Oskarżali ją o bycie mężczyzną. Tak obecnie wygląda Isis Gee
Z błysku kamer i eurowizyjnej sceny wprost do zniknięcia z medialnego radaru – tak w skrócie można opisać historię Isis Gee, która jeszcze kilkanaście lat temu była jedną z bardziej intrygujących postaci polskiego show-biznesu. W 2008 roku stanęła na eurowizyjnej scenie, reprezentując Polskę, jednak jej występ nie przyniósł oczekiwanego sukcesu i zakończył się miejscem w ogonie finałowej stawki. Jak dziś wygląda?
Isis Gee zrobiła karierę w Polsce
Isis Gee, dziś znana jako Tamara Gee, zaczynała od nazwiska, które w Polsce zapamiętano na długo. Naprawdę nazywa się Tamara Diane Gołębiowska i urodziła się 11 października 1972 roku w Seattle. Choć przyszła na świat w Stanach Zjednoczonych, miała polskie korzenie, więc naturalne było to, że spróbuje swoich sił właśnie tutaj. Polska miała dać jej większą scenę, a ona sama miała wnieść do niej coś własnego: amerykański szlif, rozpoznawalny głos i wizerunek, który od początku nie przechodził niezauważony.
Najgłośniej zrobiło się o niej wtedy, gdy reprezentowała Polskę na Eurowizji. To był bez wątpienia jej największy zawodowy moment w kraju. Wcześniej pojawiła się też w „Tańcu z gwiazdami” w 2007 roku, gdzie tańczyła z Żorą Koroliowem. Program był popularny, nazwisko też szybko zaczęło funkcjonować w medialnym obiegu, ale z perspektywy czasu to właśnie Eurowizja została tym punktem, do którego najczęściej wracano.
Jej obecność w polskich mediach miała w sobie coś krótkiego i intensywnego. Nie była artystką, która przez lata budowała tu pozycję krok po kroku. Raczej pojawiła się nagle, mocno, a potem jej historia zaczęła się wyciszać. Dla jednych była ciekawostką z rynku muzycznego, dla innych postacią, która próbowała przebić się w kraju o bardzo własnym rytmie i własnych zasadach. Tamara miała wyraźny potencjał, ale polski etap jej kariery okazał się bardziej epizodem niż trwałym początkiem.

Isis Gee wywołała skandal
O Isis Gee zaczęto mówić nie tylko przez muzykę. Jednym z najbardziej komentowanych epizodów była fala plotek i publicznych komentarzy, które uderzały w jej prywatność. Sprawa odbiła się szerokim echem, bo dotyczyła nie artystycznej oceny, tylko osobistych insynuacji powtarzanych w mediach. W praktyce był to moment, który przykrył jej twórczość i przesunął dyskusję z muzyki na tanią sensację.
Wokalistka zareagowała prosto i rzeczowo. Na swojej oficjalnej stronie opublikowała zdjęcia z dzieciństwa, pokazując, że plotki nie mają pokrycia w faktach. Później Robert Leszczyński przeprosił za swoje słowa na łamach „Wprost”, co zamknęło temat przynajmniej formalnie. Sam fakt, że cała historia w ogóle się wydarzyła, mówił jednak sporo o poziomie tamtej medialnej atmosfery.
W tej opowieści najmniej miejsca dostała sama artystka, a najwięcej emocje, komentarze i cudze oceny. Isis Gee stała się obiektem rozmów, które miały niewiele wspólnego z jej pracą. To ważne także dziś, bo właśnie takie momenty zostają w pamięci mocniej niż koncerty czy płyty. Zamiast mówić o tym, co śpiewała, wielu pamięta tylko spór, który wtedy wokół niej wybuchł. I to właśnie ten spór na długo przykleił się do jej nazwiska.
Tamara Gee wyjechała z Polski
W 2009 roku Tamara Gee wyjechała z Polski i razem z mężem przeniosła się do Włoch. Tam zaczęła pracować jako rzeczniczka i twarz włoskiej firmy kosmetycznej NEBU Milano. To był już inny etap niż telewizyjne występy i eurowizyjny rozgłos. Mniej błysku, więcej konkretu. Mniej show-biznesowego szumu, więcej działalności, która miała dać jej stabilniejsze miejsce poza polskim rynkiem, gdzie jej nazwisko z czasem i tak coraz rzadziej pojawiało się w głównym obiegu.
W 2014 roku wydała album „Love, Tamara”, ale płyta nie zrobiła większego zamieszania. Nie była to premiera, która pchała ją z powrotem na pierwsze strony. Później artystka przeniosła się do Stanów Zjednoczonych, gdzie rozwija własny biznes kosmetyczny i zapowiada nową muzykę. W jej przypadku wszystko odbywa się dziś poza głównym nurtem, bez wielkich kampanii i bez medialnego hałasu, który kiedyś otaczał jej nazwisko.
Ostatnio pojawiły się też niepokojące informacje przekazane przez jej męża, Adama Gołębiowskiego. W mediach społecznościowych napisał, że wokalistka od dłuższego czasu zmaga się z ciężką chorobą, nie ujawniając jednak jej rodzaju. Wspomniał jedynie o ogromnym bólu i poprosił o modlitwę. To właśnie ten wpis znów przypomniał o Tamary Gee, choć już nie jako o byłej gwieździe programu czy eurowizyjnej reprezentantce, tylko o osobie, która mierzy się z bardzo trudnym prywatnym momentem.
Proszę, pamiętajcie o mojej żonie w modlitwach! Od kilku lat zmaga się z przewlekłym bólem i przy tym bardzo cierpi. Będę wdzięczny jeśli dołączycie do mnie i przekażecie jej miłość i ogromne wsparcie - napisał na swoim Instagramie.