Dramatyczne sceny w lubelskiej telewizji. Nagle przerwano program. "Udajemy się do schronu"
TVP3 Lublin przerwała w poniedziałek na żywo program „Miłego popołudnia”, gdy w województwie lubelskim ogłoszono zagrożenie z powietrza. Prowadzący Adam Kościańczuk poinformował widzów, że ekipa musi udać się do podziemnego schronu.
Do niecodziennej sytuacji doszło około godz. 17.07, w trakcie rozmowy z seniorami. Nagle spokojne popołudniowe pasmo zostało przerwane, a prowadzący zwrócił się bezpośrednio do widzów. W Lublinie rozległy się syreny, a mieszkańcy województwa otrzymali alert dotyczący zagrożenia z powietrza.
Alarm na Lubelszczyźnie. Wszystko zaczęło się od rosyjskiego ataku na Ukrainę
Poniedziałkowe popołudnie w województwie lubelskim przyniosło sytuację, której z pewnością nie planowano w telewizyjnym scenariuszu. W związku z rosyjskim atakiem powietrznym na Ukrainę Rządowe Centrum Bezpieczeństwa wysłało mieszkańcom województwa lubelskiego alert. W komunikacie wskazano, że sytuacja jest monitorowana, a w polskiej przestrzeni powietrznej operuje wojskowe lotnictwo. Później pojawiło się również ostrzeżenie dotyczące bezpośrednio zagrożenia atakiem z powietrza.
Powodem szczególnego napięcia w regionie był incydent po ukraińskiej stronie granicy, w rejonie Dorohuska. Jak przekazał rzecznik Dowództwa Operacyjnego Rodzajów Sił Zbrojnych, ppłk Jacek Goryszewski, rosyjski dron uderzył w miejscowości Jagodzin, około dwóch kilometrów od polskiej granicy. W związku z sytuacją poderwano polskie samoloty wojskowe, a działania związane z ochroną polskiej przestrzeni powietrznej zostały postawione w stan gotowości.
W regionie zaczęły także wyć syreny alarmowe. Sytuacja była na tyle poważnie traktowana, że ewakuowano również osoby znajdujące się na przejściach granicznych w Dorohusku i Zosinie. Według relacji medialnych odprawy zostały później wznowione.
To właśnie w tym momencie zwykłe popołudnie przed telewizorem nagle nabrało zupełnie innego charakteru. Widzowie TVP3 Lublin oglądali program na żywo, kiedy prowadzący otrzymał informację o alercie. Zamiast dalszej rozmowy z gośćmi przyszła decyzja o przerwaniu transmisji i zejściu do schronu.
Sam RCB w komunikacie dla mieszkańców województwa zalecał znalezienie bezpiecznego miejsca, stosowanie się do poleceń służb i oczekiwanie na kolejne informacje.
Zobacz też: Mąż Emilii Koprowskiej nic już nie ukrywa. Ze szczegółami powiedział, co się wydarzyło | Świat Gwiazd

„Musimy ewakuować się do naszego schronu”. Program nagle zniknął z anteny
W studiu TVP3 Lublin trwała rozmowa z seniorami, kiedy około godz. 17.07 Adam Kościańczuk przerwał program i poinformował widzów o sytuacji. Prezenter nie próbował przedłużać rozmowy ani budować napięcia. Przekazał najważniejsze informacje i jasno powiedział, co w tej chwili musi zrobić ekipa.
Szanowni państwo, musimy na chwilkę przerwać program, ponieważ dostaliśmy alert, a w Lublinie wyją syreny. My musimy ewakuować się do naszego schronu podziemnego. Proszę zachować spokój. Wszystko będzie w porządku, niedługo do państwa wrócimy, a teraz musimy oddać antenę na sprawy ważniejsze – powiedział na antenie Adam Kościańczuk.
