Co stanie się z pieniędzmi po zbiórce? Mama Łatwoganga mówi wprost
Podczas głośnej, charytatywnej transmisji na żywo u Łatwoganga niespodziewanie głos zabrała jego mama, wywołując spore poruszenie wśród widzów. W emocjonalnym wystąpieniu zdradziła, co czuje wobec całej akcji oraz uchyliła rąbka tajemnicy na temat tego, jak w najbliższym czasie zostaną rozliczone zebrane środki.
Łatwogang uruchomił historyczną transmisję
Łatwogang rozpoczął dziewięciodniową transmisję na żywo, której celem jest wsparcie Fundacji Cancer Fighters pomagającej dzieciom chorym na nowotwór. Akcja od początku została ustawiona bardzo jasno: liczy się konkretny efekt, a nie dekoracja. W tle nieprzerwanie leci utwór „Ciągle tutaj jestem (diss na raka)”, nagrany przez Bedoesa i 11-letnią Maję. To właśnie ten numer stał się impulsem do zorganizowania całego wydarzenia.
Sama piosenka nie jest tylko dodatkiem do transmisji. W tym przypadku to ona wyznaczyła kierunek akcji i nadała jej charakter. Maja, która trzeci raz zmaga się z ostrą białaczką szpikową, pojawia się tu jako współautorka utworu, a nie tło całej historii. Łatwogang postawił na formę, która ma przyciągać uwagę przez wiele dni, ale bez rozpraszania celu zbiórki.
Obecnie zbiórka przekroczyła 200 milionów.
Mama Łatwoganga wkroczyła do akcji
Po godz. 16.00 do kamery została zaproszona mama Łatwoganga, która na co dzień pracuje jako księgowa w Budimexie. To istotny szczegół, bo właśnie Budimex wpłacił na zbiórkę ponad 2,5 mln zł. W trakcie transmisji kobieta opowiedziała o swoich emocjach związanych z akcją i odniosła się do tego, jak wygląda jej udział w całym przedsięwzięciu.
Bardzo się cieszę, że tak duża kwota została zebrana na te dzieciaki i jestem naprawdę strasznie szczęśliwa. Bardzo mocno wspierałam tę akcję i bardzo się cieszę, że tyle pieniędzy zebraliśmy. Jest to naprawdę ogromna kwota. Te dzieciaki... cieszę się, że będą mogły dostać tę pomoc, którą powinny mieć, że dostaną tyle sprzętu
Jej obecność nie była przypadkowa. W materiale mocno wybrzmiało, że za działaniem stoją nie tylko internet i zasięgi, ale też konkretni ludzie, którzy mają wpływ na organizację i rozliczenie środków. Łatwogang nie ukrywał przy tym, że jest pod wrażeniem zaangażowania swojej mamy. To było widoczne w sposobie, w jaki mówił o jej roli podczas zbiórki.
Mama też ogólnie od dziewięciu dni codziennie pracuje nad akcją, robi wielkie rzeczy tutaj i moja mama jest zdecydowanie bardziej zasłużona niż ja i gdyby jej tutaj nie było, to byśmy na pewno nie byli na tym etapie. Wielkie serducho ode mnie dla mojej własnej mamy" — powiedział.
Sprawdź także: Tyle już zebrano na zbiórkę dla dzieci. Ta kwota jest oszałamiająca. Prawdziwy rekord świata. To jednak nie koniec!
Pieniądze trafią do fundacji
W trakcie transmisji padła też najważniejsza informacja: co stanie się z pieniędzmi po zakończeniu zbiórki. Mama Łatwoganga wyjaśniła, jaki będzie dalszy los funduszy zgromadzonych podczas akcji. To ważny element, bo przy takich wydarzeniach widzowie zwykle zwracają uwagę nie tylko na emocje, ale też na to, dokąd dokładnie trafią środki.
Rozmawiałam z prezesem fundacji, będzie bardzo dobrze to rozliczone, będzie powołana komisja i to komisja onkologów, która zajmie się, co kupić, jaki sprzęt, jak pomóc naprawdę tym dzieciakom" — mówiła.
Cała akcja została zbudowana wokół wsparcia dzieci chorych na nowotwór, więc kierunek wydatkowania pieniędzy był od początku powiązany z działalnością Fundacji Cancer Fighters.
To nie będą pieniądze wydane na marne, to będzie realna piękna pomoc dla tych dzieciaków, a w ogóle uważam, że cała ta akcja była ogromnym wsparciem dla dzieci. Świat jak się zjednoczył, to też ma znaczenie dla dzieciaków. Dzieciaki czują tę siłę, jaka jest w nas, w ludziach, żeby pomagać — dodała
Łatwogang od początku prowadzi transmisję w sposób, który ma utrzymać uwagę przez kolejne dni, ale najważniejsze pozostaje jedno: zebrane środki mają wesprzeć fundację i jej działania. Sama obecność mamy w studiu, jej zawodowe doświadczenie i wypowiedź o pieniądzach po zbiórce porządkują całą akcję. Widz dostaje jasny komunikat, bez ozdobników i bez dopisywania czegokolwiek ponad to, co rzeczywiście zostało powiedziane.
Sprawdź także: Ania i Robert Lewandowscy wpłacili niewyobrażalną kwotę na zbiórkę. Ten gest chwyta za serce
Warto zauważyć, że w podobnym tonie wypowiadał się Bedoes, który powiedział wprost, że każda złotówka trafi do potrzebujących i żadna prowizja nie zostanie przez nikogo pobrana.
KONIECZNIE OBEJRZYJ. Poruszający i mocny wywiad o DEPRESJI znanego aktora z Tańca z Gwiazdami