Białorusinka podsumowała Maję Chwalińską. Zobaczyła, jak gra i nie mogła dłużej milczeć
Sabalenka zobaczyła, jak gra Chwalińska. Oto jej komentarz, który lotem błyskawicy obiegł sportowy świat, wywołując lawinę dumy nad Wisłą. Na paryskich kortach, gdzie turniejowe emocje regularnie sięgają zenitu, a kapryśna publiczność potrafi skutecznie złamać niejedną obiecującą karierę, narodziła się właśnie zupełnie nowa jakość.
Maja Chwalińska zachwyca na korcie w Paryżu
Aryna Sabalenka, dwukrotna triumfatorka US Open oraz Australian Open, zdaje się wiedzieć o reprezentantce Polski nadzwyczaj dużo. Białorusinka przyznała, że z uwagą śledziła późniejsze etapy meczów Polki, a nawet miała okazję podejrzeć jej codzienne treningi. Według liderki rankingu, czerwona paryska mączka idealnie współgra ze stylem Mai. Sabalenka z uznaniem wyliczała atuty Chwalińskiej: doskonałe poruszanie się po korcie, spryt, świetną defensywę oraz rzadką umiejętność płynnej zmiany rytmu. Francuska rywalka, Diane Parry, nie miała pojęcia, jak przedrzeć się przez tę zaporę mądrej gry, ulegając Polce 3:6, 2:6.
„To prawdziwa wojowniczka. Zagrała świetny tenis” – zawyrokowała Sabalenka, wieszcząc Mai szybki awans do ścisłej światowej czołówki.
Polka trzymała nerwy na wodzy
Te zachwyty smakują jeszcze lepiej, gdy uświadomimy sobie, w jak trudnych warunkach Polka musiała to zwycięstwo wyszarpać. Mecz z Francuzką był już jej siódmym pojedynkiem w turnieju, jako że Maja przebijała się dzielnie przez sito eliminacji. Na trybunach miejscowi kibice robili absolutnie wszystko, by zdeprymować naszą tenisistkę głośnym dopingiem dla swojej rodaczki.
Chwalińska jednak nie spuściła z tonu i nie zaczęła seryjnie popełniać błędów. Pokazała niesamowitą odporność psychiczną, na którą rywalka po prostu nie znalazła odpowiedzi.
Maja Chwalińska to następczyni Igi Świątek?
Gdzie kryje się sekret tej imponującej niewzruszoności? Maja Chwalińska podchodzi do swoich sukcesów z rozbrajającym, dojrzałym spokojem i ujmującym uśmiechem. Zamiast sztucznego pompowania emocjonalnego balonika, wybiera chłodną głowę i akceptację własnych, ludzkich słabości. Sama przyznaje, że stres przed meczem jest rzeczą zupełnie naturalną – kluczem jest to, by go przytulić i nie pozwolić mu na wewnętrzne wyniszczenie.
Mając wokół siebie mądrych, wspierających ludzi oraz odnajdując w sobie czystą radość z gry, Polka udowadnia, że wielkie turnieje wygrywa się przede wszystkim spokojem. Z taką filozofią i takim wsparciem z samego szczytu, o przyszłość polskiego tenisa możemy być całkowicie spokojni.