Tuż przed finałowym meczem przekazano wieści ws. Mai Chwalińskiej. Niestety, nie jest dobrze
Maja Chwalińska stanęła przed szansą na zdobycie tytułu w turnieju WTA 1000 w Wuhan. W niedzielę 18 października 2026 roku Polka miała zmierzyć się w finale z Brytyjką Sonay Kartal. Przed decydującym spotkaniem pojawiły się jednak prognozy, które nie stawiały naszej tenisistki w roli faworytki.
Awans do finału był efektem pięciu zwycięstw, w tym wygranej z Igą Świątek w półfinale. Chwalińska udowodniła, że potrafi skutecznie rywalizować z wymagającymi przeciwniczkami. Jej ostatnia rywalka również miała za sobą udane występy i pokonała po drodze wysoko notowane tenisistki. Przed finałem uwagę zwróciły więc dane, które mogły ostudzić entuzjazm kibiców.
Maja Chwalińska w finale Wuhan Open 2026. Tak Polka pokonała rywalki w drodze po tytuł
Maja Chwalińska awansowała do finału turnieju WTA 1000 w Wuhan po serii pięciu zwycięstw. Każdy z jej meczów miał inny przebieg, a dwa z nich zakończyły się dopiero po trzech setach. Największym echem odbiło się oczywiście zwycięstwo nad Świątek, ale wcześniej Chwalińska musiała poradzić sobie z rywalkami, które również postawiły jej trudne warunki.
Pierwszą przeciwniczką Polki była Mayar Sherif. Egipcjanka przystąpiła do spotkania 13 października, a Chwalińska wygrała 6:3, 6:2. Dzięki temu rozpoczęła turniej od zwycięstwa w dwóch setach i awansowała do kolejnej rundy. Wynik pozwolił jej uniknąć dodatkowego wysiłku, który mógłby mieć znaczenie w dalszej części imprezy.
Dzień później na drodze Polki stanęła Marie Bouzkova. Czeszka wygrała pierwszego seta 6:1 i początkowo wydawało się, że to ona przejmie kontrolę nad spotkaniem. Chwalińska odpowiedziała jednak zdecydowanie. W dwóch kolejnych partiach oddała rywalce po jednym gemie, zwyciężając 1:6, 6:1, 6:1.
15 października Chwalińska zmierzyła się z Ivą Jović. Tym razem Polka od początku prezentowała stabilną grę i wygrała 6:4, 6:1. Zwycięstwo w dwóch setach zapewniło jej miejsce w ćwierćfinale, a jednocześnie potwierdziło, że potrafi skutecznie rywalizować z zawodniczkami rozstawionymi wyżej.
Kolejną przeciwniczką była Maria Sakkari. Greczynka, która w przeszłości zajmowała wysokie miejsce w rankingu WTA, okazała się znacznie trudniejszą rywalką. Chwalińska rozpoczęła spotkanie znakomicie, wygrywając pierwszego seta 6:0. W drugiej partii Sakkari odrobiła straty i zwyciężyła 6:3. O awansie do półfinału rozstrzygnął więc trzeci set. W nim Polka zachowała więcej zimnej krwi i wygrała 7:5.
Największym wyzwaniem okazał się jednak półfinał z Igą Świątek, rozegrany 17 października. Chwalińska wygrała 7:5, 6:1, eliminując jedną z najbardziej utytułowanych tenisistek świata.
Sprawdź także: Uczestniczka "The Voice of Poland" rozwścieczyła widzów. Miarka się przebrała. “Wstyd”

Maja Chwalińska kontra Sonay Kartal. Dlaczego Polka nie jest faworytką finału w Wuhan?
Finał turnieju WTA 1000 w Wuhan zapowiada się jako spotkanie dwóch tenisistek, które w ostatnich dniach wykorzystały swoją szansę. Maja Chwalińska, rozstawiona z numerem 16, zmierzy się z Brytyjką Sonay Kartal, zajmującą przed rozpoczęciem imprezy 170. miejsce w rankingu WTA. Na pierwszy rzut oka różnica w rozstawieniu i ostatnich wynikach mogłaby sugerować przewagę Polki. W tym przypadku sytuacja jest jednak bardziej skomplikowana.
