Zapłakana Kaczorowska przekazała wieści. To musiało się tak skończyć. Rogacewicz nie milczał
Sobotni wieczór przyniósł w mediach społecznościowych emocjonalny wpis, który szybko przyciągnął uwagę fanów Agnieszka Kaczorowska. Aktorka i tancerka, znana szerokiej publiczności z serialu „Klan”, podzieliła się refleksją, w której nie zabrakło wspomnień. W tle pojawił się Marcin Rogacewicz.
Agnieszka Kaczorowska i Marcin Rogacewicz po „Tańcu z gwiazdami”
Historia, do której wróciła Agnieszka Kaczorowska w sobotnim wpisie, zaczęła się w okresie jej udziału w „Tańcu z gwiazdami”. To właśnie tam zaczęła się szersza współpraca z Marcinem Rogacewiczem, która później przeniosła się poza program telewizyjny.
Po zakończeniu udziału w show oboje pojawiali się razem przy kolejnych projektach artystycznych. Największym z nich był spektakl taneczny „Siedem”, przygotowywany jako niezależne przedsięwzięcie sceniczne. Projekt zakładał trasę i występy poza formatem telewizyjnym, w oparciu o własną choreografię i koncepcję.
Praca nad spektaklem trwała kilka miesięcy i obejmowała intensywne próby. Wpis Kaczorowskiej odnosi się do jednego z końcowych etapów przygotowań, kiedy dopinana była ostatnia choreografia. Jak wynika z jej relacji, był to moment dużego napięcia i zmęczenia, związanego z domykaniem całości widowiska trwającego kilkadziesiąt minut.
Od samego początku projekt funkcjonował już jako niezależna produkcja, realizowana poza dużą telewizyjną oprawą. Oznaczało to pełną odpowiedzialność za każdy element – od choreografii po logistykę występów.

Spektakl „Siedem” Kaczorowskiej i Rogacewicza
W centrum sobotniego wpisu Agnieszki Kaczorowskiej znalazło się nagranie, które pokazał jej Marcin Rogacewicz. Film przedstawiał ją w trakcie pracy nad choreografią do spektaklu „Siedem”. Widać na nim zmęczenie i momenty zatrzymania nad układem tanecznym.
Według relacji Kaczorowskiej, nagranie zostało zrobione w trakcie wielogodzinnych prób, kiedy finalna wersja choreografii była jeszcze w trakcie powstawania. Aktorka opisała ten moment jako trudny etap pracy, związany z presją czasu i odpowiedzialnością za cały spektakl:
Nigdy nie zapomnę tego dnia… Po 7 godzinach prób, ja próbująca domknąć ostatnią choreografię spektaklu „7”… Czułam, że już NIC nie wiem… nie wiedziałam jak tam tanecznie postawić kropkę… Było dużo lęku czy to wszystko w ogóle będzie dobre, czy ma sens… Był ten wewnętrzny krytyk, że rzuciliśmy się na głęboką wodę, że zbliża się dzień premiery, a tyle jeszcze niegotowe… Że cały spektakl taneczny trwający 70 min, to nie 1,5 minutowa choreografia do TzG…
I dziś Marcin Rogacewicz pokazał mi ten filmik. Płaczę.
Dziś z dumy i wzruszenia.
Po obejrzeniu wspomnianego materiału Kaczorowska zareagowała emocjonalnie. W jej opisie pojawia się także odniesienie do wsparcia, jakie miała otrzymywać w trakcie przygotowań:
Nie zrobiłabym tego bez człowieka, którego głos słyszycie na filmiku. I bez tego, że to co słyszycie, czułam każdego dnia… absolutnie każdego. Szacunek. Podziw. Docenienie. Wiarę. Miłość.
Zrobiliśmy to razem.
Emocjonalny wpis Kaczorowskiej
Ostatnia część sobotniego wpisu Agnieszka Kaczorowska ma charakter refleksyjny i podsumowujący. Aktorka odnosi się w niej do doświadczenia pracy nad spektaklem „Siedem”, wskazując na trudności, zmęczenie, ale również na momenty przełomowe:
Czasem to co wydaje się ZA WIELKIE jest dokładnie takie jakie powinno być, aby wejść na kolejny poziom… Czasem samemu jest to niemożliwe, ale z odpowiednim wsparciem, w odpowiednim zespole, z odpowiednio zdwojoną mocą DA SIĘ.
Czasem coś co wydaje Ci się końcem, jest najlepszym początkiem…
Spektakl „Siedem” jawi się więc jako projekt, który nie tylko łączył elementy tańca i teatru, ale również stał się przestrzenią emocjonalnego przeżycia dla jego twórców. Wpis Kaczorowskiej można odczytać jako próbę zamknięcia tego etapu.
