Aktorka zarzuca Biance kłamstwo. Jest oburzona po tym, co powiedziała żona Chajzera
Bianka Chajzer opowiedziała w podcaście męża o swoim występie w „Ukrytej prawdzie” i zdradziła, ile dostała za pracę na planie. Jej słowa wywołały ostrą reakcję aktorki Marleny Ługowskiej, która zakwestionowała podaną kwotę.
Żona Filipa Chajzera nie spodziewała się chyba, że niewinna rozmowa o telewizyjnym epizodzie wywoła aż takie zamieszanie. Marlena Ługowska, która sama zna realia pracy przy tego typu produkcjach, otwarcie podważyła opowieść Bianki o wynagrodzeniu. Poszło o kilka tysięcy złotych i — jak przekonuje aktorka — o obraz całej branży.
Bianka Chajzer i Filip Chajzer coraz śmielej pokazują wspólne życie. Wcześniej wyszła na jaw jej przygoda z „Ukrytą prawdą”
Bianka Chajzer jeszcze niedawno była szerzej znana przede wszystkim jako partnerka, a następnie żona Filipa Chajzera. Po ślubie sytuacja szybko się jednak zmieniła. 20-latka coraz częściej pojawia się publicznie u boku prezentera, a wspólny podcast małżonków stał się miejscem, w którym zdradzają kolejne szczegóły ze swojego życia. Para nagrała dotąd dwa odcinki, w których opowiada o swojej relacji, codzienności i doświadczeniach związanych z życiem w blasku fleszy.
Przy okazji działalności w podcaście wyszła na jaw jeszcze jedna rzecz z przeszłości Bianki. Internauci odkryli, że żona Filipa Chajzera pojawiła się w „Ukrytej prawdzie”. Chodzi o odcinek, w którym wcieliła się w Martę, młodą kobietę mającą ambicje związane z internetem. Epizod został wyemitowany w 2025 roku.
Sama Bianka później opowiedziała o kulisach swojego udziału w produkcji. Jak wynika z jej relacji, na plan trafiła za pośrednictwem agencji castingowej, a udział w programie nie ograniczył się do jednego dnia. Spędziła tam około trzech dni zdjęciowych.
W rozmowie z Filipem temat zszedł również na pieniądze. Prezenter dopytywał żonę o to, ile otrzymała za udział w produkcji. Bianka początkowo nie chciała podawać konkretnej kwoty, jednak ostatecznie ją zdradziła. Według jej relacji za trzy dni zdjęciowe otrzymała 5 tysięcy złotych.
Filip Chajzer zareagował na tę informację z wyraźnym zaskoczeniem. Kwota zrobiła wrażenie również na części internautów, którzy zaczęli komentować, ile można zarobić przy produkcji tego typu.
I właśnie wtedy do dyskusji wkroczyła Marlena Ługowska. Aktorka, która sama ma doświadczenie z pracą przy „Ukrytej prawdzie”, postanowiła publicznie odnieść się do słów Bianki. Jej komentarz był zdecydowanie mniej entuzjastyczny niż opowieść żony prezentera.
Zobacz też: Polska - Rumunia. Robert Lewandowski pokonał bramkarza Legii | Świat Gwiazd

Aktorka reaguje na słowa Bianki. „Kwota, która tu pada, to jest jedna wielka abstrakcja”
Do wypowiedzi Bianki postanowiła odnieść się Marlena Ługowska, aktorka mająca własne doświadczenia z pracą przy „Ukrytej prawdzie”. W opublikowanym nagraniu nie owijała w bawełnę i zakwestionowała wysokość stawki, o której opowiadała żona Filipa Chajzera.
Ługowska zaznaczyła, że wynagrodzenia mogą się różnić w zależności od doświadczenia, wykształcenia czy rodzaju roli. Jej zdaniem jednak w przypadku codziennych, budżetowych produkcji istnieją określone widełki, od których trudno tak znacząco odbiegać.
Nie jest tajemnicą, że sama tam zagrałam, więc mogę się odnieść jako osoba z pierwszej ręki. Kwota, która tu pada, to jest jedna wielka abstrakcja. Oczywiście, stawki aktorskie często zależą od tego, czy jesteś aktorem zawodowym po szkole, czy jesteś aktorem grającym, ale bez dyplomu, czy jesteś po prostu epizodystą. Natomiast w takich produkcjach budżetowych, codziennych, właśnie jak UP, raczej te widełki cenowe są stałe i mało kiedy odbiegają od normy — zaznaczyła.
