Tyle naprawdę kosztowała Daniela Martyniuka afera w samolocie. Nikt nawet nie otarł się o prawdę
Daniel Martyniuk wrócił w programie „Nasi w mundurach” do głośnej awantury na pokładzie samolotu, która zakończyła się awaryjnym lądowaniem w Nicei i interwencją policji. Syn Zenona Martyniuka opowiedział wojskowym o kulisach tamtego zdarzenia i zdradził, jakie konsekwencje poniósł po całej aferze.
Podczas rozmowy przed wojskową komisją Daniel nie unikał trudnych pytań dotyczących swojej przeszłości. Opowiedział o tym, jak z jego perspektywy wyglądała sytuacja na pokładzie, odniósł się do medialnych relacji i przyznał, że sam ma świadomość własnych błędów. W pewnym momencie padło też pytanie o cenę, jaką przyszło mu zapłacić za tamten incydent. Odpowiedź może zaskoczyć.
Daniel Martyniuk wszedł do koszar. W „Naszych w mundurach” mówi o swoim życiu
Daniel Martyniuk od dawna jest jednym z tych bohaterów polskiego show-biznesu, których nazwisko potrafi wywołać spore zamieszanie. Syn Zenona Martyniuka wielokrotnie trafiał na nagłówki za sprawą swoich zachowań, internetowych publikacji i kolejnych medialnych historii. Tym razem postanowił jednak wejść w zupełnie inną rolę. Został uczestnikiem czwartego sezonu „Naszych w mundurach”, programu TTV, w którym znane osoby mierzą się z wymagającym szkoleniem wojskowym prowadzonym przez byłych żołnierzy jednostki GROM.
Czwarta edycja wystartowała 3 października 2026 roku o godz. 22:00. W programie bierze udział dziesięciu mężczyzn, wśród nich między innymi Daniel, Jakub Rzeźniczak, Robert Karaś, Maciej Pela i Wojciech Gola. Uczestnicy muszą radzić sobie nie tylko z wysiłkiem fizycznym, ale również z presją, dyscypliną i koniecznością współpracy.
Dla Martyniuka ten format ma jednak dodatkowy wymiar. W koszarach nie da się tak łatwo uciec od własnej przeszłości. Już podczas pierwszego spotkania z komisją wojskową został zapytany o swoje życie, sukcesy, porażki i sytuacje, które szeroko komentowały media.
Daniel mówił, że ogromnym sukcesem jest dla niego przede wszystkim syn. Jednocześnie nie uciekał od trudniejszych tematów. W pewnym momencie rozmowa zeszła na głośną aferę w samolocie. I wtedy padły słowa, które pokazują, że za tamtą historią kryło się znacznie więcej niż kolejny medialny skandal. Martyniuk zdradził, co naprawdę kosztowała go ta awantura — i nie chodzi wyłącznie o pieniądze.
Zobacz też: "Złośliwy rak". Tomasz Kammel usłyszał diagnozę. Oświadczenie | Świat Gwiazd

Od piwa do awaryjnego lądowania. Daniel Martyniuk opowiedział swoją wersję
Historia rozpoczęła się podczas lotu Wizz Air z Hiszpanii do Warszawy. Sytuacja na pokładzie zrobiła się na tyle nerwowa, że samolot musiał awaryjnie lądować w Nicei, a Daniel Martyniuk został następnie wyprowadzony przez lokalną policję. Przez długi czas medialny obraz całego zdarzenia był więc bardzo jednoznaczny: kolejny skandal, kolejna awantura i kolejny raz Daniel w centrum zamieszania.
W „Naszych w mundurach” sam zainteresowany postanowił opowiedzieć, jak wyglądało to z jego perspektywy. Według jego relacji wszystko zaczęło się przy wózku pokładowym, kiedy chciał kupić dwa piwa i Coca-Colę. Stewardessa miała odmówić sprzedaży dwóch piw. Martyniuk twierdził, że początkowo był przekonany, iż jest to żart.
