"Śmierć dziecka". Dominika Clarke zalana łzami. W nocy wrzuciła do sieci wideo
U Dominiki Clarke doszło do poruszającej sytuacji, o której zdecydowała się opowiedzieć publicznie. Celebrytka zamieściła w sieci szczere wyznanie związane z jednym ze swoich dzieci, nie ukrywając towarzyszących jej emocji.
Najsłynniejsze pięcioraczki w Polsce.
Dominika i Vincent Clarke wraz z jedenaściorgiem dzieci od lat należą do najbardziej rozpoznawalnych rodzin wielodzietnych w Polsce. Popularność przyniosła im przede wszystkim aktywność w mediach społecznościowych, gdzie pokazują codzienność dużej rodziny bez nadmiernego upiększania rzeczywistości. Na profilach Dominiki trudno znaleźć starannie wyreżyserowane kadry, które często dominują w internecie. Zamiast idealnych zdjęć i rodzinnych scen rodem z katalogu, pojawiają się sytuacje dobrze znane wielu rodzicom. Widać pośpiech, zmęczenie, konieczność organizowania dnia dla licznej gromadki dzieci i nieustanne godzenie wielu obowiązków jednocześnie.
Codzienność rodziny Clarke’ów to przede wszystkim wyzwania związane z logistyką. Opieka nad jedenaściorgiem dzieci wymaga planowania, dobrej organizacji i dużej elastyczności. Nie zawsze wszystko przebiega zgodnie z planem, o czym Dominika regularnie opowiada swoim obserwatorom. W publikowanych materiałach nie brakuje także tematów związanych z emocjami towarzyszącymi rodzicielstwu. Pojawiają się momenty przeciążenia, trudniejsze dni i sytuacje, które pokazują, że wychowywanie tak licznej rodziny wiąże się nie tylko z radością, ale również z codziennymi obowiązkami i odpowiedzialnością.
To właśnie taki sposób prezentowania rodzinnego życia sprawił, że Clarke’owie zyskali dużą grupę odbiorców. Zamiast skupiać się na idealnym obrazie rodziny, pokazują zwyczajne sytuacje, z którymi wielu rodziców może się utożsamić.

Dominika Clarke wspomina o martwym dziecku
Dominika Clarke opublikowała w nocy na Instagramie poruszającą relację, w której wróciła do jednego z najtrudniejszych momentów w życiu swojej rodziny. Pokazała nagrania i zdjęcia z czasu, gdy bliscy przygotowywali się do pogrzebu jednego z pięcioraczków.
Ludzie nie mówią o tym jak śmierć dziecka wygląda- co się czuje kiedy trzyma się swoje martwe dziecko. Więc człowiek pozostaje sam z tyhm wszystkim. - zaczęła
Influencerka zestawiła te wspomnienia z codziennością, która dla wielu rodziców jest czymś zupełnie zwyczajnym. W relacji pojawiły się odniesienia do takich sytuacji jak wybieranie dzieciom ubrań do szkoły czy przygotowywanie ich do wyjścia z domu. Clarke zwróciła uwagę, że w tym samym czasie jej rodzina musiała mierzyć się z organizacją ceremonii pożegnalnej i stratą dziecka.
Kiedy Ty zaparzałaś kawę w ten lutowy poranek, ja liczyłam ostatnie oddechy mojego dziecka. Kiedy Ty budziłaś swoje dzieci do szkoły, ja zamykałam oczy swojemu. Kiedy Ty ubierałaś dzieci, ja wybierałam ubranka, w których moje dziecko zostanie pochowane. Kiedy Ty gotowałaś obiad, ja podejmowałąm decyzje o sekcji zwłok. - mówiła
Smutna historia jednego z pięcioraczków
12 lutego 2023 roku był dla Dominiki i Vincenta Clarke dniem pełnym emocji. W krakowskim szpitalu na świat przyszły ich pięcioraczki: Charles Patrick, Elizabeth May, Evangeline Rose, Arianna Daisy oraz Henry James. Dzieci urodziły się przedwcześnie, dlatego od pierwszych chwil wymagały specjalistycznej opieki medycznej. Historia rodziny Clarke szybko zainteresowała opinię publiczną. Narodziny pięcioraczków należą do niezwykle rzadkich przypadków, a rodzice od początku dzielili się informacjami o codzienności związanej z opieką nad tak liczną gromadką.
Niestety radość nie trwała długo. Henry James, który przyszedł na świat jako ostatni z rodzeństwa, ważył zaledwie 700 gramów. Lekarze przez kilka dni walczyli o jego życie, jednak stan chłopca był bardzo ciężki. Trzy dni po narodzinach dziecko zmarło. Od tamtych wydarzeń minęły już trzy lata.
Kiedy umierał, ja próbowałam przemierzyć korytarze szpitalne, by dostarczyć mleczko mamy dla maluszków, na końcu korytarza zobaczyłam biegnącą panią doktor i wiedziałam, że biegnie do mnie. Gdy dobiegła, poprosiła o zgodę na chrzest i pobiegła dalej. A ja ze wszystkich sił próbowałam dotrzeć na piętro, gdzie Henryś jeszcze walczył o życie" - napisała Dominika Clarke, wspominają ten trudny dzień.
Mimo upływu czasu rodzina nadal pamięta o Henrym Jamesie.
Umierał na moich oczach, mogłam go wziąć na ręce dopiero po śmierci. W sali szpitalnej życie toczyło się dalej, jakby nigdy nic, a ja miałam ochotę krzyczeć z bólu, ale siedziałam cichutko, trzymając malutkie ciałko Henrysia i próbowałam zapamiętać każdy szczegół. Miał gęstą czuprynkę żółtych jak kaczuszka włosków. Henry James Clarke, nasz mały aniołek - pisze Clarke.
Jego historia pozostaje ważną częścią życia Clarke'ów, którzy wielokrotnie podkreślali, że choć wychowują czwórkę dzieci, ich syn na zawsze pozostanie częścią rodziny. Dziś Charles, Elizabeth, Evangeline i Arianna mają już ponad trzy lata. Rodzice regularnie pokazują w mediach społecznościowych, jak wygląda ich codzienne życie, nie zapominając jednocześnie o pamięci o chłopcu, który odszedł zaledwie kilka dni po narodzinach.