Po tych słowach program został przerwany, a osoby znajdujące się w studiu udały się do podziemnego schronu. Dla widzów oznaczało to nagłą zmianę atmosfery. Jeszcze chwilę wcześniej na ekranie trwało spokojne popołudniowe pasmo, a moment później pojawił się oficjalny komunikat dotyczący zagrożenia.
Na ekranie wyświetlono planszę z ostrzeżeniem:
Uwaga, zagrożenie z powietrza. Unikaj przebywania na otwartym terenie, stosuj się do poleceń lokalnych służb, oczekuj dalszych komunikatów.
Komunikat był prosty i konkretny. Nie było miejsca na telewizyjne emocje czy dodatkowe komentarze – najważniejsze stało się bezpieczeństwo osób znajdujących się w studiu oraz mieszkańców regionu.
Sytuacja szybko jednak zaczęła się uspokajać. Po kilkunastu minutach pojawiła się informacja o odwołaniu zagrożenia. Według relacji TVP Info odwołanie alertu nastąpiło o godz. 17.23, a program wrócił na antenę około minuty później.
Dla ekipy „Miłego popołudnia” oznaczało to powrót przed kamery. Dla widzów – dość nietypową przerwę w programie, która pokazała, że nawet podczas spokojnej telewizyjnej rozmowy sytuacja za oknem może nagle wymusić zupełną zmianę planów.
Zobacz też: Kaeyra odpadła z "TzG". To powiedziała o Helenie Englert | Świat Gwiazd
Po kilkunastu minutach wszystko wróciło na antenę. Ekipa TVP3 Lublin zeszła do schronu
Alarm został odwołany po kilkunastu minutach, a „Miłe popołudnie” ponownie pojawiło się na antenie. Wcześniejsza decyzja o przerwaniu programu nie była więc jedynie telewizyjną ciekawostką – wynikała z realnego komunikatu służb i obowiązujących procedur bezpieczeństwa.
W czasie przerwy widzowie nie oglądali jednak czarnego ekranu. Zamiast prowadzącego i gości pojawiła się plansza z oficjalnym ostrzeżeniem dotyczącym zagrożenia z powietrza. To właśnie taki komunikat miał przekazać mieszkańcom najważniejsze zalecenia: unikanie otwartej przestrzeni, stosowanie się do poleceń służb i oczekiwanie na kolejne informacje.
Co istotne, poniedziałkowy alert nie był związany z informacją o ataku na terytorium Polski. RCB wskazywało na rosyjski atak powietrzny na Ukrainę oraz działania polskiego lotnictwa, a następnie przekazało ostrzeżenie dotyczące zagrożenia z powietrza na terenie województwa lubelskiego.
W pobliżu granicy sytuacja wyglądała zdecydowanie poważniej niż zwykłe podniesienie poziomu czujności. Rosyjski dron uderzył po stronie ukraińskiej, około dwóch kilometrów od przejścia granicznego w Dorohusku. Polskie służby reagowały na wydarzenia za wschodnią granicą, a wojskowe samoloty zostały poderwane w związku z rosyjskim atakiem.
Nic więc dziwnego, że również redakcja telewizyjna potraktowała alarm bardzo poważnie. Zamiast czekać na rozwój wydarzeń w studiu, pracownicy zastosowali się do procedur i zeszli do schronu.
Po powrocie na antenę program był kontynuowany. Cała sytuacja trwała stosunkowo krótko, ale dla widzów „Miłego popołudnia” była z pewnością zaskakującym przerywnikiem. Spokojna rozmowa przed kamerami została nagle zastąpiona komunikatem alarmowym, ewakuacją i oczekiwaniem na rozwój sytuacji.
Ostatecznie zagrożenie odwołano, a mieszkańcy mogli wrócić do normalnych zajęć. W TVP3 Lublin również wrócono do normalnego programu – choć tego poniedziałkowego popołudnia „miłe” musiało na chwilę ustąpić miejsca zdecydowanie bardziej nerwowym emocjom.