Maja Mecan: "Ja żyję". Fala fałszywych informacji nt. śmierci wymusiła oświadczenie. Przykre
Szokująca pomyłka po tragicznej wiadomości o śmierci 13-letniej Mai Gadowskiej wywołała lawinę emocji w sieci. Część portali błędnie poinformowała, że zmarła inna podopieczna Fundacji Cancer Fighters – Maja Mecan, która w rzeczywistości żyje. Gdy fałszywa informacja zaczęła błyskawicznie się rozprzestrzeniać, sama Maja postanowiła przerwać milczenie i odniosła się do dramatycznej sytuacji.
Tragiczna pomyłka w mediach - uśmiercono nie tę Maję
Dwie podopieczne Fundacji Cancer Fighters noszą to samo imię i zdobyły rozpoznawalność dzięki piosenkom nagranym w trakcie leczenia. Maja Mecan wystąpiła w utworze z Bedoesem, a Maja Gadowska, która zmarła w piątek, nagrała piosenkę z Łatwogangiem. To podobieństwo imion doprowadziło do poważnej pomyłki.
W piątek kilka dużych redakcji błędnie poinformowało o śmierci Mai Mecan, choć zmarła Maja Gadowska. Nieprawdziwe informacje opublikowały m.in. Onet.pl, Fakt.pl, NaTemat.pl, Strona Zdrowia oraz TVP 3 Wrocław. Część redakcji szybko poprawiła lub usunęła swoje teksty. Nie wszystkie zdecydowały się jednak przeprosić za błąd. Strona Zdrowia opublikowała przeprosiny.
W pierwszej wersji tego artykułu pojawiła się informacja, że wiadomość dotyczy Mai Mecan. Ta informacja nie była zgodna z prawdą i przepraszamy za jej podanie. Błąd został sprostowany tak szybko, jak było to możliwe – napisano.
Z kolei Fakt zmienił tytuł artykułu z „Maja Mecan nie żyje. To ona zmobilizowała miliony do pomocy” na „Maja nie żyje. To ona zmobilizowała miliony do pomocy”. W treści poprawiono nazwisko dziewczynki i dodano przeprosiny. Swój materiał usunęła również TVP 3 Wrocław. To właśnie na ten tekst powołały się później niektóre lokalne serwisy z Dolnego Śląska, które także przekazały nieprawdziwą informację o śmierci mieszkanki Oławy.
W pierwszej wersji tego artykułu pojawiła się informacja, że zmarła Maja Mecan. Jest to informacja nieprawdziwa, tekst został poprawiony. Przepraszamy - można było przeczytać na stronie Onetu, lecz początkowo bez słowa “Przepraszamy”.
Do sprawy odniósł się także serwis Za Ciosem, zajmujący się sportami walki. W mediach społecznościowych wskazano, że źródłem zamieszania był pierwszy wpis Fundacji Cancer Fighters. Fundacja poinformowała w nim o śmierci Mai, ale nie podała nazwiska. Dopiero później opublikowano kolejne informacje, z których wynikało, że zmarła Maja Gadowska.

Maja Mecan zabrała głos
Teraz głos zabrała sama Maja Mecan. Na swoich mediach społecznościowych napisała krótkie oświadczenie:
Jeszcze raz informuję, że żyję.
Przez nieprawdziwe informacje w mediach wiele osób nadal ma wątpliwości. To nie ja odeszłam.
Nadale jestem w szpitalu i walczę, ale żyję - czytamy w oświadczeniu.
Pod postem można zobaczyć dożo komentarzy nie skupiających się na samej pomyłce, ale przekazujących dziewczynce siłę do walki:
- Królowo nasza jesteś najdzielniejsza!!! - napisał sam Bedoes
- Będziesz żyć 100lat.
- Trzymaj się Majeczko, walcz z całych sił.
- Jesteś silną dziewczynką i pokaż nam wszystkim, gdzie raki zimują.
- Ciągle tutaj jesteś i się nigdzie nie wybierasz, wojowniczko!! - pisali internauci.
Zwykła pomyłka, czy bolesna nauczka dla mediów?
Profesor Adam Szynol, medioznawca z Uniwersytetu Wrocławskiego przyznaje, że można tu mówić o wstydliwej nauczce dla mediów
To sprawa, którą nazwałbym wstydliwą. Pokazuje, że współczesny dziennikarz nie jest sprawny w weryfikacji faktów. To jest podstawowy błąd dziennikarski. Rozumiem, że dzisiaj żyjemy w pogoni, każdy chce być pierwszy, zwłaszcza jeżeli dotyczy to osób znanych, takich jak papież, piosenkarz, celebryta czy piłkarz. I myślę, że to określenie byłoby tutaj na miejscu, choć nie jest ładne: owczy pęd. Kto pierwszy, kto szybciej, kto szybciej zdobędzie kliknięcia niż inni.
Prof. Szynol uważa, że jest to niestety bardzo bolesna nauczka dla współczesnych mediów:
Dla wszystkich powinna być lekcją pokory i nauczką, że w szczególności w sytuacjach wrażliwych może lepiej zaczekać minutę, dwie, wykonać jeszcze jeden telefon, potwierdzić informację – mówi medioznawca. I dodaje: – Przykro mi czytać, że nawet uznawane za poważne media popełniły ten błąd, a już oczywiście zasadą, powiedziałbym nawet z takiej zwykłej przyzwoitości, powinno być wyraźne zaznaczenie: "Przepraszamy za błąd". Jeżeli ktoś nawet tego nie potrafi zrobić, a tylko dokonuje szybkiej edycji, bo może odbiorcy się nie zorientowali, to po prostu wstyd.
Z kolei Michał Perzanowski z Gazety Wrocławskiej w swojej ostrej krytyce całej sytuacji w artykule “Czy wam nie jest wstyd? Tak po prostu? Jak portale uśmierciły nie to dziecko w pogoni za klikami” podsumował szybko:
Fundacja Cancer Fighters przekazała wiadomość o odejściu Mai Gadowskiej. Chwilę później internet zalały teksty i wpisy, w których zmarłą okrzyknięto... Mają Mecan. Bo przecież zgadzało się imię, wiek, fundacja i występ w teledysku. I to wystarczyło, żeby w jednej chwili uśmiercić w mediach dziecko, które żyje, walczy po przeszczepie i jeszcze kilka dni temu świętowało swoje 12. urodziny. W tak cyniczny sposób funkcjonują dziś media - podsumował i dodał - A teraz pomyślcie o rodzicach Mai Gadowskiej. Oni naprawdę stracili córkę. Przeżywają niewyobrażalną tragedię. Zamiast spokojnie żegnać swoje dziecko, muszą patrzeć, jak część internetu myli ich c orkę z inną dziewczynką, publikując błędne zdjęcia, nazwiska i historie. Jakby indywidualne życie ich dziecka przestało mieć znaczenie.