Aktorka postanowiła również przywołać przykład swojej znajomej z branży. Jak opowiadała, chodzi o osobę z dużym doświadczeniem zawodowym, po Akademii Teatralnej, z dorobkiem teatralnym i reżyserskim.
Miałam kiedyś taką koleżankę, która ma wieloletnie doświadczenie, grała w wielu produkcjach, oczywiście jest po AT, więc ma dyplom ukończenia. Do tego gra w jednym z najlepszych teatrów w Polsce, reżyseruje, więc top. I wynegocjowała sobie nieco lepszą stawkę, no ale ona nie sięgała do tych pięciu koła za trzy dni — wyjaśniła Ługowska.
Tym samym aktorka dała jasno do zrozumienia, że kwota podana przez Biankę wydała jej się niezgodna z realiami, które sama zna z pracy na planie. Nie chodziło jej jednak wyłącznie o pieniądze.
Ługowska zwróciła uwagę, że osoby spoza branży mogą potraktować taką wypowiedź jako punkt odniesienia i uznać, że aktorstwo w paradokumentach jest szybkim sposobem na całkiem pokaźny zarobek.
Jej zdaniem rzeczywistość wygląda zupełnie inaczej. Dlatego postanowiła zabrać głos, zamiast pozostawić wypowiedź Bianki bez komentarza.
Zobacz też: Nie żyje Zbigniew Grabowski. Tragiczne informacje obiegły Polskę | Świat Gwiazd
Marlena Ługowska nie kryje emocji. Zarzuca Biance wprowadzanie ludzi w błąd
Najmocniejsza część wypowiedzi aktorki dotyczyła jednak nie samej kwoty, lecz tego, jakie wrażenie może wywołać taka opowieść u osób, które dopiero myślą o pracy w zawodzie. Ługowska stwierdziła, że podobne informacje mogą przedstawiać realia pracy aktorów w sposób, który jej zdaniem jest daleki od prawdy.
Aktorka podkreśliła, że problemem nie jest samo wynagrodzenie Bianki, lecz przekaz, jaki płynie z publicznego opowiadania o takich zarobkach. Jej zdaniem ktoś, kto nie zna branży, może uznać, że trzy dni na planie wystarczą, aby zarobić kwotę porównywalną z miesięczną pensją wielu Polaków.
Denerwuje mnie takie szerzenie deepfake'ów i kłamstw w internecie na temat naszego zawodu. Szczególnie teraz, kiedy jest forsowana ustawa o dopłatach socjalnych dla artystów, którzy poświęcają całe swoje życie, żeby dawać ludziom rozrywkę. I oni chcą pracować, ale nie mogą, bo nie ma dla nich pracy. I jeżeli teraz ktoś słyszy, że w „Ukrytej prawdzie” możesz w trzy dni zarobić pięć koła, czyli więcej niż średnia pensja miesięczna, co ktoś sobie pomyśli?: „schowaj swoją dumę i idź zagraj w „Ukrytej prawdzie” — grzmiała.
Na tym Ługowska nie zakończyła. Aktorka jeszcze raz wróciła do konkretnej kwoty i bardzo stanowczo przedstawiła swoje stanowisko dotyczące stawek przy produkcji.
Więc chcę powiedzieć, że 1600 zł za dzień zdjęciowy w takim serialu budżetowym, jak „Ukryta prawda”, codziennym, to jest abstrakcja, to jest niemożliwe (...) Tyle się nie zarabia w „Ukrytej prawdzie”. Jest to dużo, dużo, dużo mniej — podsumowała.
W ten sposób wypowiedź Bianki Chajzer doczekała się publicznej odpowiedzi osoby, która sama pracowała przy produkcji. Ługowska nie przedstawiła jednak dokumentów potwierdzających konkretną stawkę Bianki — odniosła się do niej na podstawie własnej wiedzy i doświadczeń z branży.
Sama Bianka, mówiąc o swoich zarobkach w podcaście, przedstawiła 5 tysięcy złotych jako kwotę, którą miała otrzymać za trzy dni zdjęciowe. Na razie to właśnie te dwie relacje stoją naprzeciw siebie.
Jedno jest pewne: opowieść o kilku dniach na planie i wynagrodzeniu w wysokości 5 tysięcy złotych rozpętała dyskusję, której Bianka Chajzer raczej nie mogła przewidzieć. Zamiast krótkiej anegdoty o pierwszym telewizyjnym doświadczeniu zrobiła się rozmowa o pieniądzach, stawkach i realiach pracy aktorów.
