Chwalińska ujawniła, co powiedziała jej Świątek. "Jeśli się nie zakwalifikuję, to Cię zab*ję"
Występ Igi Świątek w turnieju WTA 1000 w Wuhan zakończył się na etapie półfinału, co wywołało również rozmowy o jej szansach na udział w WTA Finals. Po przegranym spotkaniu polska tenisistka pozwoliła sobie na żart, w którym wspomniała o swojej przyjaciółce. Do tej sytuacji wróciła później Maja Chwalińska, która opowiedziała mediom, jak wyglądała ich rozmowa. Jej relacja rzuciła nowe światło na kulisy wymiany zdań między zawodniczkami.
Maja Chwalińska sprawiła ogromną niespodziankę, pokonując Igę Świątek i awansując do finału turnieju WTA 1000 w Wuhan. Polka stanie przed szansą na zdobycie cennego trofeum. Jej rywalką będzie Sonay Kartal. Finałowe starcie zaplanowano na niedzielę na godz. 12:30 czasu środkowoeuropejskiego.
Chwalińska postawiła na defensywę
Kluczowym elementem spotkania okazała się nieustępliwa gra Chwalińskiej w defensywie. Zwyciężczyni polskiego pojedynku podkreśliła, że długie wymiany zmuszały Świątek do dużego wysiłku fizycznego. Rywalka musiała szukać sposobów na przełamanie obrony przeciwniczki, a sytuacja na korcie stawała się coraz trudniejsza.
Na pewno mam motywację. Czuję, że gram dobrze i to był udany tydzień. Dobrze czuję piłkę, więc zagram, odpocznę, a potem pojadę do Ningbo (na turniej rangi WTA 500 - przyp. red.) i zobaczę, jak mi pójdzie. Ale szczerze mówiąc, to bez znaczenia. Mogę też po prostu iść na dłuższe wakacje - przyznała
Przełom nastąpił pod koniec pierwszego seta. Świątek prowadziła 5:3 i miała piłki setowe, ale nie zdołała zamknąć partii. Chwalińska odrobiła straty i doprowadziła do wyrównania. Przy stanie 6:5 dla Polki doszło do przerwy medycznej. Raszynianka zgłosiła problemy z mięśniem czworogłowym uda, co przerwało rywalizację w ważnym momencie meczu.
Naprawdę walczyłam o każdą pojedynczą piłkę. Uważam, że to było decydujące, ponieważ musiała włożyć dodatkowy wysiłek. Mam wielką nadzieję, że wkrótce wszystko będzie z nią w porządku - podkreśliła 25-letnia Chwalińska.
Zobacz także: Imponująca emerytura Urszuli Brzezińskiej-Hołowni po 15 latach pracy. Takie sumy dostają wojskowi

Świątek walczyła mimo problemów
W drugim secie dolegliwości Świątek nie ustępowały. Problemy fizyczne coraz wyraźniej wpływały na przebieg spotkania, a z boksu tenisistki padły jednoznaczne słowa. Mimo trudności była liderka światowego rankingu zdecydowała się kontynuować grę.
Możesz wziąć jeszcze dwa paracetamole, jak chcesz. Spróbuj ze trzy razy, uderzaj z pierwszej piłki, a jak nie, to kończ, nie ma sensu. Szkoda zdrowia. Mamy czas, żebyś się zregenerowała - sugerował trener
Chwalińska wykorzystała sytuację i nie pozwoliła rywalce wrócić do meczu. Druga partia zakończyła się wynikiem 6:1, co przypieczętowało awans do finału. Po spotkaniu zwyciężczyni przytoczyła reakcję Świątek, swojej bliskiej przyjaciółki. Szczegóły tej wymiany zdań stały się jednym z tematów rozmów po polskim półfinale.
Zobacz także: Daniel Martyniuk znowu rozrabia. Pokazał zdjęcie kobiety, są też screeny
To Świątek powiedziła do Chwalińskiej
Maja Chwalińska sprawiła niespodziankę w turnieju WTA 1000 w Wuhan. Polka pokonała Igę Świątek w półfinale i wywalczyła awans do meczu o tytuł. Po spotkaniu opowiedziała mediom o reakcji swojej przeciwniczki, z którą łączy ją bliska przyjaźń. W niedzielę o godzinie 12:30 czasu środkowoeuropejskiego Chwalińska zmierzy się z Sonay Kartal. Stawką będzie końcowy triumf w chińskiej imprezie.
Mam nadzieję, że się zakwalifikuje. Właściwie powiedziała mi: "Wiesz, jeśli się nie zakwalifikuję, to cię zabiję". Nie, wszystko jest w porządku - wyjawiła Chwalińska
Zwycięstwo Chwalińskiej przyszło w trudnych okolicznościach. Świątek miała problemy zdrowotne, które utrudniały jej grę w końcowej fazie spotkania. Mimo to pozostała na korcie do ostatniej piłki. Dla sześciokrotnej mistrzyni wielkoszlemowej porażka oznaczała jednocześnie koniec rywalizacji o finał turnieju w Wuhan.