Maryla Rodowicz przeżyła chwile grozy w garderobie. Szokujące, co się stało
Maryla Rodowicz przeżyła za kulisami „Tańca z Gwiazdami” sytuację, której z pewnością długo nie zapomni. Wszystko wydarzyło się tuż przed rozpoczęciem wyjątkowego odcinka programu, w którym artystka otrzymała specjalną rolę.
Maryla Rodowicz ma za sobą wyjątkowy wieczór w „Tańcu z Gwiazdami”. Piosenkarka pojawiła się w programie przy okazji specjalnego odcinka poświęconego jej twórczości. Tym razem mogła spojrzeć na taneczne show z zupełnie innej perspektywy. Opowiedziała przerażającą historię zza kulis na swoim Facebooku.
Maryla Rodowicz w „Tańcu z Gwiazdami”. Tym razem nie stanęła na parkiecie
Udział Maryli Rodowicz w „Tańcu z Gwiazdami” miał wyjątkowy charakter. Artystka pojawiła się w programie jako gościnna jurorka podczas specjalnego odcinka poświęconego jej karierze i największym przebojom. Wieczór otrzymał nazwę „Maryla Night”, a uczestnicy przygotowali choreografie do dobrze znanych piosenek gwiazdy.
Dla Rodowicz było to zupełnie nowe doświadczenie. Przez lata przyzwyczaiła publiczność do tego, że to ona wychodzi na scenę, śpiewa i daje show. Tym razem przypadła jej rola osoby, która miała komentować występy innych.
Artystka nie ukrywała, że całe widowisko zrobiło na niej ogromne wrażenie.
Jak rozbłysły światła, poczułam się jak w Las Vegas. Ogromny napis »Maryla Night«. Do tego było tańczone do moich piosenek. Wow – wspominała Rodowicz.
Piosenkarka usiadła przy jurorskim stole obok stałych jurorów. Jak przyznała, odnalezienie się w nowej roli nie zawsze było łatwe. Nie czuła się specjalistką od oceniania tańca, dlatego w swoich wypowiedziach chętnie korzystała z anegdot i humoru sytuacyjnego.
Pomocny okazał się również Krzysztof Ibisz, który miał pilnować kolejności wypowiedzi.
To proszę, teraz Maryla – miał zwracać się do niej prowadzący.
Szczególne wrażenie zrobiła na niej Julia Wieniawa. Rodowicz zwróciła uwagę na jej wiedzę dotyczącą tańca oraz znajomość fachowych określeń. Dla samej piosenkarki udział w programie był przede wszystkim ciekawą przygodą i okazją do zobaczenia swoich utworów w zupełnie nowej odsłonie.
Zobacz też: Nie żyje aktor "Rancza", "M jak miłość" czy "Plebanii". Stanisław Pąk miał 70 lat | Świat Gwiazd

Wszystko wydarzyło się w garderobie. Maryla Rodowicz nie mogła przewidzieć takiego obrotu spraw
Najciekawsza historia związana z „Maryla Night” wydarzyła się jednak jeszcze przed rozpoczęciem programu. Maryla opowiedziała o wszystkim na Facebooku. Rodowicz przebywała w garderobie, gdzie trwały przygotowania do wyjścia przed kamery. W pewnym momencie pojawił się tam producent show, Jan Kępiński.
Artystka znała go od lat, jednak przez kilka lat nie mieli okazji się spotkać. Kiedy więc zobaczyła go w garderobie, postanowiła podejść i przywitać się po dłuższej przerwie.
I właśnie wtedy wydarzyło się coś zupełnie nieplanowanego.
Stylizacja Maryli nagle odmówiła współpracy. Sytuacja była na tyle niespodziewana, że obecne w garderobie osoby przez moment nie wiedziały, jak zareagować. Chwilę później pomieszczenie wypełnił śmiech.
Co ciekawe, sam Jan Kępiński zachował wyjątkowy spokój. Jego reakcja dodatkowo zapadła Rodowicz w pamięć.
Słanialiśmy się na nogach ze śmiechu, a Janowi nie drgnął żaden mięsień – wspominała artystka.
Cała scena miała przypominać gotowy fragment komedii, choć oczywiście nikt wcześniej jej nie zaplanował. Rodowicz znalazła się w sytuacji, która mogła być mocno krępująca, ale dzięki reakcji ekipy szybko zamieniła się w zabawną historię zza kulis.
Na szczęście wszystko wydarzyło się w garderobie, a nie przed kamerami. Telewidzowie nie mieli więc okazji zobaczyć nieplanowanej wpadki.
Sama Maryla nie potraktowała całego zdarzenia jako powodu do wielkiego stresu. Wręcz przeciwnie — po czasie opowiadała o nim z rozbawieniem. Trudno się dziwić, skoro sytuacja zakończyła się przede wszystkim wspólnym śmiechem.
A co dokładnie zawiodło w stylizacji artystki? Tutaj powód okazał się wyjątkowo prosty.
Zobacz też: Daniel Martyniuk złapał za mikrofon i zwrócił się do rodziców | Świat Gwiazd
Spódnica zsunęła się na ziemię. Maryla Rodowicz została w samych czarnych majtkach
Okazało się, że problemem była szyfonowa spódnica, którą Rodowicz miała na sobie podczas przygotowań do programu. Kreacja była bardzo delikatna i — jak wynika z relacji artystki — nie miała ani gumki w pasie, ani klasycznego zapięcia.
Maryla miała ją na sobie dopiero drugi raz w życiu. Nie mogła więc jeszcze wiedzieć, że przy gwałtownym wstaniu z fotela ubranie może sprawić jej taką niespodziankę.
Kiedy artystka zerwała się, by przywitać producenta, spódnica po prostu zsunęła się aż na samą podłogę. Rodowicz została w garderobie w czarnych majtkach. Na szczęście wokół niej znajdowała się tylko ekipa przygotowująca ją do programu.
Zamiast paniki pojawił się śmiech.
To się nazywa złośliwość rzeczy martwych – podsumowała Rodowicz.
W całym zamieszaniu szybko znaleziono rozwiązanie. Do akcji wkroczył stylista Kuba Jasiński, który musiał odpowiednio zabezpieczyć problematyczną część garderoby. Pomocne okazały się agrafki, dzięki którym spódnica została zabezpieczona przed kolejną podobną niespodzianką.
Tym razem wszystko musiało już trzymać się na swoim miejscu. Przed Marylą było przecież wejście do studia, spotkanie z uczestnikami oraz rola jurorki, której nie można było wykonywać w ciągłym napięciu związanym ze stylizacją.
Ostatecznie garderobiana przygoda zakończyła się więc szczęśliwie. Nikt nie musiał przerywać nagrania, a publiczność nie zobaczyła nieplanowanego zamieszania.
Rodowicz mogła spokojnie usiąść za jurorskim stołem i obserwować, jak uczestnicy tańczą do jej piosenek. A historia ze spódnicą została jedną z najbardziej zaskakujących anegdot związanych z jej udziałem w „Tańcu z Gwiazdami”.
I choć na scenie wszystko wyglądało perfekcyjnie, za kulisami Maryla zdążyła przeżyć małą garderobianą przygodę, zanim jeszcze rozpoczęło się wielkie „Maryla Night”.