To polegało na tym, że stewardessa nie chciała mi sprzedać piwa. Poprosiłem o dwa piwa i Coca-Colę. Ona powiedziała, że colę może mi dać, ale dwóch piw nie. Ja na początku myślałem, że to jest żart, bo nie byłem aż tak pijany. Tam następnie ktoś powiedział: „Zamknij mordę (nie wiem, czy słowo na „k”) Martyniuczku”. I tak od słowa do słowa ze wszystkimi zaczęliśmy się tam obrażać.
Daniel uważa przy tym, że telewizyjne i internetowe relacje nie pokazywały pełnego obrazu sytuacji. Jego zdaniem w publikowanych materiałach słyszalne były przede wszystkim jego wypowiedzi, natomiast głosy innych osób zostały wycięte.
Tylko jak to było pokazane w telewizji i na różnych kanałach, to głosy innych były powycinane i tylko mnie było słychać, co nie?
Nie zmienia to jednak faktu, że finał sytuacji był bardzo poważny. Awaryjne lądowanie i interwencja policji sprawiły, że sprawa błyskawicznie stała się ogólnopolskim tematem. Sam Martyniuk dziś nie próbuje udawać, że była to drobnostka. Wręcz przeciwnie — przyznaje, że konsekwencje odczuwał długo po opuszczeniu lotniska.
Zobacz też: Dariusz Kowalski z "Plebanii" miał wypadek. Co się stało? | Świat Gwiazd
Ojciec zakręcił kurek z pieniędzmi. „Teraz mam niezły dług w banku”
Najbardziej zaskakujące wyznanie padło jednak wtedy, gdy jeden z wojskowych zapytał Daniela wprost, ile kosztowała go cała afera. Odpowiedź nie sprowadzała się do konkretnej kwoty. Martyniuk zaczął od czegoś, co — jak wynika z jego słów — bolało go znacznie bardziej niż pieniądze.
No wstyd. Największy to był wstyd. I to, że rozczarowałem rodziców i przynoszę taką hańbę. Znanemu tacie w szczególności. Wiem, że tato od tamtej pory na dobre odciął mnie od pieniędzy. Teraz mam niezły dług w banku — ujawnił.
I właśnie tutaj pojawia się odpowiedź na pytanie, co naprawdę kosztowała Daniela Martyniuka afera w samolocie. Z jego relacji wynika, że ceną były trzy rzeczy: pieniądze, relacja z ojcem oraz wstyd, który został z nim na długo. Nie podał konkretnej wysokości długu ani nie ujawnił, jaką kwotę wcześniej otrzymywał od ojca. Wiadomo natomiast, że Zenon Martyniuk miał po tamtym wydarzeniu definitywnie zakręcić synowi finansowy kurek.
Daniel nie ukrywał też przed wojskowymi, że jego problemy często mają wspólny mianownik. „To przez alkohol” — powiedział, tłumacząc, dlaczego pokazuje się czasem z najgorszej strony. Przyznał również, że jego medialna wojna była błędem.
(...) Poszedłem niepotrzebnie na wojnę z mediami. Niepotrzebnie wdawałem się w dyskusje z hejterami, całym tym złym światem, który specjalnie mnie prowokował, bo zobaczyli, że łatwo jest mnie wyprowadzić z równowagi. Ja z tej niemożności wytłumaczenia tego, że jestem inny, w końcu postanowiłem, że skoro chcecie mnie takiego, to ja taki będę. Ten zły.
To chyba najbardziej osobista część jego wyznania. Daniel przyznał, że sam zaczął grać rolę człowieka, którego wcześniej widziały w nim media. Teraz, w wojskowym programie, próbuje pokazać inną twarz. I choć nie wiadomo jeszcze, czy rzeczywiście uda mu się odciąć od dawnego wizerunku, jedno jest pewne: afera w samolocie kosztowała go znacznie więcej niż można było wyczytać z nagłówków.
