Maurycy Popiel to syn znanej aktorki. Mało kto wiedział, że są spokrewnieni
Maurycy Popiel, znany widzom z roli Olka Chodakowskiego w „M jak miłość”, przez lata nie ujawniał publicznie, kim jest jego mama. Aktor pochodzi z artystycznej rodziny, ale ze względu na inne nazwisko niewiele osób łączyło go ze znaną aktorką teatralną. Z czasem jednak ta informacja wyszła na jaw.
Maurycy Popiel od lat w „M jak miłość” i na scenie
Maurycy Popiel to nazwisko, które widzowie „M jak miłość” kojarzą od lat bardzo dobrze. Aktor wciela się w postać Olka Chodakowskiego i od początku swojej obecności w serialu konsekwentnie rozwija tę rolę, zdobywając sympatię fanów. Choć dla wielu pozostaje przede wszystkim gwiazdą telewizyjnej telenoweli, jego zawodowe doświadczenie jest znacznie szersze.
36-latek od początku swojej drogi związany był z Krakowem, gdzie ukończył prestiżową szkołę teatralną. Kształcił się w klasie mistrzowskiej Krzysztofa Globisza, co miało ogromny wpływ na jego aktorską wrażliwość i podejście do zawodu. To właśnie tam rozwijał warsztat, który dziś wykorzystuje zarówno na scenie, jak i przed kamerą.
Popiel ma na koncie nie tylko role serialowe, ale także występy w filmach i współpracę z krakowskimi teatrami. Teatr od zawsze był dla niego ważnym miejscem – przestrzenią, w której może eksperymentować i szukać nowych środków wyrazu. Widać, że nie ogranicza się do jednego formatu i chętnie podejmuje różnorodne wyzwania.
Dużym echem odbił się także jego udział w „Tańcu z gwiazdami”. W parze z Sarą Janicką dotarł aż do finału, zajmując drugie miejsce. Program pokazał go z zupełnie innej strony – jako osobę zdyscyplinowaną, ambitną i gotową na ciężką pracę. To tylko potwierdziło, że jego kariera nie jest przypadkiem, lecz efektem konsekwencji i talentu.

Jego mama to znana aktorka teatralna. Przez lata niewiele osób o tym wiedziało
Choć Maurycy Popiel od dawna funkcjonuje w świecie show-biznesu, przez długi czas udawało mu się zachować jedną informację w cieniu. Niewiele osób wiedziało, że jego mamą jest Lidia Bogaczówna – ceniona aktorka teatralna, od lat związana z krakowską sceną, szczególnie z Teatrem im. Słowackiego. Widzowie mogą ją także pamiętać jako Helusię z kultowych „Spotkań z Balladą”.
Różne nazwiska skutecznie utrudniały skojarzenie tej relacji, dlatego dla wielu fanów była to spora niespodzianka. Tym bardziej że zarówno matka, jak i syn, konsekwentnie budowali swoje kariery niezależnie od siebie, nie epatując prywatnymi powiązaniami.
Bogaczówna ukończyła tę samą szkołę teatralną co jej syn, choć trzy dekady wcześniej. Od początku swojej drogi zawodowej była związana z teatrem i to właśnie tam Maurycy stawiał swoje pierwsze kroki. Już jako dziecko miał okazję obserwować pracę aktorów od kulis, co bez wątpienia wpłynęło na jego wybory zawodowe.
Jak sam przyznaje, mama odegrała w jego życiu ogromną rolę, nie tylko jako rodzic, ale też jako pierwsza nauczycielka aktorstwa.
„Mama była moim pierwszym nauczycielem i zna mnie lepiej niż ktokolwiek na świecie. Nie tylko jako człowieka, ale też jako aktora” – mówił niegdyś w rozmowie z „Tele Tygodniem”.
Mimo tej bliskiej relacji zawodowej, Popiel podchodzi do wspólnej pracy z dużą rezerwą. Aktor nie ukrywa, że obecność mamy na planie mogłaby być dla niego sporym wyzwaniem.
„Mama wiedziałaby, kiedy (...) [mijam się z prawdą - przyp. aut.] i nie przeżywam na scenie czy planie filmowym tego, co powinienem. Nikt mógłby tego nie zauważyć, ale ona się nie nabierze. Podczas takiego spotkania dodatkowo zależałoby mi, żeby zrobić coś, czego by się nie spodziewała, by ją zaskoczyć” – wyjaśniał w „Pytaniu na śniadanie”.
W „Tańcu z gwiazdami” pokazali się razem. Mama aktora nie kryła emocji
Choć Maurycy Popiel i jego mama na co dzień nie pracują razem, widzowie mieli okazję zobaczyć ich w duecie dzięki „Tańcowi z gwiazdami”. W odcinku rodzinnym aktor zaprosił Lidię Bogaczównę do wspólnych treningów i występu. To był wyjątkowy moment, który pokazał ich relację w zupełnie nowym świetle.
Ich wspólny taniec okazał się dużym sukcesem. Trio – Maurycy, Sara Janicka i jego mama – zaprezentowało walca angielskiego, za którego jurorzy przyznali maksymalną liczbę punktów. Widzowie mogli zobaczyć nie tylko ich umiejętności, ale też ogromną więź i wzajemne wsparcie.
Kilka tygodni później oboje pojawili się w studiu „halo tu polsat”, gdzie opowiedzieli o swoich doświadczeniach związanych z programem. Bogaczówna nie ukrywała, że udział syna w show był dla niej ogromnym przeżyciem – pełnym dumy, ale też stresu.
„Duma ogromna, ale za każdym razem mam nerwy, jak wtedy, gdy maturę zdawał. Gdy mam w niedzielę wieczorem spektakl i nie mogę oglądać, to się cieszę, bo mnie nerwy omijają” – żartowała na antenie „halo tu polsat”.
To właśnie w tym programie widzowie mogli zobaczyć ich w bardziej prywatnym wydaniu. Choć na co dzień unikają wspólnych projektów zawodowych, nie da się ukryć, że ich relacja jest bardzo silna i oparta na wzajemnym szacunku.
Historia Maurycego Popiela pokazuje, że nawet w świecie show-biznesu można budować karierę na własnych zasadach – bez wykorzystywania znanego nazwiska, ale z ogromnym wsparciem najbliższych.

KONIECZNIE OBEJRZYJ. BYŁY ZNANY SIATKARZ O UPADKACH, DEPRESJI I DEMONACH PRZESZŁOŚCI: