Wielka wpadka w "TzG". Maserak aż krzyknął
Niedzielny odcinek „Tańca z gwiazdami” przyniósł widzom nie tylko gorące rytmy i widowiskowe choreografie, ale również nieoczekiwany moment, który przykuł uwagę publiczności i jurorów. W pewnym momencie na parkiecie zrobiło się naprawdę nerwowo, a Rafał Maserak nie potrafił powstrzymać głośnej reakcji. Wszystko wydarzyło się podczas spontanicznej tanecznej zabawy, która szybko przybrała nieprzewidziany obrót.
Niedzielny odcinek „Tańca z gwiazdami” dostarczył widzom sporo emocji, ale to, co wydarzyło się w pewnym momencie na parkiecie, zdecydowanie wyróżniło się na tle tanecznych popisów. Nagle Rafał Maserak zerwał się z miejsca i zaczął głośno krzyczeć, zwracając uwagę na coś, czego nie sposób było zignorować. Sytuacja zaskoczyła zgromadzonych, a jej bohaterka początkowo nawet nie zdawała sobie sprawy z tego, co się dzieje. Takiego obrotu wydarzeń nikt raczej nie przewidział!
Latino Night w „Tańcu z gwiazdami”. Parkiet rozgrzał się do czerwoności
Niedzielny odcinek „Tańca z gwiazdami” upłynął pod znakiem Latino Night, czyli latynoskich rytmów, energetycznych choreografii i tanecznych emocji. W szóstym odcinku 19. edycji show uczestnicy zaprezentowali się w takich stylach jak salsa, rumba i cha-cha, a jurorzy oceniali ich technikę, muzykalność oraz umiejętność odnalezienia się w wymagających układach. Na parkiecie nie brakowało zarówno zmysłowych ruchów, jak i dynamicznych figur, które wymagały od gwiazd sporej sprawności.
Wśród uczestników znaleźli się między innymi Joanna Jędrzejczyk i Kamil Kuroczko, Izabela Kuna i Michał Bartkiewicz, Helena Englert i Roman Osadchy oraz Jasper Sołtysiewicz i Daria Syta. Wysoko oceniono występy Krzysztofa Kwiatkowskiego i Sary Janickiej oraz Izabeli Kuny i Michała Bartkiewicza. Obie pary zdobyły maksymalną liczbę 40 punktów. Powodów do radości nie brakowało również innym uczestnikom, choć nie wszyscy mogli liczyć na równie entuzjastyczne oceny.
Wieczór miał jednak także mniej przyjemny finał. Po podliczeniu punktów i głosów widzów z programem pożegnali się Joanna Jędrzejczyk i Kamil Kuroczko. Zanim jednak ogłoszono werdykt, wydarzyło się coś, co na chwilę odciągnęło uwagę od tanecznej rywalizacji. W roli głównej wystąpiła Julia Wieniawa, która dała się namówić na spontaniczną zabawę na parkiecie. Nie wszystko poszło jednak zgodnie z planem, a Rafał Maserak zareagował tak głośno, że trudno było to przeoczyć.
Zobacz też: Późną nocą Jędrzejczyk przerwała milczenie po odpadnięciu z "TzG". Wzruszające słowa

Julia Wieniawa dała się namówić na taniec. Nagle zrobiło się nerwowo
Do niecodziennej sytuacji doszło po występie Jaspera Porębskiego. Iwona Pavlović zaprosiła Julię Wieniawę na parkiet, proponując jej wspólną salsę. Jurorka postanowiła skorzystać z okazji, by na chwilę zamienić ocenianie występów na taneczną zabawę. Aktorka początkowo nie była jednak przekonana do tego pomysłu. Powód? Jej długa kreacja, która mogła utrudnić swobodne wykonywanie energicznych kroków.
