Maja Chwalińska pokazała charakterek. Nagłe spięcie z dziennikarzem. O co poszło?
W poniedziałkowy poranek Maja Chwalińska wróciła do kraju po swoim spektakularnym, historycznym sukcesie na kortach Roland Garros. Tuż po wylądowaniu w Warszawie młoda tenisistka spotkała się z przedstawicielami mediów na oficjalnej konferencji prasowej. Choć spotkanie obfitowało w gratulacje, w pewnym momencie atmosfera w sali mocno zgęstniała. Doszło do niespodziewanego spięcia między sportsmenką a jednym z obecnych na miejscu reporterów.
Maja Chwalińska w Polsce
Przylot do Warszawy po finałowym występie w Roland Garros miał być dla Mai Chwalińskiej momentem szczególnym. Zawodniczka wróciła do kraju po turnieju, w którym dotarła aż do finału, co samo w sobie wywołało ogromne zainteresowanie kibiców. Na lotnisku pojawili się fani, którzy liczyli na możliwość spotkania, zdjęcia i krótkie rozmowy.
Samolot wylądował w Warszawie około godziny 9:25. Kibice przygotowali symboliczne powitanie, traktując występ tenisistki jako jeden z największych sukcesów polskiego sportu w ostatnim czasie.
Teraz Maja jest w trakcie wywiadów. Nie zawsze jest jednak miło.

Spięcie na konferencji. Poszło o social media
Całe zamieszanie zaczęło się od niewinnego pytania dotyczącego nagłego, lawinowego wręcz przyrostu obserwatorów na profilach społecznościowych 24-latki. Chwalińska szczerze przyznała, że podczas zmagań w Paryżu starała się całkowicie odciąć od internetowego szumu, dbając o swój komfort psychiczny.
No właśnie, ja nie jestem za bardzo w tych mediach, szczerze mówiąc, bo myślę, że bym zwariowała… — mówiła gwiazda kortów.
W tym samym momencie jej wypowiedź została nagle i bezpardonowo przerwana przez innego dziennikarza, który postanowił zadać swoje pytanie. Reakcja tenisistki była jednak natychmiastowa. Maja nie zamierzała udawać, że nic się nie stało i ostro skontrowała zachowanie reportera.
Jeszcze nie skończyłam, ale no okej. No dobra. (...) Może pan spokojnie — skwitowała krótko i dobitnie Chwalińska.
Zaskoczony dziennikarz natychmiast zorientował się w swojej wpadce i pospiesznie przeprosił sportsmenkę. Sytuację szybko udało się załagodzić, a Maja z klasą dodała:
Nie, już ok.
Zobacz także: Polacy wykupują jak szaleni. W 2026 wstyd nie mieć w kuchni
Maja Chwalińska w "Faktach po Faktach"
Jeszcze tego samego dnia, po pełnym emocji spotkaniu z mediami na lotnisku, finalistka wielkoszlemowego turnieju pojawiła się w studiu programu "Fakty po Faktach". W rozmowie na żywo gwiazda polskiego tenisa zdobyła się na chwile szczerości i wyznała, że skala uwielbienia oraz gorące przywitanie przez kibiców kompletnie ją oszołomiły.
Szczerze mówiąc, jeszcze jak byłam w Paryżu, to oczywiście czułam, że moje życie się może zmienić, ale chyba nie byłam świadoma tego, jak bardzo i jak wiele osób mi kibicowało. Tak jak mówiłam, podczas turnieju nie byłam w social media i nie śledziłam tego za bardzo. Dzisiaj na lotnisku był duży szok. Nie będę ukrywać — wyznała poruszona sportsmenka.
Wszystko wskazuje na to, że po powrocie z Francji życie 24-letniej tenisistki rzeczywiście zmieni się diametralnie, a spięcia z dociekliwymi reporterami mogą na stałe wpisać się w jej nową, wielkoświatową codzienność.
