Wiemy, jak mieszka Maja Chwalińska. Tylko na takie warunki mogła sobie pozwolić
Po paryskim śnie przyszło zderzenie z codziennością. Maja Chwalińska zachwyciła kibiców fenomenalnym występem we French Open i niespodziewanie zameldowała się w finale prestiżowego turnieju. Gdy emocje już opadły, na jaw wyszedł zaskakujący szczegół z życia tenisistki — mimo wielkiego sukcesu na kortach na co dzień mieszka w niewielkim mieszkaniu, daleko od luksusów, z którymi często kojarzone są gwiazdy sportu.
Maja Chwalińska zachwyciła w Paryżu
Jeszcze kilka tygodni temu Maja Chwalińska była zawodniczką rozpoznawalną przede wszystkim w środowisku tenisowym. Wszystko zmieniło się podczas tegorocznego French Open. Polka rozpoczęła turniej od kwalifikacji, a później napisała historię, jakiej w Paryżu wcześniej nie było. Po raz pierwszy zawodniczka, która musiała przebijać się przez eliminacje, dotarła aż do finału turnieju.
Droga 24-latki do decydującego meczu była imponująca. Na kortach Rolanda Garrosa pokonała między innymi Qinwen Zheng, mistrzynię olimpijską z Paryża, a także Elise Mertens, Marię Sakkari, Dianę Parry, Annę Kalinską i Dianę Sznajder. Każde kolejne zwycięstwo sprawiało, że zainteresowanie Polką rosło nie tylko wśród kibiców tenisa.
Serię wygranych zatrzymała dopiero Mirra Andriejewa, która pokonała Chwalińską w finale 6:3, 6:2. Mimo porażki był to największy sukces w dotychczasowej karierze polskiej tenisistki. Awans do finału sprawił, że nazwisko Chwalińskiej zaczęło pojawiać się na czołówkach sportowych serwisów, a jej występy stały się jednym z najgłośniejszych tematów tegorocznego Roland Garros.

To tak mieszka Maja Chwalińska
Sportowy sukces nie oznacza jednak, że życie tenisistki poza kortem przypomina rzeczywistość znaną z okładek magazynów. Jak podał portal Sportowe Fakty WP, Maja Chwalińska mieszka w 25-metrowym mieszkaniu w jednym z bloków w Bielsku-Białej. To właśnie tam przygotowywała się do najważniejszego turnieju w swojej karierze.
Tylko na takie było ją stać, bo dotychczas w zawodowym tenisie zarobiła nieco ponad 800 tysięcy euro, a zdecydowaną większość tych pieniędzy pochłonęły przeloty i udział w kolejnych turniejach" — czytamy.
Według informacji serwisu wybór takiego lokum nie był przypadkowy. Tenisistka dopiero niedawno zdobyła prawo jazdy, dlatego przez długi czas na treningi docierała pieszo. Kluczowe było więc położenie mieszkania, a nie jego metraż czy standard.
Mieszkanie znajduje się zaledwie kilkaset metrów od kortów klubu BKT Advantage Bielsko-Biała, gdzie zawodniczka trenuje na co dzień. Dzięki temu mogła szybko i wygodnie docierać na zajęcia. W czasie, gdy budowała swoją pozycję w zawodowym tenisie, liczyły się przede wszystkim warunki pozwalające skoncentrować się na treningach i regularnej pracy. Dopiero później przyszły wyniki, które zwróciły uwagę szerokiej publiczności.
Zobacz także
"Polacy wykupują jak szaleni. W 2026 wstyd nie mieć w kuchni"
Co Chwalińska zrobi z zarobionym majątkiem
Finał French Open przyniósł Chwalińskiej nie tylko sportowy rozgłos, ale również ogromne pieniądze. Za sam awans do finału tegorocznego Roland Garros Polka otrzymała 1,4 mln euro brutto, co w przeliczeniu daje blisko 6 mln złotych. To kwota, która diametralnie zmienia sytuację finansową zawodniczki.
Nawet po odliczeniu podatków tenisistka będzie mogła dysponować bardzo dużymi środkami. Dla zawodowych sportowców sukcesy w turniejach wielkoszlemowych mają znaczenie nie tylko rankingowe, ale również finansowe. Awans do finału jednego z najważniejszych turniejów świata oznacza wejście na zupełnie inny poziom zarobków.
Sama Chwalińska dała jednak do zrozumienia, że nie zamierza przeznaczyć wywalczonych pieniędzy na kosztowne zachcianki. Mimo ogromnej nagrody finansowej nie zapowiada rewolucji w swoim życiu. W centrum uwagi pozostaje przede wszystkim tenis i dalszy rozwój kariery. Po historycznym występie w Paryżu przed 24-letnią zawodniczką otwierają się nowe możliwości, ale na razie najgłośniej mówi się o tym, jak spektakularną drogę przeszła od kwalifikacji aż do finału French Open.
Pewnie coś sobie kupię, ale szczerze — nie mam jeszcze nic szczególnego. Na pewno będę chciała jeszcze zainwestować w siebie i swój tenis. Podpytam trenera Maćka, jak mogę sobie pomóc, jakiś sprzęt może. Myślę, że to będzie taki priorytet dla mnie na ten moment — powiedziała po finale
KONIECZNIE OBEJRZYJ. BYŁY ZNANY SIATKARZ O UPADKACH, DEPRESJI I DEMONACH PRZESZŁOŚCI