę zapadła widzom w pamięć. W kolejnych latach Barańska rozwijała karierę, jednak to następna wspólna produkcja z Antczakiem przyniosła jej największą rozpoznawalność.
Mowa o „Nocach i dniach”, ekranizacji powieści Marii Dąbrowskiej z 1975 roku. Barańska wcieliła się w Barbarę Niechcic, a jej partnerem na ekranie był Jerzy Bińczycki, grający Bogumiła Niechcica. Film zdobył ogromną popularność i otrzymał nominację do Oscara w kategorii najlepszego filmu nieanglojęzycznego. Za rolę Barbary aktorka została wyróżniona Srebrnym Niedźwiedziem na festiwalu filmowym w Berlinie.
Związek Barańskiej i Antczaka trwał od 1956 roku, kiedy wzięli ślub. Ich relacja była jednocześnie partnerstwem prywatnym i artystycznym. Reżyser wielokrotnie obsadzał żonę w swoich produkcjach, a ona wspierała go także na innych etapach pracy twórczej. Wspólnie wyjechali do Stanów Zjednoczonych, gdzie przez lata budowali życie z dala od polskiego środowiska filmowego. Barańska nie ograniczała się przy tym do aktorstwa. Pracowała również jako scenarzystka, a przy filmie „Chopin. Pragnienie miłości” z 2002 roku współtworzyła scenariusz i uczestniczyła w realizacji projektu.
W ich historii ważne miejsce zajmował także syn, Mikołaj. To z nim Jerzy Antczak planował sprowadzić prochy żony do Polski.
W 91. rocznicę urodzin Barańskiej wracają więc dwa wątki: pamięć o jej pracy oraz plan pożegnania, którego nie udało się zrealizować w pierwotnie wyznaczonym terminie. Nie wiadomo jeszcze, kiedy i czy dojdzie do drugiego pochówku na warszawskich Powązkach.
