Przykry komunikat Izy Kuny przed "TzG". Klamka zapadła, "nie ma takiej możliwości"
Izabela Kuna znów znalazła się w centrum zainteresowania, a jej najnowsza wypowiedź może zasmucić fanów jednej z najpopularniejszych polskich komedii. Aktorka, która od lat cieszy się sympatią widzów, została zapytana o powrót do kultowej produkcji. Nie ukrywa, że chęci nie brakuje, ale na razie trudno o dobre wiadomości. Czy jest jeszcze szansa na zmianę tej sytuacji?
Fani Izabeli Kuny mogą nie być zachwyceni najnowszymi doniesieniami na temat aktorki. Gwiazda, którą widzowie pokochali za rolę w kultowej polskiej komedii, zabrała głos w sprawie, która od lat budzi ogromne zainteresowanie. Jej słowa nie pozostawiają wiele miejsca na optymizm. Czy wielki powrót, na który czekają widzowie, rzeczywiście nie dojdzie do skutku?
Iza Kuna nie zwalnia tempa. Aktorka ma za sobą intensywny czas
Izabela Kuna od lat udowadnia, że potrafi odnaleźć się w bardzo różnych rolach. Widzowie pamiętają ją jako Gośkę z „Lejdis”, ale na tym jej ekranowe wcielenia zdecydowanie się nie kończą. Aktorka wystąpiła między innymi w serii „Teściowie”, „Znachorze” oraz serialu „Klara”, w którym wciela się w główną bohaterkę. Co ciekawe, produkcja doczekała się kontynuacji, a drugi sezon, zatytułowany „Klara. Rewolucja”, zadebiutował w sierpniu 2026 roku.
Na tym zawodowe wyzwania Kuny się nie kończą. Jesienią 2026 roku aktorka pojawiła się również w „Tańcu z gwiazdami”, czym zaskoczyła część fanów przyzwyczajonych do oglądania jej przede wszystkim na ekranie kina i telewizora. Jej udział w tanecznym show to zupełnie inny rodzaj występu, wymagający regularnych treningów, pracy z partnerem i oswajania się z ocenami jurorów. Kuna pokazała więc publiczności kolejną stronę swojej osobowości.
Aktorka nie ogranicza się zresztą do występowania przed kamerą. Jest również autorką książek o Klarze, a jej kariera od dawna obejmuje zarówno film, jak i teatr. Ma na koncie wiele różnorodnych projektów, dzięki którym zyskała sympatię widzów w różnym wieku.
Nic dziwnego, że odbiorcy chętnie wracają także do jej starszych ról. Jedną z nich pozostaje oczywiście Gośka z „Lejdis”. Komedia z 2008 roku do dziś budzi zainteresowanie, a pytania o ewentualny powrót czterech bohaterek regularnie wracają w rozmowach z aktorkami. Tym razem Kuna postanowiła odnieść się do sprawy wprost. I niestety, jej słowa nie przyniosły fanom powodów do świętowania.
Zobacz też: Danuta Martyniuk nie chciała, żeby jej synowa też wzięła udział w "Królowej przetrwania" | Świat Gwiazd

Izabela Kuna nie pozostawia złudzeń. „Lejdis 2” nie powstanie?
„Lejdis” z 2008 roku to jedna z tych polskich komedii, do których widzowie chętnie wracają nawet po latach. Historia czterech przyjaciółek, granych przez Izabelę Kunę, Magdalenę Różczkę, Annę Dereszowską i Edytę Olszówkę, doczekała się wiernego grona fanów. Nic więc dziwnego, że od dawna pojawiają się pytania o drugą część filmu. Czy Gośka i jej przyjaciółki mogłyby ponownie spotkać się na ekranie? Okazuje się, że sprawa jest bardziej skomplikowana, niż mogłoby się wydawać.
W rozmowie z Telemagazynem Izabela Kuna została zapytana, czy ponownie zagrałaby w kontynuacji popularnej produkcji. Jej odpowiedź była jednoznaczna, choć aktorka nie zamknęła całkowicie drzwi przed możliwością, że kiedyś coś się zmieni.
