Już wiadomo, dlaczego Michał Piróg odszedł z "Top Model". Nikt nawet tego nie zakładał
W świecie telewizji i show-biznesu stałość bywa luksusem, ale czasem staje się też złotą klatką. Gdy jeden z kluczowych filarów uwielbianego przez widzów programu ogłosił swoje odejście, fani zamarli z niedowierzaniem. Przez lata kojarzony z konkretnym formatem, nagle postanowił zamknąć te urokliwe drzwi. Powód? Jedna, z pozoru niewinna etykieta, która zaczęła ciążyć mu w codziennym życiu zawodowym bardziej niż najbardziej wymagające telewizyjne wyzwania.
Rewolucja na wybiegu, czyli nowy skład „Top Model”
Najnowszy, piętnasty już sezon popularnego modowego show zaskoczy miłośników mody ogromną dawką świeżości. Na ekranach pojawi się bowiem powiększony skład sędziowski. Do dobrze znanej i cenionej ekipy, którą od lat tworzą Joanna Krupa, Marcin Tyszka, Dawid Woliński oraz Katarzyna Sokołowska, dołączy uznana w branży stylistka Ewelina Gralak.
To jednak nie koniec spektakularnych roszad na planie. Z programem oficjalnie żegna się Michał Piróg, a jego dotychczasowe obowiązki i rolę wsparcia dla aspirujących modeli przejmie Klaudia El Dursi. Choreograf postanowił w końcu przerwać milczenie i otwarcie wyznać, dlaczego zdecydował się na tak radykalny krok.
Kiedy nazwisko staje się marką
Kulisy tej osobistej decyzji artysta zdradził podczas szczerej rozmowy w podcaście „P.S. I LOVE YOU”, prowadzonym przez aktorkę Amę Sieklucką. Jak wyjaśnił, praca w telewizji była dla niego wspaniałą przygodą, pełną inspirujących znajomości i cennych lekcji. Niemniej jednak, ciągła obecność na szklanym ekranie niesie ze sobą spore ryzyko zaszufladkowania.
– Twoje nazwisko przestaje być twoim nazwiskiem. Już przestajesz być byłym tancerzem, choreografem, tylko zostajesz panem od modelek – wyznał z rozbrajającą szczerością.
Dlaczego porzucił "Top Model"?
Ta specyficzna łatka zaczęła blokować jego inne zawodowe marzenia. Michał Piróg pragnie bowiem intensywnie rozwijać swoją wielką pasję, jaką od zawsze jest aktorstwo, a wizerunek gwiazdy popularnego reality show bywał w tym hermetycznym środowisku sporą przeszkodą podczas przesłuchań. Co ciekawe, na ten problem już dekadę temu zwróciła mu uwagę wybitna reżyserka Małgorzata Szumowska. Twórcy filmowi mieli uzasadnione obawy, czy widzowie będą potrafili oddzielić dramatyczną rolę od wizerunku celebryty.
Obecnie znany choreograf odważnie stawia na nowe wyzwania i zamierza pisać zupełnie nowy rozdział swojej artystycznej ścieżki, udowadniając przy tym wszystkim obserwatorom dwie niezwykle ważne rzeczy:
Warto czasem zaryzykować i opuścić bezpieczną strefę komfortu na rzecz artystycznej wolności.
Żadna, nawet najbardziej lukratywna medialna łatka, nie powinna nas ograniczać.
Kibicom pozostaje więc trzymać kciuki za jego przyszłe role, a odświeżonej ekipie programu życzyć samych sukcesów na ekranie.