Sukces rodziców Krzysia Dymińskiego. Ogłosili w mediach po projekcji filmu o poszukiwaniach syna
Historia zaginięcia Krzysztofa Dymińskiego ponownie zwróciła uwagę opinii publicznej za sprawą filmu dokumentalnego, który od ponad miesiąca jest wyświetlany w polskich kinach. Produkcja przedstawia kulisy zaginięcia młodego mężczyzny oraz trwających poszukiwań. W minioną sobotę o filmie i jego odbiorze opowiedzieli w programie „Halo tu Polsat” rodzice Krzysztofa. Podczas rozmowy przedstawili również efekty, jakie przyniosła premiera produkcji. Co się wydarzyło?
16-letni Krzysztof Dymiński zaginął 27 maja, gdy nad ranem wyszedł z domu. Od tamtej pory nie nawiązał kontaktu z rodziną. Jego bliscy nie ustają w poszukiwaniach i wciąż liczą na przełom. Każdy, nawet najmniejszy ślad może pomóc w odnalezieniu chłopaka.
Powstał film o zaginięciu Krzysztofa Dymińskiego
Daniel nie usłyszał, kiedy jego 16-letni syn Krzysztof wyszedł nad ranem z domu. Chłopak poszedł w stronę mostu nad Wisłą. To tam widziano go po raz ostatni. Kamera monitoringu zarejestrowała jego sylwetkę. Później Krzysztof zniknął z obrazu. Nie wiadomo, co stało się dalej. Na tym zaczyna się „Bez końca” Michała Marczaka. Film nie próbuje prowadzić widza przez kolejne wersje wydarzeń. Skupia się na Danielu i jego rodzinie oraz na tym, jak wygląda życie po zaginięciu bliskiej osoby. Daniel i jego żona Agnieszka zostają z pytaniem, na które wciąż nie ma odpowiedzi.
Daniel nie chce tylko czekać na informacje ze śledztwa. Sam rusza na poszukiwania. Buduje łódź, montuje na niej kamery i korzysta z dronów. Razem z innymi osobami przeszukuje Wisłę. Wraca na rzekę kolejny raz, sprawdzając miejsca, które mogą pomóc odpowiedzieć na pytanie, gdzie jest jego syn. Najważniejszy w filmie jest ojciec, który nie przestaje szukać. Widać zmęczenie, upór i codzienność rodziny, która od dawna nie ma jasnej odpowiedzi. Poszukiwania przejmują coraz większą część życia Daniela. Samotne godziny na łodzi stają się też częścią jego codziennego zmagania z niepewnością.
To dokument o konkretnych działaniach, nie o sensacyjnych zwrotach akcji ani o prostych odpowiedziach dla widza.
„Bez końca” powstało we współpracy z rodziną Krzysztofa Dymińskiego. Film miał światową premierę w styczniu 2026 roku na festiwalu Sundance, a w maju trafił do Polski. 7 maja otworzył 23. festiwal Millennium Docs Against Gravity w Warszawie. Dokument znalazł się także w Konkursie Głównym festiwalu. Wcześniej otrzymał Złotego Aleksandra w konkursie międzynarodowym festiwalu w Salonikach.
Zobacz także: Ulubieniec Polaków przekazał dramatyczne wieści. Choroba zaatakowała, wszystko pilnie odwołane
To się dzieje z filmem o zaginionym Krzysztofie Dymińskim
W minioną sobotę rodzice zaginionego Krzysztofa, Agnieszka i Daniel, pojawili się w wydaniu “Halo tu Polsat!”, żeby opowiedzieć o tym co stało za decyzją o zgodzie na opowiedzenie tej historii w formie fabularyzowanego dokumentu:
Tak, cały czas szukamy Krzyśka, więc chcieliśmy to nagłaśniać. Chcieliśmy pokazać rzeczywistość rodziny w stracie. Chcieliśmy też tym obrazem rodziny zaapelować do młodzieży, żeby się zastanowiła, może zmieniła tę ostateczną decyzję, ponieważ konsekwencje podjęcia decyzji ponosi cała rodzina. No i przede wszystkim to nie jest tylko film o tym, że szukamy Krzyśka. To jest też film o nadziei. To jest ten film, że wychodząc z filmu myślimy o swojej rodzinie, o swoich relacjach, o swoich najbliższych - mówi Agnieszka Dymińska
Pani Agnieszka powiedziała również, że liczy na międzynarodowy zasięg poszukiwań, bo film od początku roku jest emitowany w zagranicznych mediach- nawet dotarł do Stanów Zjednoczonych.
Mamy mnóstwo różnych sygnałów od widzów z całego świata, ponieważ film już jest od stycznia tego roku pokazywany. Wchodzi z resztą teraz do kin w Stanach Zjednoczonych. Jest cały czas jeszcze wyświetlany u nas w Polsce, więc zapraszamy widzów.
Na koniec przyznaje, że wyświetlanie filmu w różnych zakątkach przyczynia się do unikania tragedii wielu rodzin:
Mamy sygnały, że ludzie odstępują od podjęcia tych decyzji. Piszą “ja już więcej nie będę myśleć o tym, żeby odebrać sobie życie. Nie chcę tego robić”. Mamy sygnały, że tata pisze, że “ja trochę za mało czasu spędzam z dziećmi”. Mama do mnie zadzwoniła i mówi, że córka przyszła po projekcji i mówi: “Mamo, ja wiem, że jak będę miała problem to mogę do Ciebie przyjść i wiem, że mogę porozmawiać”.
Zobacz także: Michał Wiśniewski podsumował związek z Mandaryną. Padły przykre słowa
To tu widziano ostatni raz Krzysztofa Dymińskiego
Krzysztof Dymiński mógł być widziany w okolicach Kłodawy. Informacja pojawiła się w mediach społecznościowych i szybko zaczęła być przekazywana dalej. Według wpisu poszukiwany miał iść poboczem drogi, a wcześniej być widziany także w Rycerzewie. Pojawiła się również informacja, że miał kierować się w stronę Włocławka.
Na tym jednak sprawa się nie kończy. Internauci zwrócili uwagę, że bardzo podobne informacje z tego samego regionu pojawiały się już wcześniej. Podobny sygnał dotyczący Kłodawy krążył w sieci około trzech lat temu, dlatego część osób zaczęła podchodzić do obecnego wpisu z rezerwą.
Wszystkie nagrania monitoringu oraz zebrane informacje przekazujemy prowadzącemu sprawę, żeby zweryfikował zebrany materiał — mówi w rozmowie z “Faktem” asp. szt. Daniel Boła z policji w Kole
Mimo tych wątpliwości policja nie zignorowała zgłoszenia. Funkcjonariusze z Koła sprawdzają informacje dotyczące osoby, która miała być podobna do Krzysztofa Dymińskiego. Policja jest też w kontakcie z Wydziałem Poszukiwań i Identyfikacji Osób Komendy Stołecznej Policji. Sprawdzane są między innymi nagrania monitoringu oraz informacje od osób, które przekazały sygnał.