"Wyszło z badań, że mam raka". Przejmujące wyznanie Marty Nieradkiewicz
Marta Nieradkiewicz zdecydowała się opowiedzieć o jednym z najbardziej wstrząsających momentów swojego życia. W rozmowie na antenie TVN24 aktorka wróciła pamięcią do chwili, która sprawiła, że musiała spojrzeć na swoje zdrowie zupełnie inaczej. Jej słowa mocno wybrzmiały w czasie Różowego Października.
42-letnia aktorka pojawiła się w studiu razem z Moniką Olejnik. Obie kobiety mają za sobą doświadczenia związane z chorobą nowotworową i zgodnie podkreślały, jak ogromne znaczenie ma profilaktyka. Ich rozmowa szybko zamieniła się w bardzo osobiste świadectwo, ale też ważny apel do kobiet, by nie odkładały badań na później.
Różowy Październik. Gwiazdy coraz głośniej mówią o swoich diagnozach
Październik od lat jest miesiącem świadomości raka piersi, a charakterystyczna różowa wstążka stała się symbolem profilaktyki, badań i solidarności z osobami mierzącymi się z chorobą. W Polsce właśnie w tym czasie szczególnie dużo mówi się o samobadaniu piersi, mammografii, USG oraz reagowaniu na niepokojące sygnały. Tegoroczne akcje również mocno stawiają na przekaz, by nie odkładać własnego zdrowia na później.
Coraz więcej znanych osób decyduje się przy tym mówić o własnych doświadczeniach. Gwiazdy nie ukrywają już diagnoz, leczenia i trudnych emocji, a ich historie mają jeden wspólny mianownik: zachęcić innych do kontrolowania swojego zdrowia. W ostatnich dniach głośno zrobiło się między innymi o Monice Pikule, która opowiedziała o walce z nowotworem piersi. Aktorka wykorzystała Różowy Październik, by zachęcać zarówno kobiety, jak i mężczyzn do badań. Jak podkreślała, jeśli ktoś dzięki jej historii pójdzie na mammografię albo USG, będzie to dla niej powód do radości.
Swoją historią podzielił się również Tomasz Kammel. Prezenter ujawnił, że przypadkowo wykryto u niego niewielką zmianę nowotworową w pęcherzu, a później przeszedł dalszą diagnostykę i leczenie operacyjne. Jego historia również stała się apelem o czujność i regularne kontrole.
Właśnie na tym tle szczególnie mocno wybrzmiały słowa Marty Nieradkiewicz i Moniki Olejnik. Obie postanowiły opowiedzieć o doświadczeniach, o których zwykle trudno mówić spokojnie i bez emocji.

Marta Nieradkiewicz usłyszała, że powinna iść do onkologa. „Poczułam wagę sytuacji”
Marta Nieradkiewicz należy do grona aktorek, które od lat konsekwentnie budują swoją pozycję zarówno w kinie, telewizji, jak i teatrze. Urodzona w Łodzi artystka ukończyła Wydział Aktorski PWSFTviT w Łodzi, a widzowie kojarzą ją między innymi z „Płynących wieżowców”, „Dzikich róż”, „Lęku”, „Paktu” czy serialu „Wielka woda”. Za swoją pracę otrzymała liczne nagrody i nominacje, w tym nagrodę za drugoplanową rolę kobiecą w „Płynących wieżowcach” na Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni.
Tym razem jednak nie rozmawiała z widzami o premierze, nagrodach czy kolejnej roli. W TVN24 opowiedziała o własnym doświadczeniu związanym z rakiem piersi. Jak wynika z rozmowy, początkowo sama nie dopuszczała do siebie najgorszego scenariusza. Wszystko zaczęło się od badania, które miało być przecież elementem dbania o zdrowie. Dopiero słowa personelu medycznego sprawiły, że sytuacja nabrała zupełnie innego ciężaru.
Aktorka wspominała, że początkowo nie rozumiała, dlaczego miałaby natychmiast zgłosić się do konkretnego specjalisty. Dopiero gdy padło słowo „onkolog”, dotarło do niej, że sprawa jest znacznie poważniejsza, niż chciała w pierwszej chwili zakładać.
Kiedy poszłam na USG i okazało się, że natychmiast muszę się zgłosić do lekarza, to też był taki moment, w którym sobie pomyślałam, ale do jakiego lekarza? Do internisty? I dopiero jak usłyszałem: "nie proszę pani, do onkologa", to poczułem wagę sytuacji – powiedziała Marta Nieradkiewicz.
Jej wyznanie pokazuje, jak szybko zwykła wizyta kontrolna może zmienić perspektywę. Jednocześnie aktorka nie chciała zatrzymać się wyłącznie na własnej historii. Wspólnie z Moniką Olejnik wykorzystała tę rozmowę, by przypomnieć, że badania nie powinny być odkładane „na później”.
Zobacz też: Niewyobrażalna radość w życiu Cichopek i Kurzajewskiego. Wreszcie się doczekała | Świat Gwiazd
Monika Olejnik też zna ten strach. „Myślałam, że to jest pomyłka”
W studiu Marcie Nieradkiewicz towarzyszyła Monika Olejnik, która sama ma za sobą doświadczenie związane z rakiem piersi. Dziennikarka nie musiała więc tłumaczyć, jak wygląda moment, w którym wyniki badań nagle przestają być zwykłym medycznym dokumentem, a zaczynają wywracać codzienność do góry nogami. W rozmowie obie kobiety znalazły wspólny język, bo każda z nich zna emocje towarzyszące diagnozie.
Olejnik opowiedziała o chwili, kiedy odebrała wyniki rezonansu. Pierwszą reakcją było niedowierzanie. Dziennikarka przyznała, że przez moment była przekonana, iż doszło do pomyłki i dokumenty, które trzyma w rękach, nie mogą dotyczyć jej. To bardzo ludzka reakcja — szczególnie wtedy, gdy człowiek absolutnie nie jest przygotowany na to, co za chwilę przeczyta lub usłyszy.
Ja zrobiłam rezonans, w którym właśnie wyszło z badań, że mam raka i nie wierzyłam, że to są moje badania. Myślałam, że to jest pomyłka, jak czasami zdarza się w filmie, ale też w rzeczywistości – mówiła Monika Olejnik.
Wspólne wystąpienie obu kobiet szybko stało się czymś więcej niż rozmową o chorobie. To był przede wszystkim apel o czujność i regularne badania. Wczesne wykrycie nieprawidłowości ma ogromne znaczenie dla dalszego postępowania, a lekarze od dawna przypominają, że nie warto czekać na wyraźne objawy.
Pod materiałem pojawiły się komentarze widzów, którzy docenili szczerość obu kobiet i ich decyzję, by mówić o trudnych doświadczeniach publicznie:
Dziękuję wam za to, że dzielicie się swoją historią i namawiacie do badań – napisała jedna z osób.
Trzeba o tym mówić. Ja zachorowałam mając 33 lata. Dziś mam 36 – dodała kolejna komentująca.
Dziękuję, że o tym mówicie. To takie bardzo ważne, żeby uświadamiać kobiety o regularnych badaniach – czytamy w następnym komentarzu.
Moim zdaniem, należy na każdym kroku przypominać o badaniach i ochronie własnego i bliskich zdrowia – podsumowała jedna z widzek.
Historie Marty Nieradkiewicz i Moniki Olejnik pokazują, że za każdą diagnozą stoi przede wszystkim człowiek, jego emocje i nagle zmieniająca się codzienność. A ich apel jest prosty: nie czekajmy z badaniami.