Kulesza podsumowała Helenę Englert. To było do przewidzenia
Trwa kolejna edycja „Tańca z Gwiazdami”, a jednym z nazwisk, które wzbudzają szczególne zainteresowanie widzów, jest Helena Englert. Córka Jana Englerta i Beaty Ścibakówny mierzy się nie tylko z wymagającymi choreografiami, ale również z krytyką dotyczącą jej znanych rodziców. Mimo komentarzy regularnie prezentuje się na parkiecie, zdobywa wysokie noty jurorów i czerpie radość z udziału w programie.
Teraz w jej obronie stanęła Agata Kulesza. Aktorka nie kryła oburzenia tym, z czym musi mierzyć się młoda artystka. Powiedziała swoje zdanie, szczególnie że miała już wcześniej okazję pracować z Heleną. Tak ją podsumowała.
Helena Englert w „Tańcu z Gwiazdami”
„Taniec z Gwiazdami” to dla uczestników nie tylko okazja do zaprezentowania umiejętności tanecznych, lecz także sprawdzian odporności na stres i presję. Helena Englert co tydzień staje przed kolejnym wyzwaniem. Widzowie mogą obserwować jej postępy, a jurorzy oceniają przygotowane przez nią występy. Młoda aktorka niejednokrotnie zbiera wysokie noty, pokazując, że na parkiecie potrafi odnaleźć się w różnych choreografiach.
Udział w rozrywkowym show jest dla niej również okazją do pokazania innej strony swojej osobowości. Helena dobrze bawi się w programie i angażuje w kolejne taneczne zadania. Jednak jej występy często stają się jedynie częścią szerszej dyskusji. Zamiast skupiać się wyłącznie na tym, jak radzi sobie z tańcem, część komentujących wraca do tematu jej pochodzenia.
Helena jest córką Jana Englerta i Beaty Ścibakówny, znanych i cenionych aktorów. To sprawia, że od początku kariery znajduje się pod szczególną obserwacją. Wokół jej zawodowych osiągnięć pojawiają się pytania o to, na ile zawdzięcza je własnej pracy, a na ile nazwisku. Sama rozpoznawalność rodziców nie oznacza jednak, że można z góry przekreślać umiejętności młodej artystki.
Zobacz także: Grał Basię w "M jak miłość". Produkcja serialu odpowiedziała na jego oskarżenia

Agata Kulesza zabrała głos. „To jest żenujące”
W obronie Heleny Englert stanęła Agata Kulesza. Aktorka wypowiedziała się na jej temat w podcaście Małgorzaty Rozenek-Majdan „Z bliska”. Nie ukrywała, że krytyczne komentarze dotyczące znanych rodziców młodej artystki uważa za niesprawiedliwe. Podkreśliła przy tym, że zna Helenę również z zawodowej perspektywy.
Ja ją uczyłam i wiem, jaka to jest zdolna dziewczyna. Dla mnie to jest żenujące, co ostatnio mówi, że ona musi się borykać, bo ma rodziców aktorów i nagle znowu ten hejt wraca – mówiła Kulesza.
Aktorka zwróciła uwagę na pracowitość i talent Heleny. Jej zdaniem sprowadzanie osiągnięć młodej kobiety do nazwiska rodziców jest krzywdzące. Wypowiedź Kuleszy pokazuje też, że problem nie dotyczy wyłącznie samej Englert, ale szerszego zjawiska, z którym mogą mierzyć się dzieci osób znanych publicznie.
Zobacz także: Zapadł wyrok ws. Barona. Sąd podjął decyzję. To mu grozi
Aktorka zwróciła uwagę na problem
Agata Kulesza odniosła się również do sytuacji, w której mogłaby znaleźć się jej własna córka, gdyby zdecydowała się pójść w jej ślady i zostać aktorką. Zastanawiała się, czy Marianka nie musiałaby wówczas nieustannie odpowiadać na pytania o to, czy matka pomaga jej w zdobywaniu zawodowych szans.
Jakby Marianka była aktorką, musiałaby też być ciągle porównywana ze mną, czy jej załatwiłam pracę, czy nie załatwiłam. To jest paskudne – stwierdziła.
Kulesza podkreśliła również, że Helena ma wiele własnych atutów.
Ona jest super, śpiewa, jest pracowita, jest artystką – mówiła w podcaście.
Jej słowa stanowią wyraźny głos w dyskusji o tym, jak ocenia się osoby, które dorastają w znanych rodzinach. W przypadku Heleny Englert publiczność może obserwować ją nie tylko na ekranie, lecz także podczas kolejnych występów w „Tańcu z Gwiazdami”. Wysokie noty jurorów i jej zaangażowanie pokazują, że na parkiecie liczą się konkretne umiejętności. A pytanie o to, czy dzieci znanych rodziców mają łatwiej, nie powinno przesłaniać oceny ich własnej pracy.
