Podsiadło zwróci się do Mai Chwalińskiej. Aż się zarumienił. Odpowie mu?
Maja Chwalińska nie schodzi z pierwszych stron gazet od wczoraj. 24-letnia polsa zajęła 2 miejsce w turnieju Roland Garros, gdzie zmierzyła się z rosjanką Mirrą
Maja Chwalińska zajęła drugie miejsce na turnieju Rolan Garros
Maja Chwalińska od lat była uznawana za jedną z najbardziej utalentowanych polskich tenisistek. Jej karierę na pewien czas zatrzymały jednak problemy zdrowotne i depresja, o których sama zawodniczka oraz jej bliscy mówili publicznie. Powrót do rywalizacji na najwyższym poziomie wymagał czasu i dużej konsekwencji. Tegoroczny French Open pokazał, że 24-latka wróciła do bardzo dobrej dyspozycji. W rozmowie dla programu „Dzień Dobry TVN” rodzice tenisistki podkreślali, że oprócz wyników widać także coś równie ważnego – ponowną radość z gry.
Droga Chwalińskiej do finału nie była łatwa. Polka musiała rozpocząć turniej od trzyetapowych kwalifikacji, a później mierzyła się z wyżej notowanymi rywalkami. Kolejne zwycięstwa sprawiły, że znalazła się w gronie największych bohaterek paryskiej imprezy. Awans do decydującego meczu oznaczał również miejsce w historii turnieju. Chwalińska została bowiem pierwszą kwalifikantką, która dotarła do finału French Open. Sukces sportowy przełożył się także na znaczące korzyści finansowe. Już sam awans do finału zagwarantował jej 1,4 miliona euro, czyli około 6 milionów złotych. To kwota większa niż wszystkie nagrody, które zarobiła wcześniej podczas zawodowej kariery.
Jeszcze kilka lat temu przyszłość Chwalińskiej stała pod znakiem zapytania. Dziś jej nazwisko znów pojawia się wśród najgłośniejszych postaci polskiego tenisa. Turniej w Paryżu pokazał, że po trudnym okresie można wrócić do rywalizacji na najwyższym poziomie i osiągać wyniki, których wcześniej mało kto się spodziewał.
Podsiadło zwrócił się do Chwaliśkiej
Dawid Podsiadło, w krótkiej przerwie między przygotowaniami do swojego dzisiejszego koncertu, za pomocą mediów społecznościowych Eurosportu, zwrócił się do tenisistki prośbą:
Cześć Maja tutaj Dawid! Nie chcę Ci przeszkadzać, bo oboje mamy dzisiaj dużo roboty na dużych szczeblach, że tak powiem ale chciałem Ci tyulko dać znać, że ciekawa historia - rodzinne śledztwo zostało dokonane. Swego razu w przeszłości, moja ciocia wuefistka, ciocia tenisistka, miała taką sposobnośc, żeby opiniować praktykanta pana Pawła Kałużę- on został nauczycielem. I takie było przecieżcie no- nie chcę mówić, żebyś dała mi tam potrzymać statuetkę czy coś, ale tak jak mówie- gdybyś mogła to bym był bardzo docenił, bo to by było najbliżej jakbym był trofeum - przebąkiwał Podsiadło
Możnaby powiedzieć ‘jaki ten świat mały’- kopt by pomyslał, że rodzina naszego ulubionego wokalisty przyczyni się niechcący do napisania historii.
Maja Chwalińska mogła wybrać zupełnie inną drugę
Maja Chwalińska dziś kojarzona jest przede wszystkim z tenisem, ale jej sportowa droga mogła potoczyć się zupełnie inaczej. Jak ujawnił jej pierwszy trener Paweł Kałuża, zanim sięgnęła po rakietę, próbowała swoich sił w innych dyscyplinach.
Pamiętam jeszcze wcześniejsze nagrania, w których opowiada, że jeśli nie spełni się jako tenisistka, to może zostanie komentatorką. Później rzeczywiście mówiła już jasno o swoich marzeniach. Z uśmiechem wracam do tych nagrań, bo wiele z nich powstało dzięki mojej inicjatywie. Kiedy Maja wygrywała turnieje do lat 12 czy 14, starałem się zainteresować tym lokalne media, żeby przyjechali i zrobili materiał. Warto było się chwalić takimi sukcesami, a dla Mai był to też pewnego rodzaju trening tego, jak z dziennikarzami rozmawiać. Gdy teraz oglądam jej wywiady pomeczowe czy słucham wypowiedzi na konferencjach prasowych, niezależnie od tego, czy mówi po polsku, czy po angielsku, widać u niej duży luz i naturalność. A do tego bawi się tenisem w Paryżu. - mówi Kałuża w wywiadzie dla Onetu
W dzieciństwie trenowała karate, a przez pewien czas interesowała się również siatkówką. Ostatecznie to jednak tenis okazał się sportem, przy którym została na dłużej. Dużą rolę odegrał w tym właśnie Kałuża, który zaszczepił w młodej zawodniczce pasję do gry.
Maja, mając 7 lat, trafiła do mnie jako karacistka. Ja wówczas jeździłem po szkołach i szukałem dzieci chętnych do udziału w naborze do talentiady tenisowej. Maja przyszła na te zajęcia i dostała się. Była już wtedy po rocznych zajęciach karate. Około 10. roku życia, już po trzech latach naszej współpracy, zachęciłem rodziców i Maję, żeby spróbowała jeszcze uprawiać siatkówkę. Wydawało mi się, że to jest fajny sport dla dziewczynki, a tym bardziej, że na naszych zajęciach ogólnorozwojowych, które prowadziłem, dużo było elementów różnych gier zespołowych i Maja akurat w tę siatkówkę bardzo dobrze sobie radziła – zdradził w programie “Weszło w linię”
Trener zwraca uwagę, że historia Chwalińskiej obala popularne przekonanie, iż czołowi sportowcy od najmłodszych lat są związani wyłącznie z jedną dyscypliną. W jej przypadku było inaczej. Zanim postawiła na tenis, poznawała różne sporty i zdobywała wszechstronne doświadczenie ruchowe.
Już od najmłodszych lat Maja śledziła z tatą wszystkie turnieje wielkoszlemowe w domu. Ja pamiętam, że organizowałem zajęcia teoretyczne, na których puszczałem dzieciakom archiwalne materiały z meczów Rolanda Garrosa czy Wimbledonu. Zresztą, Maja dzisiaj wspomniała o tym, że oglądała takie klipy kiedyś – opowiadał Kałuża. w programie “Weszło w linię”
A zaten czy Maja Chwalińska ‘da potrzymać troefu’ Dawidowi Podsiadło?
KONIECZNIE OBEJRZYJ. BYŁY ZNANY SIATKARZ O UPADKACH, DEPRESJI I DEMONACH PRZESZŁOŚCI