"Złośliwy rak". Tomasz Kammel usłyszał diagnozę. Oświadczenie
Tomasz Kammel publikował oświadczenie i ujawnił, że w marcu tego roku usłyszał diagnozę nowotworu złośliwego. Prezenter przeszedł leczenie i dziś ma dla swoich obserwatorów ważny apel.
Tomasz Kammel zdecydował się opowiedzieć publicznie o bardzo osobistym doświadczeniu. Jak wyznał, choroba została wykryta przypadkowo podczas badania profilaktycznego, a później wszystko potoczyło się bardzo szybko. Dziś prezenter chce przede wszystkim przekonać innych, że regularna diagnostyka może mieć ogromne znaczenie.
Tomasz Kammel ma za sobą ważne i trudne miesiące
Tomasz Kammel od lat jest jedną z najbardziej rozpoznawalnych twarzy polskiej telewizji. Przez wiele lat był związany z Telewizją Polską, gdzie prowadził między innymi „Pytanie na śniadanie” oraz liczne programy rozrywkowe. Po rozstaniu z TVP rozpoczął kolejny etap kariery i dołączył do Kanału Zero.
Prezenter nie ogranicza się dziś wyłącznie do pracy przed kamerą. Rozwija również działalność związaną z komunikacją, wystąpieniami publicznymi i szkoleniami. W ostatnim czasie pojawiał się także w kolejnych formatach internetowych i telewizyjnych, pozostając aktywny zawodowo.
Kammel od lat uchodzi również za osobę, która szczególnie dba o formę. Regularnie trenuje, zwraca uwagę na sposób odżywiania i otwarcie mówi o zdrowym stylu życia. Tym większym zaskoczeniem okazała się wiadomość, którą teraz przekazał swoim obserwatorom.
W swoim najnowszym wpisie prezenter postanowił jednak zejść z zawodowej sceny i opowiedzieć o czymś znacznie bardziej osobistym. W marcu tego roku dowiedział się, że ma raka pęcherza.
W marcu tego roku zdiagnozowano mi raka. Namierzony w pęcherzu. Złośliwy. U mnie?! — napisał.
Kammel przyznał, że diagnoza była dla niego ogromnym zaskoczeniem. Tym bardziej że — jak podkreśla — nigdy nie palił papierosów, nie pije alkoholu i prowadzi aktywny tryb życia.
W jego przypadku nie było więc mowy o oczywistym dla niego samym wyjaśnieniu. Prezenter wspomniał również, że jego ojciec przed laty chorował na ten sam rodzaj nowotworu, choć został zdiagnozowany w znacznie późniejszym wieku.

Wszystko zaczęło się od 2-milimetrowej zmiany. „Naprawdę trzeba mieć oko”
Jak wynika z relacji Kammela, cała historia rozpoczęła się od sugestii jego znajomych — profesora Łukasza Palucha i Agnieszki Wis z Doppler Instytut. Przez kilka tygodni namawiali go, aby wykonał Whole Body Scan, czyli rezonans magnetyczny całego ciała.
Prezenter początkowo nie widział szczególnego powodu, aby wykonywać takie badanie. Miało ono pomóc między innymi w lepszym dopasowaniu treningu, ale zostało potraktowane również profilaktycznie.
Kammel trafił do Piaseczna, gdzie badanie wykonała radiolog dr Magdalena Zagrodzka. Po zakończeniu lekarze pochwalili jego formę i sposób trenowania. Wtedy jednak padło jedno zdanie, które całkowicie zmieniło sytuację.
Zastanawia mnie ten 2 milimetrowy punkt w pęcherzu.
Jak się okazało, lekarz zauważył niezwykle małą zmianę. Miała zaledwie 2 mm. Kolejne badanie z kontrastem pokazało, że nie jest to przypadkowa niedoskonałość obrazu.
Kammel nie ukrywał zdziwienia. Rak pęcherza często kojarzony jest z paleniem papierosów, tymczasem prezenter podkreślił, że w swoim życiu nie wypalił ani jednego papierosa. Dodał również, że przeprowadzone u niego testy genetyczne nie wykazały skłonności do tego rodzaju choroby.
A więc jeszcze raz: jak? — zastanawiał się w swoim wpisie.
Odpowiedź, którą sam sobie udzielił, jest bardzo prosta i pozbawiona zbędnego dramatyzmu.
Rak się nie zastanawia. Po prostu nagle jest i już.
Dalsza diagnostyka nie pozostawiła już wątpliwości. Po dwóch dniach Kammel przeszedł cystoskopię, podczas której lekarze mogli dokładnie obejrzeć wnętrze pęcherza.
Potwierdzono obecność zmiany nowotworowej, ale na szczęście jej stopień złośliwości był najniższy.
Nie minęły kolejne trzy dni, a prezenter był już po operacji. Zabieg przeprowadził dr Przemysław Zugaj. Kammel nie musiał przechodzić chemioterapii, ponieważ tak wczesne stadium choroby nie wymagało takiego leczenia.
„Jest czysto”. Tomasz Kammel zdradził, dlaczego opowiedział o chorobie
Po operacji przyszedł czas na kontrolę. Kammel miał po trzech miesiącach ponownie zgłosić się na cystoskopię, aby sprawdzić, czy nie pojawiła się wznowa. Pod koniec czerwca przeszedł badanie kontrolne. Wynik był dobry.
Zrobiłem to pod koniec czerwca. Jest czysto.
Mogłoby się wydawać, że na tym historia powinna się skończyć. Kammel postanowił jednak opowiedzieć o wszystkim publicznie. I zrobił to z bardzo konkretnego powodu.
Chce zachęcić innych do badań.
Prezenter podkreśla, że nie chodzi o popadanie w przesadę i ciągłe wykonywanie badań. Chodzi o to, aby nie ignorować profilaktyki i korzystać z dostępnych możliwości diagnostycznych.
Nie wiem, co byłoby u mnie, gdybym nosił w sobie tego dziada przez kolejne trzy miesiące — przyznał.
Kammel zwrócił również uwagę, że nie każdy musi wydawać duże pieniądze na prywatną diagnostykę. W swoim wpisie przypomniał o bezpłatnych badaniach profilaktycznych, z których — jego zdaniem — korzysta zdecydowanie zbyt mało osób.
Zapowiedział także, że przygotowuje na ten temat felieton dla Kanału Zero.
Prezenter podziękował wszystkim osobom, które uczestniczyły w jego leczeniu i diagnostyce. Wymienił dr Magdalenę Zagrodzką z Instytutu Quadia, dr. Przemysława Zugaja ze Szpitala Św. Anny w Piasecznie, profesora Łukasza Palucha oraz Agnieszkę Wis z Doppler Instytut.
Cała historia Kammela zakończyła się więc szczęśliwie, ale prezenter nie chce, by jego przypadek został potraktowany wyłącznie jako ciekawostka ze świata gwiazd. Najważniejsze jest dla niego to, aby jego doświadczenie skłoniło choć jedną osobę do wykonania badań.
Jeśli choć jedna osoba pójdzie na badania po przeczytaniu tego posta i na czas wykryje u siebie niepożądane zmiany — to było warto się tym podzielić.
I właśnie ten przekaz wydaje się najważniejszą częścią jego publicznego wyznania. Nie zawsze da się przewidzieć chorobę, ale czasem można ją wykryć odpowiednio wcześnie.