Eurowizja 2026. Kiedy wystąpi Alicja Szemplińska?
Eurowizyjne emocje znów sięgają zenitu, a fani już odliczają dni do startu tegorocznego konkursu. Na scenie nie zabraknie polskiego akcentu — Alicja Szemplińska stanie do walki o finał i spróbuje zawojować europejską publiczność. Organizatorzy właśnie ujawnili pełną listę uczestników półfinałów, a widzowie mogą już sprawdzać, gdzie i kiedy złapać transmisję tego muzycznego widowiska, które co roku przyciąga miliony przed ekrany.
Alicja Szemplińska otwiera Eurowizję 2026
Alicja Szemplińska wraca na eurowizyjną scenę z utworem „Pray” i reprezentuje Polskę w pierwszym półfinale. Wystąpi jako szesnasta w kolejności, czyli niemal na finiszu stawki, co w praktyce oznacza wejście w moment, kiedy widzowie już dobrze znają tempo całego wieczoru. Sam konkurs pozostaje w tym roku rozpisany klasycznie: dwa półfinały i wielki finał, który wyłoni zwycięzcę. Występ Polski zaplanowano na 12 maja, a więc w otwarciu całej rywalizacji, transmitowanej później na żywo.
W tle tegorocznej edycji pojawił się wyraźny wątek organizacyjny. Z udziału zrezygnowało pięć państw: Islandia, Holandia, Irlandia, Słowenia oraz Hiszpania. Decyzje te zostały ogłoszone po dopuszczeniu Izraela do konkursu. W praktyce oznacza to, że część tradycyjnych uczestników nie pojawi się na scenie, co zmienia układ sił w półfinałach i wpływa na ostateczną liczbę startujących reprezentacji.
Lista wykonawców została jednak domknięta i pokazuje szeroką reprezentację Europy oraz kilku dodatkowych krajów. W pierwszym półfinale obok Polski pojawiają się m.in. Szwecja, Włochy, Finlandia, Niemcy czy Belgia. W zestawieniu nie brakuje też debiutujących lub mniej oczywistych propozycji, jak Mołdawia z Satoshi czy Gruzja z Bzikebi. Każdy z krajów ma przypisaną konkretną pozycję startową, co porządkuje przebieg wieczoru i pozwala widzom śledzić konkurs w uporządkowanym układzie.
Pierwszy półfinał ustawia stawkę
Pierwszy półfinał Eurowizji 2026 otwiera Mołdawia z utworem „Viva, Moldova!”, a zamyka Polska z „Pray” w wykonaniu Alicji Szemplińskiej. Pomiędzy nimi rozciąga się szerokie spektrum stylistyczne: od szwedzkiego „My System” Felicii po włoskie „Per sempre sì” Sal Da Vinciego. W praktyce oznacza to bardzo zróżnicowaną dynamikę show, gdzie kolejne występy mają kontrastować ze sobą tempem i stylistyką.
W środku stawki pojawiają się też bardziej rozpoznawalne nazwy, jak Estonia z Vanilla Ninja czy Finlandia z duetem Linda Lampenius i Pete Parkkonen. Każdy z artystów ma przypisaną konkretną pozycję od 1 do 17, co układa półfinał w liniowy przebieg bez losowego chaosu. Wśród krajów widoczna jest też obecność Izraela z Noam Bettan i Niemiec z Sarah Engels, co dodatkowo wzmacnia medialny ciężar tej części konkursu.
Na liście nie brakuje również propozycji mniej oczywistych, jak San Marino z Senhit czy Gruzja z Bzikebi. Taki układ sprawia, że pierwszy półfinał nie opiera się na jednym dominującym nurcie muzycznym. Zamiast tego widz dostaje serię krótkich, często kontrastujących ze sobą występów, które mają utrzymać uwagę aż do końcowej pozycji Polski w harmonogramie.
Transmisja i drugi półfinał bez przerw
Drugi półfinał zaplanowano na 14 maja, a finał na 16 maja, oba o godzinie 21:00. Transmisja wszystkich etapów będzie dostępna w TVP1, a także online przez TVP VOD oraz oficjalny kanał Eurowizji na YouTube. Taki układ pozwala śledzić konkurs równolegle w telewizji i w sieci, bez ograniczeń regionalnych.
W drugim półfinale pojawia się 18 krajów, w tym m.in. Francja, Austria, Ukraina, Wielka Brytania i Norwegia. Startuje tu także Australia z Delta Goodrem oraz Szwajcaria z Veronicą Fusaro. Każdy z uczestników ma przypisaną konkretną kolejność, co porządkuje przebieg wieczoru i ułatwia widzom śledzenie występów w czasie rzeczywistym.
Warto odnotować, że państwa założycielskie konkursu — Włochy, Niemcy, Wielka Brytania i Francja — oraz gospodarz tegorocznej edycji, czyli Austria, pojawiają się w roli gości podczas półfinałów. Ich występy nie podlegają eliminacjom, ale są częścią show i budują pełny obraz wydarzenia przed finałem.
KONIECZNIE OBEJRZYJ. BYŁY ZNANY SIATKARZ O UPADKACH, DEPRESJI I DEMONACH PRZESZŁOŚCI