Ostatecznie Wieniawa przyjęła wyzwanie i ruszyła do tańca razem z Czarną Mambą. Obie panie szybko złapały rytm, a spontaniczny występ nabierał tempa. Wszystko wskazywało na to, że będzie to po prostu kolejny sympatyczny moment niedzielnego wieczoru. W pewnej chwili sytuacja przybrała jednak nieoczekiwany obrót.
Podczas wykonywania latynoskich figur aktorce zaczęła zsuwać się spódnica. Kreacja nie utrzymała się na swoim miejscu, a przed zgromadzoną publicznością i telewizyjnymi kamerami odsłoniła bieliznę Wieniawy. Nie była to oczywiście część choreografii, lecz zwyczajna garderobiana wpadka, która przy tak energicznym tańcu mogła przydarzyć się zupełnie niespodziewanie.
Rafał Maserak szybko zauważył, co się dzieje, i postanowił ostrzec koleżankę z jury. Jego reakcja była natychmiastowa i bardzo bezpośrednia. Juror nie próbował udawać, że niczego nie widzi, tylko głośno zwrócił uwagę Wieniawie na problem z kreacją.
Cała scena trwała zaledwie chwilę, ale wystarczyła, by spontaniczna salsa stała się jednym z najbardziej zaskakujących momentów wieczoru. Wieniawa była tak pochłonięta zabawą, że początkowo nie zareagowała na ostrzeżenie. Mimo zamieszania nie przerwała tańca, a prawdziwa puenta miała dopiero nadejść.
Zobacz też: Fani nie mają litości dla jury po "TzG". To im się bardzo nie spodobało | Świat Gwiazd
„Majtki, majtki!”. Maserak krzyczał, a Wieniawa nie przerywała zabawy
Rafał Maserak nie zamierzał spokojnie przyglądać się rozwojowi sytuacji. Kiedy zauważył, że spódnica Julii Wieniawy zsuwa się podczas tańca, natychmiast zaczął ją ostrzegać. Juror najwyraźniej uznał, że w takiej chwili nie ma czasu na subtelne podpowiedzi. Postawił więc na komunikat, który z pewnością dotarł nie tylko do aktorki, ale również do osób znajdujących się w pobliżu.
Majtki, majtki! — krzyczał Rafał Maserak.
Jego okrzyk trudno było przeoczyć. Problem polegał jednak na tym, że Wieniawa była w samym środku tanecznej zabawy i początkowo nie zamierzała jej przerywać. Muzyka grała, salsa trwała, a aktorka nadal wykonywała kolejne kroki. Dopiero po chwili dotarło do niej, dlaczego juror tak usilnie próbuje zwrócić jej uwagę.
W podobnych okolicznościach niejeden uczestnik programu mógłby poczuć się skrępowany. Julia Wieniawa postanowiła jednak podejść do całej sytuacji z dystansem i poczuciem humoru. Nie zrobiła z garderobianej wpadki wielkiego dramatu, a po zakończeniu tańca zdecydowała się skomentować to, co właśnie wydarzyło się na oczach publiczności.
Mam nadzieję, że nie zgorszyłam połowy Polski — powiedziała ze śmiechem Julia Wieniawa.
Tym jednym zdaniem aktorka rozładowała atmosferę i pokazała, że potrafi zachować luz nawet w nieprzewidzianych sytuacjach. Jej reakcja była zupełnie inna niż nerwowa próba ratowania sytuacji, którą chwilę wcześniej podjął Maserak. Zamiast przejmować się wpadką, Wieniawa obróciła ją w żart.
Spontaniczna salsa z Iwoną Pavlović zakończyła się więc nie tylko tanecznym zamieszaniem, ale też zabawną wymianą reakcji między jurorami. Maserak próbował ostrzec koleżankę, Pavlović kontynuowała taneczną zabawę, a Wieniawa ostatecznie udowodniła, że nawet niezaplanowana wpadka na oczach całej Polski nie musi oznaczać końca świata. Takiego obrotu spraw raczej nikt nie wpisał do scenariusza niedzielnego odcinka „Tańca z gwiazdami”.