Według informacji przedstawionych przez „Przegląd Sportowy” to właśnie Kartal jest wskazywana jako faworytka niedzielnego meczu. Nie wynika to wyłącznie z jej występów w Chinach. Znaczenie mają również statystyki uwzględniające jakość gry, rezultaty osiągane na konkretnej nawierzchni oraz siłę pokonywanych przeciwniczek. W tenisie pozycja w rankingu WTA nie zawsze oddaje aktualną dyspozycję zawodniczki, a Wuhan jest tego dobrym przykładem.
Szczególnie istotny jest fakt, że obie tenisistki walczą o pierwszy tytuł w karierze w turnieju rangi WTA 1000. Stawka jest więc wysoka, a wynik może mieć znaczenie nie tylko dla ich dorobku, lecz także dla dalszego rozwoju kariery. Chwalińska przystępuje do finału po zwycięstwie nad Igą Świątek, natomiast Kartal wyeliminowała Jelena Ostapenko. Obie mają za sobą ważne wygrane, ale przed decydującym spotkaniem statystyki nie przemawiają jednoznacznie za Polką.
Sprawdź także: Roksana Węgiel potwierdziła smutne wieści. Niestety to koniec plotek. Powiedziała “nie”
Maja Chwalińska i ranking Elo. Co mówią statystyki przed finałem w Wuhan?
W zapowiedzi finału „Przegląd Sportowy” zwrócił uwagę na ranking Elo, czyli system oceny względnej siły zawodników. W odróżnieniu od klasyfikacji WTA, która opiera się na punktach zdobywanych w turniejach w określonym przedziale czasu, Elo uwzględnia również siłę przeciwników i wyniki bezpośrednich spotkań. Zwycięstwo nad wyżej ocenianą tenisistką może przynieść większy wzrost oceny niż wygrana z rywalką o niższej wartości w tym systemie. Porażka z przeciwniczką uznawaną za słabszą może natomiast oznaczać większą stratę.
Według danych przytoczonych przed finałem to Kartal miała przewagę w rankingu Elo. Szczególnie istotna była ocena uwzględniająca występy na kortach twardych, na których rozgrywany jest turniej w Wuhan. W tym zestawieniu Brytyjka zajmowała 32. miejsce, podczas gdy Chwalińska była sklasyfikowana na 76. pozycji. To właśnie ta różnica stanowi jeden z argumentów przemawiających za rywalką Polki.
Nie oznacza to jednak, że ranking Elo pozwala z całą pewnością przewidzieć wynik spotkania. Jest narzędziem statystycznym, a nie gwarancją zwycięstwa. W tenisie znaczenie mają również dyspozycja dnia, stan fizyczny zawodniczek, skuteczność serwisu i umiejętność wykorzystania okazji do przełamania. Jedno spotkanie może przebiegać zupełnie inaczej, niż sugerowałyby wcześniejsze wyniki.
Warto też pamiętać, że ranking WTA i ranking Elo mierzą nieco inne aspekty sportowej formy. Chwalińska zajmuje wyższe miejsce w oficjalnej klasyfikacji, ale w Wuhan Kartal pokazała, że potrafi pokonywać przeciwniczki o znacznie większym dorobku. Jej zwycięstwa z wyżej notowanymi tenisistkami zwiększają wiarygodność prognoz, które wskazują na jej szanse w finale. Jednocześnie nie przesądzają o tym, jak będzie wyglądał mecz z Polką.
Dla Chwalińskiej ważne będzie przede wszystkim utrzymanie jakości gry, która pozwoliła jej dotrzeć do decydującego spotkania. W półfinale przeciwko Idze Świątek Polka wygrała 7:5, 6:1. Rezultat był przekonujący, choć trzeba uwzględnić, że Świątek zmagała się z bólem lewej nogi i korzystała z pomocy medycznej. Nie zmienia to faktu, że Chwalińska wykorzystała swoją szansę i zameldowała się w finale prestiżowego turnieju.