Nie ma takiej możliwości, dlatego że po prostu z jakichś powodów – o których nie chcę mówić – akurat „Lejdis” jest nie do zrobienia, niestety. Chciałyśmy już wiele razy to zrobić. Może coś się zmieni w międzyczasie?
To właśnie ten fragment rozmowy może najbardziej rozczarować wielbicieli komedii. Aktorka potwierdziła, że chęci do powrotu nie brakowało, ale na przeszkodzie stoją kwestie, o których nie chce publicznie opowiadać. Nie wskazała przy tym konkretnej osoby ani nie wyjaśniła, co dokładnie uniemożliwia realizację filmu.
Kuna dodała również, że obsada nadal chciałaby wrócić do swoich postaci. Na razie jednak trudno mówić o konkretnych planach. Widzowie muszą więc uzbroić się w cierpliwość, choć trudno nie zauważyć, że od premiery pierwszej części minęło już sporo czasu.
Bardzo byśmy chciały, ale nie ma na razie jak. (…) Może na starość, kiedy będziemy starszymi aktorkami, (…) to może się uda, ale na razie nie sądzę.
Brzmi to jak ostudzenie entuzjazmu, ale nie jak definitywne pożegnanie z bohaterkami. Na dziś „Lejdis 2” pozostaje projektem bez realnych perspektyw realizacji, a sama sympatia aktorek do filmu nie wystarcza, by ruszyć z produkcją.
Zobacz też: Czy Maja Chwalińska wygrała finał? Znamy wynik. Ależ niespodzianka! | Świat Gwiazd
Anna Dereszowska wcześniej wskazała problem. Chodzi o twórców „Lejdis”
Wypowiedź Izabeli Kuny nie jest pierwszym sygnałem, że powrót do „Lejdis” napotyka poważne trudności. Kilka miesięcy wcześniej o sprawie mówiła również Anna Dereszowska, która w filmie wcieliła się w Korbę. Aktorka w rozmowie z reporterem Świata Gwiazd odniosła się do pytań o kontynuację i wskazała na problem, który miał utrudnić realizację drugiej części.
Według Dereszowskiej przeszkodą była niemożność porozumienia się Andrzeja Saramonowicza i Tomasza Koneckiego, czyli scenarzysty i reżysera pierwszego filmu. To istotna informacja, ponieważ za sukcesem „Lejdis” stała nie tylko rozpoznawalna obsada, lecz także współpraca twórców odpowiedzialnych za kształt całej historii.
Saramonowicz i Konecki przez lata pracowali razem przy kilku produkcjach. Ich wspólne przedsięwzięcia obejmowały między innymi „Pół serio”, „Testosteron” i właśnie „Lejdis”. Po premierze komedii „Idealny facet dla mojej dziewczyny” z 2009 roku ich zawodowe drogi się rozeszły. W przypadku ewentualnej kontynuacji hitu sprzed lat porozumienie między twórcami mogłoby więc mieć kluczowe znaczenie.
Nie oznacza to jednak, że można z całą pewnością uznać ten konflikt za jedyną przyczynę braku sequela. Izabela Kuna nie potwierdziła szczegółów dotyczących przeszkód i nie wskazała, kto odpowiada za obecną sytuację. Jej słowa sugerują jedynie, że problem jest poważny i nie udało się go dotąd rozwiązać mimo wcześniejszych prób.
Fani mogą mieć nadzieję, że kiedyś uda się znaleźć wyjście z tej sytuacji. Na razie jednak nie ma informacji o rozpoczęciu prac nad drugą częścią ani o konkretnym terminie jej realizacji.
Pozostaje więc wracać do oryginalnego filmu i przypominać sobie perypetie czterech przyjaciółek. A jeśli kiedyś bohaterki znów spotkają się na planie, będzie to z pewnością wiadomość, która ucieszy miłośników polskich komedii. Na ten moment nie ma jednak podstaw, by zapowiadać rychły powrót „Lejdis”.